Press "Enter" to skip to content

Niebo – słowo ks. Marka Żejmo na Niedzielę Wniebowstąpienia Pańskiego 24.05.2020

Wspominamy ten moment z życia Chrystusa po zmartwychwstaniu, w którym po raz ostatni spotkał się w sposób widzialny z Apostołami i swymi uczniami. Kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Odszedł do nieba. A oni, Apostołowie stali jeszcze pewnie dłuższą chwilę wpatrując się w górę. I zastanawiali się: gdzie On teraz jest? Gdzie przebywa? Tak jak my nieraz zastanawiamy się, gdzie naprawdę jest teraz Jezus, albo ci, którzy odeszli z tego świata.

Niektórzy uważają, że to miejsce, do którego odszedł Jezus, jest bardzo daleko. Gdzieś poza ostatnią galaktyką, gdzie nie dotarła jeszcze materia, gdzie nie rządzą prawa fizyki, ani też nie ma jeszcze upływu czasu. Trudno jest nam dotrzeć do tego odległego miejsca, a i Jezusowi, nie za bardzo „opłaca się” wracać na ziemię. I żyjemy tak, jak dalecy krewni: wprawdzie wiemy o swoim istnieniu, ale jesteśmy zbyt dalecy, aby się odwiedzać, kontaktować, czy nawet tylko pamiętać o sobie.

Jeżeli nasz kontakt z Jezusem jest taki, jak kontakt dalekich krewnych, to prędzej czy później skazuje nas on na zapomnienie. Najpierw Jezus wydaje się nam daleki, odległy i jakby nieosiągalny. W następnym etapie staje się już jakby nieobecny. Zachowujemy tylko wspomnienie o Nim, ale tak naprawdę nic nas już z Nim nie łączy. Staje się to widocznym w momencie, gdy uważamy, że Bóg opuścił człowieka. A jest zupełnie odwrotnie: to myśmy opuścili Boga wysyłając do w kosmiczne zaświaty i skazując na zapomnienie.

Chrystus odchodząc do nieba wyraźnie powiedział: – A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata. To jest niezwykłe odejście: odszedł i jednocześnie pozostał z nami. Nieprawdą jest, że tu na ziemi, nie można Go spotkać. On przestał się ukazywać, nie można Go dotknąć i nie można włożyć swojego palca w miejsce gwoździ, tak jak to chciał zrobić św. Tomasz. Zrezygnował z tej formy obecności dlatego, że chciał być dla wszystkich, a nie tylko dla niewielu wybrańców. Przestał się objawiać w formie widzialnej, i dlatego pozostał z nami wszystkimi, na zawsze.

Inni potraktowali na serio to właśnie ostatnie zdanie Chrystusa: Oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata. I oni odkrywają Chrystusa we wszystkim, co ich otacza, i we wszystkim, co przeżywają. Nie tylko w Eucharystii, w Słowie Bożym, czy Kościele, lecz odkrywają Go w pięknie przyrody, w kwiatach, które się teraz rozchylają, w śpiewie ptaków, w tych nowych liściach, które w cudowny sposób rok w rok wydają drzewa. Odkrywają Chrystusa w uśmiechu małego dziecka i w miłości rodziców do dziecka. Odkrywają Chrystusa w każdej ludzkiej przyjaźni, w każdym dobrym czynie, w każdym cierpieniu, w każdej sytuacji, w jakiej są. Odkrywają Go w bliźnich.

Tajemnica takiego życia religijnego polega na tym, że ci ludzie nie szukają nieba daleko od ziemi, i nie czekają na spotkanie z Jezusem dopiero po śmierci. Oni odkrywają niebo bliżej aniżeli ziemię. Ziemia jest pod naszymi nogami, ale niebo jest bliżej, bo jest w naszym sercu. Chodzi tylko o to, aby dostrzec w nim Chrystusa. On jest w każdym ludzkim sercu. Tylko jest za zasłoną doczesności, za zasłoną różnych ludzkich wad, nałogów, czasami grzechu. Jeżeli człowiek potrafi odsunąć tą zasłonę i odkryje Chrystusa w swoim sercu, już Go nigdy nie będzie szukał daleko, lecz pójdzie z Nim przez życie i będzie szczęśliwy bez względu na to, w jakiej sytuacji się znajdzie.

Nie szukajmy nieba na górze, a piekła na dole. Starajmy się o doświadczenie Jego obecności. Nie odkładajmy go na czas, kiedy zapukamy do bram Nowego Jeruzalem (nieba). Doświadczenie Jego obecności „tu i teraz” jest najważniejsze. Zacznijmy zatem od „tu i teraz”: od Eucharystii, Słowa Bożego, osobistej modlitwy uwielbienia i dziękczynienia, i miłości bliźniego. Stańmy przed Nim jak dzieci, a nie jak petenci rozpoczynający swoją wizytę w urzędzie od złożenia reklamacji na własne życie, na własne decyzje i ich konsekwencje. Otwórzmy się na jego łaskę i pozwólmy Jemu działać. Autentyczne odkrycie obecności Jezusa tu i teraz: we własnym życiu, przewyższa nieskończenie wszystkie osiągnięcia współczesnych faryzeuszy nawet razem wziętych.

Ks. dr Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.