Press "Enter" to skip to content

Czy strategia bycia księdzem oznacza odejście od norm i zasad?

Uczestnicząc w czwartkowej Mszy św. pogrzebowej, podczas której księża, przyjaciele i wierni żegnali zmarłego w wieku 63 lat ks. Ireneusza Żejmo zastanawiałem się, ilu z tych kapłanów obecnych na tej Eucharystii, obrzędzie pożegnania w Dźwirzynie i Szczecinku, gdzie złożono ks. Ireneusza do grobu, miało z nim ostatnio za życia jakiś kontakt. Rozmawiało z nim, wspierało w samotności odrzucenia, opuszczenia i skrzywdzenia go – tak jak napisałem w artykule wspomnieniowym – pomówieniami, ostracyzmem oraz szyderstwem. Tylko dlatego, że ponad 10 lat temu, jakiś paparazzi zrobił w Warszawie jakieś tam zdjęcia, do których stworzono jakąś plotkarską, pełną fałszu „legendę”. Wziął ten krzyż na swoje ramiona, cierpiąc duchowo i fizycznie, ale stres jaki go wówczas dopadł zaczął czynić swoje, będąc przyczynkiem i źródłem wielu u ks. Ireneusza, ciężkich chorób. Ich namacalnym efektem było kilkanaście przebytych operacji. Inny będąc na jego miejscu, pewnie dawno by się załamał, na szczęście ks. Ireneusz mógł, w tej szczególnej próbie wiary i trwania przy Chrystusie, liczyć na swojego starszego brata Marka, także księdza.

Gdy dowiedziałem się, że homilię wygłosi ks. Marek, zastanawiałem się, co usłyszę w tym szczególnym momencie, jakie słowa zamieszkają w mojej pamięci. I dzisiaj pochylam się nad ważnym przesłaniem wypowiedzianym przez ks. Marka, adresowanym do współbraci w kapłaństwie.

-My dziś odchodzimy od braterskiej więzi w kapłaństwie zastępując ją tandetnymi erzacami: znajomościami, swojactwem, elitarnością, solidarnością „zawodową” i najgorszym ze wszystkiego: strategią bycia księdzem.- powiedział ks.Marek. – Strategia oznacza odejście od norm, zasad, wartości, uniwersalizmu, i nade wszystko prawdy. Opuszczenie prawdy skazuje nas na głoszenie sloganów. Mimo to staramy się znaleźć sposób na to, jak ugrać (osiągnąć) jak najwięcej. Jak wygrać. I dopóki strategia pozwala nam osiągnąć sukces dotyczący wszystkich, to dobrze. Gdy jednak strategia ogranicza się tylko do zaspakajania własnych ambicji, realizowania egoistycznych projektów życiowych, staje się niebezpieczna dla otoczenia. Nie buduje bowiem prawdziwych, ludzkich i braterskich relacji, a jedynie zainteresowane własnym sukcesem egocentrycznego życia. – stwierdził brat ks. Ireneusza, wskazując, że chodzi o tu o samowystarczalne, odizolowane od przyjaźni i braterstwa zamknięte światy, realizujące się na drodze konsumpcji własnych możliwości. – Jeżeli ktoś szuka przyczyn jakichkolwiek kryzysów wspólnotowych (rodzina, małżeństwo, kapłaństwo) to u podstaw leży zamiana zwykłych i ludzkich relacji i odniesień na strategię. Strategia może cię zabić. I niejednokrotnie do tego zmierza. Niestety już nie tylko wirtualnie. Ksiądz Irek padł ofiarą właśnie strategii. Polegała ona na tym, że ktoś podłączył mu odwrotnie kroplówkę. Zwykle kroplówka wzmacnia pacjenta. Ta niestety działała odwrotnie: odsysała życie. Kropla po kropli. Dzień po dniu. Przez ponad dziesięć lat.– smutno podsumował ks. Marek.

Pochylam się nad tymi ważnymi słowami, z którymi winien zapoznać się każdy kapłan, od zwykłego wikariusza, proboszcza, po biskupa. Powinny one trafić także do takich księży, którzy mając „zimne” serca, nieopatrznie „grzęzną” w swoich sloganach pozbawionych duszy (chociażby o miłości bliźniego jak siebie samego). Którzy, jak stwierdziła koleżanka „po piórze”, przekładają swoją dumę i pewność (że ich osądy są jedynie tymi właściwymi, bo pochodzą od samego Ducha Świętego ), nad zwyczajnym, pokornym otwarciem się, na przykład, na zaniepokojenia swoich parafian, ich problemy itd. Którzy potrafią podać rękę i rozmawiać.

Podczas modlitwy wiernych na wspomnianej Mszy św. padły następujące słowa: „Panie Jezu Chryste, który poniosłeś śmierć na krzyżuspraw, aby papież, biskupi i wszyscy wybrani do pełnienia Twojej szczególnej misji w Kościele, nie tylko głosili niewygodne dla wielu prawdy wiary, ale przeżywali je i doświadczali tak mocno, że ich niegłoszenie wydawałoby się im niemożliwe. Ciebie prosimy…” oraz „Panie Jezu Chryste, Sędzio żywych i umarłych – spraw, aby Ksiądz Ireneusz doświadczony chorobą, opuszczeniem i odrzuceniem, popadający w słabości i z nich się podnoszący, dostąpił zaszczytu spotkania, w którym Bóg uczciwie osądzi Jego czyny i doceni to, że Boga żywego pragnęła Jego dusza. Ciebie prosimy…”.

No właśnie, wysłuchaj nas Panie…

Jacek Pechman

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »