Press "Enter" to skip to content

Nazwanie tęsknoty – słowo ks. Marka Żejmo na niedzielę 26.07.2020

Znowu Pan Jezus mówi w przypowieściach, czyli takich obrazowych porównaniach o tym, czym jest Królestwo Boże, czym jest nasza wiara, nasze chrześcijaństwo. A dziś w sposób szczególny mówi o tym, jaką wartość przedstawia Królestwo Boże dla nas.

Jest jeden typ opowiadań, który bardzo podoba się wszystkim ludziom, niezależnie od wieku. Są to opowiadania o skarbach. Fascynujące, wciągające, intrygujące. I te, w wersji tradycyjnej o skarbach ukrytych w trudno dostępnych zakamarkach, oraz te, o bardziej współczesnych skarbach dostępnych za pomocą różnych wirtualnych gier. W jednych i drugich dominuje motyw o pojawieniu się dużej wartości materialnej w naszym życiu, która dotychczas była nam niedostępna, chociaż bardzo pożądana. Niezależnie od scenariuszy, te opowiadania o skarbach są dowodem na tęsknotę duszy ludzkiej: bardzo za czymś tęsknimy, potrzebujemy w życiu czegoś bardzo wartościowego. Problem polega na tym, żeby odpowiedzieć sobie, co to tak naprawdę jest. I tak, niektórzy uważają, że są to ogólnie biorąc dobra materialne. Uważają przy tym, że ich zdobycie uszczęśliwi ich i przestaną tęsknić za czymkolwiek. Inni natomiast myślą, że największym skarbem jest rodzina, dzieci. Inni jeszcze, że władza. Itd.

A Pan Jezus mówi dziś, że tym, za czym tak bardzo tęsknimy jest Królestwo Boże. Może to nam wydać się dziwne Kiedyś podobno św. Franciszek został zapytany, dlaczego ptaki tak radośnie śpiewają, a ludzie często bywają smutni, mimo, że jedni i drudzy żyją w tym samym świecie. Święty miał ponoć odpowiedzieć, że ptaki zostały stworzone do życia tylko w tym świecie i osiągnąwszy to, co zostało dla nich przeznaczone są szczęśliwe. Człowiek został stworzony do życia w innym świecie i dopóki go nie osiągnie – będzie tęsknił. Jezus dziś podpowiada nam, abyśmy dostrzegli w Królestwie Bożym, to znaczy w sferze naszej wiary, naszego chrześcijaństwa, naszego systemu wartości, w tym, co odziedziczyliśmy po rodzicach i nauczycielach – rzeczywistą i ostateczną, ludzką wartość. Abyśmy nie traktowali naszej wiary jak czegoś marginalnego, folklorystycznego, zbywalnego i – w sumie – zbytecznego dodatku do i tak trudnego życia. Abyśmy zrozumieli, że tęsknota natury ludzkiej za Bogiem, jest matką wszystkich naszych tęsknot. Parafrazując św. Augustyna moglibyśmy powiedzieć, że niespokojne są nasze serca, dopóki nie spoczną w Bogu. Odkrycie i zrozumienie prawdziwej ludzkiej tęsknoty, jest porównywalne do znalezienia skarbu. A, znalezienie skarbu, często powoduje przewartościowanie nieraz całego życia, a zawsze, przynajmniej części ludzkich ważności. Jezus podaje przykłady: oto pewien człowiek znalazł skarb ukryty w roli, która nie była jego własnością. I od tego momentu, wszystko, co posiadał, co stanowiło kiedyś dla niego wartość, zeszło na dalszy plan: z radości poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Skarb stał się dla niego najważniejszy. Podobnie zrobił kupiec poszukujący pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał i kupił ją. I jeden, i drugi uznał, że to, co znalazł, jest o wiele bardziej warte od tego, co posiadał dotychczas. To się nazywa znalezieniem skarbu: znaleźć coś, co przewyższa swoją wartością wszystko to, co do tej pory uznawaliśmy za najcenniejsze. I to nie jest bajka, tylko najprawdziwsza rzeczywistość, która leży w zasięgu naszej ręki.

ks. dr Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »