Press "Enter" to skip to content

Posts published in “Słowem i Obrazem”

Wypędzenie przekupniów ze świątyni, czyli o jajecznicy słów kilka

Kojarzymy dobrze tę scenę, znaną z Ewangelii, i często wydaje się nam nieco dziwna. Tak jakby nie pasowała do Pana Jezusa i Jego nauczania, coś tu mówiąc kolokwialnie zgrzyta. Przemiana Pana Jezusa jawi się nam tutaj chyba dużo bardziej spektakularnie niż przemienienie na górze Tabor…Mało tu wyrozumiałości i łagodności, jest za to bicz ze sznurków, gniew, powywracane stoły, rozgardiasz, latające pióra i reszta rozbieganego asortymentu. Nic dziwnego, że wielu malarzy uwieczniło pędzlem tę scenę, jak choćby El Greco w 1575 roku. Moją uwagę przykuła ta scena sportretowana w obrazkowej Biblii dla dzieci, gdzie z lewej strony stoi Pan Jezus, z długim biczem w stylu Indiany Jonesa i grozi palcem świątynnym akwizytorom, podczas gdy trzech pechowych handlarzy oddala się chybkim krokiem, eufemistycznie mówiąc, gubiąc w tym czasie swoje towary. I na dobrą sprawę każdy może sobie zadać pytanie – o co w tym wszystkim chodzi? I jak odczytać to zachowanie Pana Jezusa teraz, w dzisiejszych czasach? Żeby nie robić z kościoła sklepu zoologicznego? To raczej nie budzi dziś wątpliwości. A może zachować jakąś ustawowo przepisaną odległość w handlu? Zakazać sklepików, istniejących częstokroć przy zabytkowych kościołach i sanktuariach, gdzie sprzedawane są pamiątki i drobne dewocjonalia? Intuicyjnie czujemy, że nie o to tu chodzi. Są też inne tropy do odczytania tej sceny i zachowania Pana Jezusa, jak choćby ten, że jest to metafora oczyszczania duszy z grzechu, i w takiej konfiguracji Pan Jezus nie wydaje się już taki groźny, wiadomo, przenośnia, grzech, dusza i tym podobne…Ta ostatnia wykładnia idzie zresztą w zgodzie z tzw. „duchem czasu”, żeby wszystko co jest związane z Panem Jezusem było odczytywane łagodnie, wyrozumiale, bezstresowo, a już -nomen omen- broń Boże, żeby Pan Jezus czegoś od nas chciał. Najwyżej tak ze dwie kalorie ze słynnej reklamy. Ba, jawną herezją staje się myśl, że Syn Boży czegoś od nas wymaga. I może być nie tylko łagodny i dobrotliwy, ale też wymagający aż po granicę gniewu i złości. Dobrego gniewu. A dzieło zniszczenia w dobrej sprawie może być święte jak dzieło stworzenia, o czym pisał niepoprawny „heretyk” Adam Mickiewicz. Czego mógłby wymagać Jezus Chrystus na przykładzie tej sceny? Po prostu szacunku dla miejsca świętego. Tak zwyczajnie. Bo wpadając w metaforyczne niuanse, łatwo zagubić pierwotny sens znaczeń, i zabrnąć w taki gąszcz domysłów, o jakich się nie tylko filozofom, ale pewnie też Panu Jezusowi również nawet przez moment nie przyśniło. Dla mnie ta scena zawsze świadczy również o jednej bardzo ważnej rzeczy, która nie jest zauważana, a wręcz jest wstydliwie spychana do kąta, bo jakoś tak nie pasuje do tzw. ogólnego wizerunku. Mianowicie Pan Jezus nie był „słabeuszem” czy „mięczakiem”, jak próbują to czasem niektórzy złośliwie podszeptywać. Pan Jezus był prawdziwym Twardzielem, i jak zostało to kiedyś pięknie powiedziane za wielką wodą, byłby najlepszym obrońcą w historii futbolu amerykańskiego! Tak właśnie! A skąd na początku wzięła się ta cała jajecznica? Ano stąd, że na obrazku w Biblii dla najmłodszych, jednemu ze sprinterów zmieniających miejsce położenia straganu wypadają z kosza jajka w liczbie co najmniej kilku, stąd efektu można się domyślać…

Bartosz Malinowski

„zdjęcia wykorzystane na zasadzie prawa cytatu z art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych”

Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.