Press "Enter" to skip to content

Wy dajcie im jeść – słowo ks. Marka Żejmo na niedzielę 2 sierpnia 2020

Jednym z najbardziej przerażających zjawisk w świecie, w którym żyjemy jest głód. Okrucieństwo tego zjawiska polega na tym, że nie jest ono wynikiem jakichś niezależnych od człowieka przyczyn. Nie roznosi się drogą wirusową, nie spada na ziemię wraz z kwaśnym deszczem, ani nie wnika do naszej cywilizacji przez dziurę ozonową. Głód nie jest chorobą. Jest brakiem. Niektóre choroby trudno się leczy. Brak natomiast nie wymaga leczenia: wystarczy go uzupełnić. Okrucieństwo głodu wynika z nieumiejętności dzielenia się. Głód mści się nie na tych, którzy mają i nie potrafią się dzielić, ale na tych, którzy nie mają i potrzebują. Dlatego jest okrutny.

Większość z nas nie zna głodu, bo go nigdy nie zaznało. A już szczególnie trudno wyobrazić sobie głód podczas urlopu w miejscowości nadmorskiej. Dlatego jego okrucieństwo staramy sobie wyobrazić przy pomocy statystyk. A są one przerażające. Głód cierpi jedna trzecia ludności świata. Z jego powodu rocznie umiera 5 milionów najsłabszych, czyli dzieci. Statystycznie na świecie co 3,6 sekundy umiera ktoś z głodu. Oznacza to, że podczas tej homilii gdzieś obok nas umrze ponad 120 osób, a gdy będziemy wychodzili ze Mszy św. brakować będzie 850. To więcej niż liczba stałych mieszkańców Dźwirzyna. Trudno sobie wprost wyobrazić, aby w czasie trwania jednej eucharystii mogła umrzeć z głodu mała miejscowość.

Jeżeli do głodu chleba dodamy wszelkie postacie głodów duchowych: potrzeby miłości, zrozumienia, sprawiedliwości, obecności drugiego człowieka, to śmiało możemy powiedzieć, że wszyscy jesteśmy głodni. Jesteśmy trochę tak, jak te pięć tysięcy głodnych mężczyzn (nie licząc kobiet i dzieci) z dzisiejszej Ewangelii. Zauważyli to apostołowie. I znaleźli najprostsze rozwiązanie. Powiedzieli do Jezusa: każ im się rozejść. Niech znikną z naszych oczu. Niech sobie poradzą sami: najlepiej niech pójdą do wsi i zakupią sobie żywności. Ale Pan Jezus mówi co innego: w y dajcie im jeść. Jakież musiało być zdziwienie apostołów. Myśleli: jak to, to my mamy się troszczyć o tych, którzy sami sobie poradzić nie mogą? Sami jesteśmy w niedostatku, cóż więc możemy dać innym? I wtedy Pan Jezus wziął chleb i zaczął go dzielić. I stał się cud. Dzielonego chleba wcale nie ubywało; ciągle pozostawało go tyle, że można nim było obdzielać następnych głodnych.

Pan Jezus dokonał cudu niepowtarzalnego. Ale przy pomocy tego niezwykłego znaku łamania chleba, który powtarzamy podczas każdej Eucharystii, uczy nas cudu rozmnażania dobra. Kiedy się nim dzielimy z innymi, wcale nam go nie ubywa, a wprost przeciwnie: jest go coraz więcej. Dobro jest darem od Boga i dlatego nigdy się nie wyczerpuje. I posiada cudowną naturę: im bardziej jest dzielone z innymi, tym więcej go jest. Dobro pozostawione tylko dla siebie, na własny użytek, jest jak pieniądz zakopany w ziemi – nie przynosi żadnego zysku innym i nawet właścicielowi. Dobro zachowane tylko dla siebie jest bezużyteczne: przynosi jedynie satysfakcję posiadaczowi z posiadania.

Dobrem trzeba się dzielić, trzeba je pomnażać. Ono musi być jak ziarno, które wydaje owoc, ten zaś nowe ziarna i nowe owoce… . Ziarno dobra zasiał w nas Bóg. W nasze zaś ręce złożona została władza pomnażania go. Trzeba tylko odkryć w sobie ten Boży zasiew i chcieć go pielęgnować. Może to nieraz wymaga odwagi, może przełamania wygodnej obojętności, może utratę „świętego spokoju”. Ale każda cena warta jest dobra wyświadczonego drugiemu człowiekowi.

Wszyscy odczuwamy głód dobra, wszyscy go potrzebujemy Nie ograniczajmy zatem naszego życia tylko do oczekiwania na to, co spłynie nam z ręki Miłosiernego Boga. Pytajmy odważnie siebie samych: co ja mogę uczynić dobrego? Z kim jeszcze mogę się podzielić? Komu mogę ułamać kawałek chleba z nieubywającego bochna? To krótkie, niemal rozkazujące zdanie: wy dajcie im jeść ma moc przemieniania naszego istnienia w nieegoistyczne życie bardzo przyzwoitych ludzi. Ma też moc ratowania życia innym, którym niedostatek grozi nawet śmiercią. Im właśnie, tym, którzy w niemy sposób apelują o pomoc, to nikt inny, tylko my możemy pomóc. Wy dajcie im jeść.

Ks. dr Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »