Press "Enter" to skip to content

Maryja… i tyle

Żyjemy bez wątpienia w czasach szczególnych, w których wydaje się, że apokaliptyczny smok ma pełnię władzy. W czasach szczególnych wydarzeń i znaków, w których zbawienie jest narażone z powodu panoszącego się zła, w których Matka Boża coraz bardziej nie waha się pokazać okropności piekła, demonów i dusz, które w nim cierpią.

Jan Paweł II wołał w Fatimie a dziś woła jeszcze mocniej: „Wołanie Maryi rozległo się na początku XX wieku i stąd zostało skierowane szczególnie na obecne czasy. Wydaje się, że orędzie Najświętszej Maryi Panny należy odczytywać w świetle znaków czasu”. W 1986 roku w Lyonie, pięć lat po zamachu na życie, który miał miejsce dokładnie 13 maja, również potwierdził to słowami: „Wierzę w wartość duchową znaków”.

Nie szukajmy tych znaków jedynie na zewnątrz – każdy z nas nosi je w sobie, w swojej historii. Czy nie konfrontujemy się ze złem? Czy możemy powiedzieć, że jesteśmy na tyle spokojni i bez lęków, że to nas nie dotyczy? Że jesteśmy na tyle mocni, silni… Nie! Demon nas bije! poniża, rozszarpuje. Ile dzisiaj serc poszarpanych zniewoleniem grzechu? Ile serc biednych matek i ojców, patrzący na swoje dzieci wybierające śmierć?! Ile mężów i żon pełnych niepokoju, bo nie potrafią już rozmawiać?! To jest pole bitwy, realne pole bitwy! Czy nie jest tak, że wstajesz rano i już na progu dnia jesteś zrezygnowany – widzisz swoją słabość i kruchość? To jest czas by wejść w łono Maryi! Jan Paweł II w tej samej homilii wołał: „Także ja staje tu jako świadek ludzkiego cierpienia, świadek apokaliptycznego niebezpieczeństwa zagrażającego narodom i całej ludzkości. Staram się ogarnąć te cierpienia swoim słabym i ludzkim sercem, stając wobec tajemnicy Serca Matki”. W obliczu tych cierpień i ze świadomością zła, jakie zagraża poszczególnym jednostkom ludzkim, następca św. Piotra staje tu z głęboką wiarą w odkupienie świata, w zbawczą miłość, która pozostaje silniejsza niż wszelkie zło. „Moje serce cierpi widząc grzech świata i szereg niebezpieczeństw zbierających się jak ciemne chmury: równocześnie jednak raduje się nadzieją, gdy podejmuje to, co uczynili już moi poprzednicy, kiedy poświęcili świat Sercu Matki”. To jest papież, który przemieniał świat i którego moc zawierzenia burzyła podziały i mury.

Zadziwiające jest to, że gdy pochylamy się nad Apokalipsą, niewiasta musi uciekać: „Kobieta zaś uciekła na pustynię, gdzie Bóg przygotował Jej miejsce” (Ap 12,6). To obraz Kościoła, który ucieka na pustynię. Dlaczego na pustynię? Pismo Święte mówi dalej: „aby ją tam żywiono”. Co się okazuje? Że jest to czas łaski Boga! Wiesz dlaczego w Twoim życiu dzieją się takie a nie inne rzeczy? Ponieważ Bóg chce mówić tylko do Ciebie! Mam ogromną radość, kiedy piszę ten artykuł i chciałbym byśmy razem zechcieli z Maryją trwać na pustyni naszego życia. Z tą, która tak mocno pokazuje coraz bardziej światu bliskość Boga, miłość Ojca, która objawia się dzisiaj we wszystkich niemal zakątkach świata, by stworzyć, jak mówiła siostra Łucja, nowe pokolenie ludzi, którzy stawią opór złu. To pokolenie będzie miażdżyć głowę smoka – szatana, ale będzie to pokolenie ludzi prostych, pokornych. Ich pokora będzie tak wielka, że będą najsłabszą piętą, atakowaną przez siły złego, ale to oni ostatecznie odniosą triumf.

Jestem wdzięczny Bogu za to, że w tych czasach także i nam tak mocno przez Maryję mówi do Serca. Tak bardzo chciałbym Wam opowiedzieć o Maryi i pokazać Jej działanie. Chcę razem z Wami usłyszeć Jej Serce, patrzeć jak Ona! To nie jest łatwe. Niewiasta jest brzemienna i krzyczy ogarnięta bólami, cierpieniem rodzenia. Wiesz dlaczego cierpi? Bo Ty i ja robimy wszystko, by się z tego łona wyrwać! Bo Ty i ja mamy lepsze metody zwalczania złego! Bo wybieramy śmierć! Jest dokładnie tak, jak z Izraelem, którego z miłości Bóg posyłał na pustynię. Wyciągnął ich z Egiptu. Gdzie? Do ziemi obiecanej, ale przez pustynię. Pamiętacie? Ile razy chcieli powracać do Egiptu! Bo pustynia to czas nie łatwy. Od razu mówię: Droga Maryi – Pokornej służebnicy – wiedzie do Ziemi obiecanej… ale nie jest to droga łatwa: to droga przez pustynię. Będzie czasem ciemno, będzie zimno, będziesz mieć dosyć, lecz im trudniej, tym owocniej. Demon będzie chciał Cię z tej drogi wyrwać. Wiecie jak bardzo drży piekło, kiedy trzymacie w ręku ten artykuł? Myślicie, że diabeł założył kapcie i będzie się wam spokojnie przyglądał? Musimy się zamknąć z Mamą w wieczerniku jak Apostołowie zalęknieni w oczekiwaniu na Ducha Świętego. Ta modlitwa z Maryją przemieniła ich tak, że Ci faceci zalęknieni i zamknięci, zdumieli cały świat. Dziś na całym świecie Maryja płacze krwawymi łzami. Jak bardzo musi cierpieć! Ponad 1000 objawień na całym świecie! To Czas Maryi – czas, w którym ma zatriumfować Jej Niepokalane Serce.

Izraelici mieli Arkę, miejsce szczególnej obecności Pana. Obecność tej Arki powodowała, że Pan wysłuchiwał wszystkich modlitw, burzył mury nieprzyjaciela. Izraelici bardzo szybko przyzwyczaili się do obecności Boga Jahwe i zaczęli żyć po swojemu, myśląc sobie, że mając Arkę i tak są bezpieczni. Bóg jednak poznał serce narodu wybranego i sprawił, że Arka w pewnym momencie zaginęła. Kapłani ukryli ją, bojąc się, że napastnicy mogliby ją zbezcześcić. Nigdy już nie powróciła. I zadziwiające jest to, że kiedy sięgamy po Apokalipsę, to widzimy, że nagle z nastaniem czasów ostatecznych, Bóg otwiera niebo i pokazuje Arkę, lecz nie jest to ta sama Arka. Arka z Apokalipsy ma cechy kobiety – Niewiasty Obleczonej w Słońce. To Maryja jest Arką ocalenia, miejscem obecności Boga, dana na czas ostateczny, ona, które miażdży głowę smoka. Jakże wielka radość i zdziwienie zarazem – Maryja jest Arką i dziś, jak nigdy wcześniej, Bóg Ojciec pokazuje nam Ją na całym świecie.

To Maryja jest Arką ocalenia, miejscem obecności Boga, dana na czas ostateczny, ona, które miażdży głowę smoka.

Czas, w którym żyjemy, to czas, w którym jedyną drogą jest oddanie się Jej na własność, by Ona zaprowadziła nas do Jezusa! W Fatimie wołała: „W moim Niepokalanym Sercu jest ratunek dla świata!”. Święty Ludwik w „Traktacie o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” pisze: „Moc Maryi nad szatanami zabłyśnie przede wszystkim w czasach ostatecznych, kiedy to szatan będzie czyhał na Jej piętę, tzn. na Jej pokorne sługi i biedne dzieci, które Ona wzbudzi do walki. W oczach świata będą oni mali i biedni, poniżani, prześladowani i uciskani, podobnie jak pięta do reszty członków ciała. (Chcecie iść tą drogą?) Lecz w zamian za to będą oni bogaci w łaski Boże, których im Maryja będzie udzielać obficie, będą wielcy i możni przed Bogiem, w świętości będą wyniesieni ponad wszelkie stworzenie i uwaga: wraz z Maryją: miażdżyć będą głęboką swą pokorą głowę diabła i stanął się sprawcami triumfu Jezusa Chrystusa!”.

Przez Maryję rozpoczęło się zbawienie i przez Maryję musi się ono dopełnić! Nie bójcie się, że jak będziecie kochać Maryję, to ujmiecie tym Jezusowi! Jezus sam Was chce tą drogą prowadzić, a Ona – Maryja – zawsze prowadzi do Jezusa! Przypomnijcie sobie zwiastowanie. Bóg mówi do Maryi: „Miriam użycz mi swojego ciała, bym mógł patrzeć na człowieka; użycz mi swojego głosu, bym jako człowiek, mógł do niego mówić, że Jestem, że przychodzę; użycz mi dłoni, bym mógł uzdrawiać, błogosławić, a potem wyciągnąć je na krzyżu”. On się z Niej narodził! Ona jest domem Boga! Jeśli wejdziesz do tego domu, łona, to staniesz się jak Chrystus, będziesz mógł jak św. Paweł powiedzieć „żyję już nie ja, żyje we mnie Chrystus”. Dlatego tak bardzo demon nienawidzi Maryi: bo Ona staje się naszym schronieniem, bo otwiera swe serce dla tych, którzy będą zwyciężać świat.

Kto będzie pokonywał panoszącą się bestię? Mówi Ludwik: „będą to Ci, którzy dobrze oczyszczeni ogniem utrapień nosić będą złoto miłości w sercu, kadzidło modlitwy w duchu, mirrę umartwienia w ciele. Dla biednych i malutkich będą wonią Chrystusa w świecie: dla władców tego świata: wonią śmierci”. To jest Droga ukrycia się w Sercu Maryi! Jezus nas tego uczy. Ciekawe, że przez 30 lat mógł uczynić tyle cudów, a On był przy Matce. Tylko trzy lata działalności wystarczyły, by pokonał odwiecznego przeciwnika! Jakby chciał powiedzieć: kto nie ma Maryi za Matkę, nie ma Boga za Ojca! Oddaj Jej wszystko, co masz! Nie radzisz sobie z grzechem? Miażdży Cię demon nieczystości, pijaństwa? Masz dość pracy, domu? Słyszysz: nadstaw drugi policzek? Oddaj to wszystko Jej! Powiedz Jej swoje Fiat! To Fiat mówił Bóg Ojciec, kiedy stwarzał: „Niech się stanie i stała się światłość”. Potem Ona: „Niech mi się stanie”. W końcu Jezus: „Fiat voluntas tua: Twoja wola Ojcze!”. To dokładnie oznacza pójść drogą Ewangelii: od początku do końca! Z Maryją i w Niej wchodzimy tam, gdzie do tej pory wydawało się nam to niemożliwe. Albo wejdziesz na drogę Maryi – zamieszkania w Jej Sercu – albo wpadniesz w sidła demona, który jak lew ryczący szuka kogo pożreć. W Niej wejdziesz na drogę błogosławieństw, w Jej Sercu nauczysz się, co znaczy kochać kogoś, kto Cię bije, w Niej nauczysz się przebaczać! Zrozumiesz, że za tym, kto Cię bije, stoi przeciwnik, który czeka aż upadniesz, aż oddasz, znienawidzisz, uderzysz, by potem mógł Cię oskarżyć! Maryja dzisiaj zaprasza Cię do swego łona. Ona pragnie Cię urodzić dla Nieba na całą wieczność.

Na koniec przytoczę może znany fragment egzorcyzmu, który był odprawiany kiedyś przy ciele Franciszka Salezego. Demon na egzorcyzmach czasem mówi prawdę. Jest do tego przymuszony przez Pana Boga. Robi to niechętnie, krzyczy. Podczas tego egzorcyzmu jedna siostra zakonna widząc, jak osoba egzorcyzmowana się wije, wołała do Matki Najświętszej: „O Matko Boża, przybądź na ratunek”. Odezwał się szatan: „Nie wzywaj Jej, bo samo imię mnie przeraża. Ach szczęśliwi, wy macie Maryję za Matkę, my nie mamy Maryi. Ach dajcie, dajcie mi Maryję choć na chwilę za Matkę a skorzystam z tego”. My jesteśmy szczęśliwi, bo Maryja tutaj jest. Otwiera Swoje Niepokalane Serce i z wielką czułością zaprasza, byśmy uszli na pustynię byśmy narodzili się dla wieczności. Ona zaprasza! Zamknijmy teraz nasze oczy i pozwólmy Maryi, by złożyła w nas to pragnienie, by uśmiechnęła się do nas, by sama do nas mówiła.

Ks. Łukasz Brus

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »