Press "Enter" to skip to content

Felieton miejski. Bejnarowicz podsumowuje: kowal zawinił cygana powiesili

Regionalne Centrum Kultury im. Z. Herberta nie tak dawno obchodziło swoje 10-lecie. Wspaniała gala i podsumowanie wielu lat udanej działalności odbyła się w cieniu kontrowersyjnej decyzji o włączeniu promocji do działalności RCK. Podjęła ją Pani Prezydent, a uchwaliła większość radnych. Decyzja ta wywołała falę dyskusji i nie została poprzedzona, mimo zapewnień, przedstawieniem jasnej koncepcji funkcjonowania tej instytucji.

Promocja, która wśród radnych, mieszkańców, przedsiębiorców zawsze wzbudzała wiele emocji została wrzucona do RCK i w ślad za tym, pokaźne środki finansowe ponad 3 mln zł. Były dyrektor przy tej okazji został bardzo nieładnie potraktowany przez Panią Prezydent i jeszcze przed galą złożył wypowiedzenie. Skończyła się pewna era i trzeba powiedzieć, że mimo zastrzeżeń co do niektórych aspektów działalności, trzeba tą erę zaliczyć jako udaną. Byliśmy jako Klub Radnych zdecydowanie przeciwni włączaniu promocji do kultury, nie widząc poza rozbudowaniem aparatu administracyjnego (3 stanowiska dyrektorskie oraz stanowiska ds. promocji) oraz utraty bezpośredniej kontroli przez radnych nad wydatkami na promocje, żadnych korzyści dla miasta. Zdecydowano się przeprowadzić konkurs na nowego dyrektora, który rozstrzygnęła Komisja ograniczona do miejskich urzędników. Wybrano, jak nas zapewniano, najlepszą ofertę. Menadżera i fachowca, przy tym muzyka, doskonale czującego sprawy kultury. I tak oto nastała przysłowiowa nowa miotła z zewnątrz – fachowiec bez układów oraz znajomości lokalnego specyficznego środowiska.

Od samego początku konstrukcja organizacyjna była karkołomna i skazana na niepowodzenie. Nowy dyrektor otrzymał wsparcie byłego/wracającego dyrektora jako zastępcy ds. kultury. Urażone i “słusznie” ambicje byłego szefa w zderzeniu z brakiem zaufania do nowego szefa. Ten czuł oddech na plecach historii organizacji oraz próbował zmienić pewne utrwalone nawyki organizacyjne swoich pracowników. Oni z kolei ze względów psychologicznych bronili swojego status qvo, co powodowało zderzenie ze ścianą. Dodatkowo nowy szef okazał się być fachowcem, ale niekoniecznie w sprawach promocji, co z kolei w zderzeniu z sytuacją kryzysową dotyczącą pandemii koronawirusa ujawniło ze zdwojoną siłą słabość tej hybrydy organizacyjnej. Każda firma w okresie kryzysu wymaga silnego i jasnego przywództwa oraz wsparcia Zarządu (w tym przypadku Prezydenta), którego absolutnie nie było. Osamotniony, bez wsparcia, bez jasnego kierunku wyznaczonego przez Prezydenta (można wspomnieć o perypetiach ze strategią promocji, która została fatalnie napisana), zaatakowany przez część pracowników, radnych, zatrudniony ledwie 1. kwietnia… człowiek został zlinczowany.

Nie piszę o tym, żeby tego Pana (którego nie miałem okazji osobiście poznać) bronić, bo uważam, że nie sprostał zadaniu. To jednak nie jest jego wina. Za politykę personalną odpowiada Prezydent naszego miasta i ten przykład pokazuje jej fiasko. Pan doktor się nie sprawdził, Pan doktor musi odejść. Prosta zabawa w rządzenie miastem. Tylko miasta szkoda.

Maciej Bejnarowicz
Radny PiS w Radzie Miasta

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.