Press "Enter" to skip to content

Życie wypraszane przy drodze

Krajobraz naszych wsi w maju od wielu lat pozostaje niezmienny. Grupa ludzi, przydrożna kapliczka i litania loretańska. Jakby „wszystkiemu wbrew”. Wbrew logice, pośpiechowi, codziennym obowiązkom i pędzącemu życiu.

Ta modlitwa wydaje się nie pasować do dzisiejszej mentalności, bo – jak każde spotkanie – wymaga zatrzymania. Tu nie można zbyt szybko iść dalej, tylko powoli, z dbałością, cierpliwie wyśpiewać każdy tytuł Maryi z litanii loretańskiej. Każdy z nich ma swoją historię i kryje w sobie Jej skarby, które chce podarować czczącym Ją. To nie Ona tego potrzebuje, ale my. Potrzebujemy, żeby usłyszeć, jaka jest i zatęsknić za byciem jak Ona.

Wciąż nie brakuje takich, którzy w skupieniu i z prostą wdzięcznością „chwalą łąki umajone”, a nade wszystko Maryję. Tę tradycję praktykują bardziej ludzie starsi. Może dlatego, że oni zwykle dobrze wiedzą, skąd czerpać życiową mądrość. Zasięg ich modlitwy przy drodze musi jednak być szeroki, kiedy proszą Maryję za swoje zabiegane dzieci albo przyprowadzają pod kapliczki swoje wnuki, by spotkały Pannę wierną, czystą, mądrą, cierpliwą…

Nabożeństwo majowe może i jest wbrew modzie, logice czy pośpiechowi, ale nie jest wbrew życiu. To spotkanie z kochającą Matką, której o nic nie chodzi tak bardzo, jak o jakość naszego życia – tego teraz i tego w wieczności.

Justyna Steranka

 

Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.