Press "Enter" to skip to content

Nie zobaczyli

Faryzeusze i uczeni w Piśmie polowali właśnie na Chrystusa, podając się przy tym za obrońców Boga. Miejscem uczynionej przez nich zasadzki miała być synagoga. Przyszli robiąc wrażenie, że chcą się modlić, ale w rzeczywistości chodziło im o to, aby złapać Go na gorącym uczynku, gdy będzie kogoś leczył, aby fakt ten potem nagłośnić: znaleźliśmy fałszywego proroka, który w miejscu świętym grzeszy i korumpuje prostych ludzi!

Nie spodziewali się, że Jezus wywoła kalekiego człowieka na środek synagogi – mężczyznę, który miał sparaliżowaną prawą rękę i z tego powodu musiał się trzymać z­­­awsze obrzeży życia – jego los pod tym względem, z powodu kalectwa był przesądzony. Sam nie wie jak znalazł się wtedy nagle w samym centrum zbiorowiska ludzi zgromadzonych w tym świętym miejscu.

Z ust Chrystusa padło wówczas pytanie, które sprawiło, że faryzeusze i uczeni w Prawie oniemieli, bo nagle oni też tam się znaleźli, tuż koło niego, chociaż robili wszystko, aby nie zostali dostrzeżeni. Nie chcieli zdradzić się z tym, że w dzień Pański zajmują się polowaniem i to jeszcze na ludzi. Dlatego udawali, że ich tam nie ma. Siedzieli cicho w swoim kącie, gdy Chrystus pytał wszystkich zebranych, ale im patrząc w oczy: czy w dzień Pański dobro należy czynić, czy zło? życie ocalić, czy życie zniszczyć?

Nie otrzymawszy od nich odpowiedzi, Jezus ich w tym wyręczył i uleczył człowieka mającego „uschniętą prawą rękę” . Odpowiedź tę zaaprobowali entuzjastycznie wszyscy zgromadzeni. Jednym słowem: „wyciągnij rękę” sprawił, że ustąpił paraliż, a kaleki mężczyzna otrzymał Boski dar opuszczenia życiowych peryferii. Stał się wolny. Czy to nie Bóg mu tej zbawczej łaski udzielił? Czy nie On przemówił w ten właśnie szabat w synagodze w której byli zgromadzeni?

Wszyscy to jednym głosem potwierdzali, chwaląc Boga gromkimi okrzykami. Jedynie polujący na Jezusa faryzeusze i uczeni w Piśmie, okopali się w swojej niechęci. Ich serce ani drgnęło gdy byli pytani o rację ich nienawiści i czy istotnie bronią w ten sposób Bożej sprawy.

Mieli wielką szansę, aby dać się upolować Prawdzie. Zostali przez nią przecież w sposób tak bardzo widoczny przyparci do muru. Mogło to się skończyć dla nich uleczeniem z paraliżu. Mogli zostać wyzwoleni. Spotkali przecież Mesjasza… Stracili tak wielką okazję, przez to, że nie mogli zwyciężyć w sobie diabelskiej pychy.

Wpadli w szał” – jak mówi Ewangelia i zaczęli gorączkowo szukając sposobu, aby Go uśmiercić. Odsłonili w ten sposób straszną prawdę tego komu oni rzeczywiście służą i dlaczego tam gdzie oni są, nawet gdy to jest miejsce święte, staje się ono bliskie piekła. Sami jednak tego nie zauważyli. (Łk 6,6 – 11)

o. Zygmunt Kwiatkowski SJ

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »