Press "Enter" to skip to content

Felieton. Banaś pisze: Władza wasza kasa nasza, ha, ha…

Konwencja. Garnitury po siedem, średnio, bo i za dziesięć się trafi. Wody kolońskie po pięćset, nie wszyscy wiedzą, że są takie, buty po tysiaku, na buty jakoś nie ma ścigania. Może mniej się znają na butach. Odżywieni, opaleni, wymuskani, wygładzeni, samozadowoleni. Ekstra jest. Ściszone głosy. Szmerek pomruk. Z rzadka buchnie śmiech. To pointa dowcipu o prezesie. Za każdym stoi biznes, średni, większy, parcele, kamienice, dotacje, fundacje, manipulacje. Ziemia, przekształcenia, organizacja, konsultacja, manipulacja. „Piniądze”.

Kto to? To uciśniona, pognębiona, pozbawiona praw, aresztowana, zniewolona, zdegradowana, pozbawiona wpływów i mediów opozycja. To męczennicy, którzy mają dość swoich wypasionych samochodzików, swoich lokalnych układzików, stanowisk po dychaczu, gwarantowanego zatrudnienia dla każdego członka rodziny, dla każdego działacza partii, dla każdego sympatyka choćby tylko lajkującego namiętnie wpisy przewodniczącego na FB. Zniewolenie jest oczywiste, widoczne i nie do wytrzymania. Zgroza. Nie mogą Polski sprzedawać, nie mogą się bogacić, nie mogą, wbrew temu co zaleca zagranica, tworzyć światowych finansowych powiązań. Po prostu nie mogą żyć.

Konwencja. Garnitury po tysiaku. Garsonki sprzed sezonu. Wody znane z sieciówki. Trochę chaotyczni, w pośpiechu bo właśnie na konwencje zerwali się z budżetówki, albo małego biznesu. Politycznie bezpretensjonalnie nieobyci. Znają się z opozycji, kościoła, manifestacji patriotycznych. Nie jeżdżą na polityczne szkolenia do województwa, na hotelowe partyjne zjazdy pod pozorem ważnych konferencji, nie chodzą po zagranicznych telewizjach, nie czytają o swoich znajomych w „Wyborczej” „Polityce” „Newsweeku”. Nie płacą mandatów za szybkość, bo ich małolitrażowe „limuzyny” nigdy nie rozpędzą się tak ryzykownie. Dziękują Panu Bogu za „500+”, wysyłają dzieci nad Bałtyk i modlą się o zdrowie dla prezesa.

Kto to? To partia władzy. Mają władzę ale nie mają pieniędzy. Pieniądze i wpływy mają inni. Oni mają nadzieję. Wierzą, że trzeba tak rządzić, by pieniądze zostawały w Polsce. Że nie należy sprzedawać polskiej ziemi, polskich przedsiębiorstw, banków gazet. Wszystkiego. Są przekonani, że Polska się idzie w kierunku niezależności. Do własnej mocnej polityki ekonomicznej, do samodzielności energetycznej, do potężnych spółek skarbu państwa, do szczelności systemu VAT, do pewnych sojuszy militarnych. Wierzą w silne gospodarczo państwo, naukę historii, obronę kultury przed obcym wpływem. Trzymają się jak kotwicy kościoła i trwają.

W niedzielę, podzielona Polska, pójdzie wybrać albo mocne państwo albo europejską kolonię. Ci co mają władzę, mają tylko władzę, pieniądze nadal są po drugiej stronie. A uciśniona opozycja nuci wesoło: władza wasza kasa nasza, ha, ha…   

Jarosław Banaś
autor jest dziennikarzem oddziału
kołobrzeskiego Radia Koszalin

Inne artykuły GłównaWięcej wpisów »