Press "Enter" to skip to content

Co naprawdę mówimy, Piotrusiu…

Piotruś jest cudownym dzieckiem. Lubi, jak każde dziecko czytać i opowiadać bajki, sprawiać żarty, pałaszować ciastka i pizzę. Czaruje wszystkich figlarnym uśmieszkiem i dobrymi manierami. Na podwórkowym placu zabaw czuje się jak ryba w wodzie. Kilka razy był nawet pokazywany w telewizji dla dzieci, gdzie chwalił się swoimi osiągnięciami podwórkowymi. Jak na swój wiek jest dzieckiem również oczytanym w poważniejszych dziełach. Kiedyś Piotruś dostał pod choinkę od św. Mikołaja wielką księgę zwaną Biblią. Odstawił bajki braci Grimm, by całymi godzinami zaczytywać się w historiach ewangelicznych, które wywierały na nim na tyle silne wrażenie, że ożywała dziecięca wyobraźnia.  W niej spotkał Miłosiernego Samarytanina, ubogiego Łazarza, kupca szukającego pereł, Syna Marnotrawnego, Siewcę i wielu innych bohaterów. 

Pewnego dnia, gdy dotarł do Ewangelii św. Jana trafił na taki ciekawy fragment: „I mówili między sobą: Co to znaczy, co nam mówi: Chwila a nie będziecie Mnie widzieć i znowu chwila a ujrzycie Mnie..”

-Nie rozumiem tego – szepnął przy kolacji dziadkowi, wcześniej oczywiście wtajemniczając seniora rodziny w treść tego, co przeczytał.

– Aż dziwi Piotrusiu, że nie rozumieli Chrystusa – odrzekł dziadek. – Bo przecież On mówił im o swoim odejściu, ale i to, że wróci. W sposób prosty i wyraźny. Bez żadnej metafory. Warto Piotrusiu w życiu odkryć szacunek do spraw, których nie rozumiemy – powiedział poważnym głosem dziadek. Piotruś spojrzał na dziadka z pewnym niedowierzaniem. – Jak to? Do postaw, które nie są moje, przyswojone, pewne, własne? – spytał nieśmiało.

– Tak, Piotrusiu. Dla sposobu życia, któremu możemy się tylko dziwić. Dla gustów innych. Dla słów wypowiadanych. Dla prymatu głupoty nad logiką. Dla braku konsekwencji w małych i wielkich sprawach. Dla innych tęsknot. Dla wiary, tej pokornej i cichej – odpowiedział dziadek.

-Nie rozumiem – westchnął Piotruś.

– Bo wiesz mój drogi, umieć powiedzieć: nie rozumiem, to wielka, bardzo wielka sztuka. Można to Piotrusiu powiedzieć rozmaicie. Nie rozumiem na przykład: wyczekiwanie. Albo nie rozumiem: podziw. Bądź nie rozumiem: wrogość. Nie rozumiem: obojętność. Nie rozumiem: zagubienie. Nie rozumiem: snobizm. Nie rozumiem: chamstwo. Nie rozumiem bluźnierstwo. Nie rozumiem: podłość. Nie rozumiem: niedołęstwo. Nie rozumiem: kłamstwo. Nie rozumiem: nienawiść. Nie rozumiem: pycha. Nie rozumiem: szyderstwo. Nie rozumiem: ubóstwo. Nie rozumiem: braterstwo. Nie rozumiem: egoizm. Nie rozumiem: miłość. Nie rozumiem: przebaczenie. Nie rozumiem: słabość. Nie rozumiem: przyjaźń – tłumaczył spokojnie dziadek, dumny, że odkrył w sobie pokłady do filozofowania.

– No właśnie, kiedy mówię – nie rozumiem – to, co tak naprawdę mówię? – przerwał dziadkowi zdenerwowany Piotruś i rzucając poduszką opuścił pokój w sposób mało elegancki.

Dziadek wzruszył ramionami na taką reakcję wnuczka, zachowując stoicki spokój. Kiedy cały dom szykował się do snu, dziadek zajrzał do Piotrusia, by powiedzieć mu dobranoc. Chłopiec jednak już spał. – Rozum, to coś co ma Ciebie Piotrusiu wyróżniać, taki znak szczególny. Zdobi bardziej niż wszystko, czym może być zdobne jakiekolwiek z istnień świata. Noś go dumnie jak pióropusz indiański. Ale pamiętaj o jednym: tenże pióropusz nie może zasłaniać twarzy –wyszeptał dziadek spoglądając na Piotrusia z uśmiechem.

Jacek Pechman

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »