Press "Enter" to skip to content

Przebaczenie

Piotr miał powyżej dziurek w nosie ludzi którzy sprytnie ukrywali się za miłosierdziem Bożym. Najpierw zawalali jakąś sprawę a potem jak mantrą rzucali magicznym słowem: „przepraszam” i uważali, że w ten sposób załatwiają całą sprawę. Odtąd należy ją traktować jako niebyłą, bo uczeń Chrystusa powinien być nie tylko wyrozumiały, ale powinien w mig zapominać o doznanej przykrości i zachowywać się tak jak gdyby nic nigdy złego się nie zdarzyło… Ile razy można wykręcać ten numer z „przepraszaniem”? – zapytał Mistrza skarżący się na to Piotr.

Mistrz wprawił go jednak w zdumienie swoją odpowiedzią: Piotrze, nie tylko 7 razy masz obowiązek przebaczyć, ale 70 razy, czyli praktycznie zawsze. Piotr ledwie zapanował nad sobą, aby nie krzyknąć, że jest to przecież niewykonalne ! Poczuł się całkowicie zdezorientowany, podobnie jak i my, wobec tego stwierdzenia i tak jak my potrzebował wyjaśnienia tej sprawy. Chrystus w tym celu posłużył się przypowieścią o królu, który rozliczał właśnie notorycznego dłużnika. Jego dług był tak wielki, że trzeba było sprzedać jego i całą jego rodzinę wraz z dobytkiem który posiadał, aby przynajmniej częściowo zaspokoić słuszne roszczenia króla.

Zrozpaczony dłużnik zatem padł przed nim na kolana i począł go zaklinać, prosząc o zwłokę i obiecując, choć oczywiście było to mało prawdopodobne, że dług zwróci w całości. Nawet mu przez myśl jednak nie przeszło, że miłosierdzie króla pójść może tak daleko i nie tylko dług mu odroczy, ale całkowicie mu go daruje. Stało się tak dlatego, że dla króla bardziej liczył się człowiek, jego błagania i dramat całej jego rodziny, aniżeli pieniądze. Jednym słowem i bardzo zwięźle: król miał wrażliwe, miłosierne serce – oto cała tajemnica tego zdarzenia. Król nawet mu pobłogosławił jeszcze, aby dobrze swoimi sprawami pokierował.

Pijany ze szczęścia ułaskawiony dłużnik wracał do domu jak na skrzydłach. W jego duszy bulgotała radość jak wrzątek z rozpalonego do czerwoności pieca. Odzyskał przecież wolność: on i jego rodzina ! Stał się cud o który nie śmiał nawet prosić Boga w swoich modlitwach. Nie było go w jego marzeniach. A jednak ten cud się zdarzył i mógł on i jego rodzina teraz na prawdę patrzeć z nadzieją w przyszłość.

W pewnym momencie, będąc już niedaleko domu, nagle zauważył człowieka, swojego znajomego, z którym kiedyś razem pracowali. Był mu winien sto denarów, a więc sumę nieporównanie mniejszą od tej którą mu miłosierny król darował. Naoczni świadkowie zgodnie twierdzili, że gdy go zobaczył, to zupełnie jakby wstąpił w niego szatan, tak bardzo się zmienił wyraz jego twarzy, jego wzrok stał się twardy, a on sam jednym skokiem znalazł się przy swojej ofierze i chwyciwszy za gardło biednego człowieka, który wcale mu się nie wyrywał, począł chrapliwym głosem domagać się od niego natychmiastowej spłaty długu, bo jeśli tego nie uczyni, to odda go policji, aby go zamknęli w więzieniu. Ten ukląkł przed nim i prosił go usilnie o okazanie mu miłosierdzia. Prosił o zwłokę, bo w tym momencie spłata długu jest dla niego niemożliwa. Jednak jego bezlitosny wierzyciel tylko się ironicznie uśmiechał na te pokorne prośby i bez wahania spełnił swoją groźbę.

Wrócił potem do domu, ale nie umiał zapalić radością serc swoich domowników, mówiąc o łaskawości króla. On sam nie czuł już tej samej pogody ducha, którą posiadał wcześniej. Utracił ją w incydencie ze swoim dłużnikiem. Jej miejsce zajęła teraz ponura satysfakcja złoczyńcy, któremu udało się obrabować swoją ofiarę.

Wieść o jego bezwzględności szybko obiegła całe miasto i bardzo zabolała jego znajomych i bliskich. Dotarła ona również do uszu króla i rozgniewany zaraz go kazał do siebie przywołać.

W ten sposób zbliżyliśmy się do końca przypowieści, która zaczęła się jak pamiętamy pytaniem Piotra, ile razy powinien wybaczyć komuś kto wobec niego zawinił. Chrystus mu wtedy odpowiedział , że powinien to uczynić nie tylko 7 razy, ale 70 ! Należałoby więc logicznie się spodziewać jako pointy, że teraz król dokona jakiegoś spektakularnego aktu miłosierdzia. Co jednak mogłoby nim być, skoro dług temu słudze już wcześniej darował? Najpierw jednak pewnie każe swojemu skarbnikowi sprawdzić ile razy już ten sługa skorzystał u niego z prawa łaski, czy czasem nie przekroczył już limitu wynoszącego 70 razy.

Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Wprost przeciwnie, zagniewany król cofnął swój poprzedni werdykt i dług który mu był anulował, teraz na nowo go nim obciążył i umieścił w więzieniu zarówno jego jak i jego rodzinę, do czasu kiedy wszystkie pieniądze nie trafią do jego królewskiej kasy.

Jaki stąd morał ? Co Chrystus odpowiada nam i Piotrowi na temat przebaczenia? Bardzo znamienne są końcowe Jego słowa: „Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”. Wniosek który się nasuwa: w kwestii wybaczenia nie jest istotna cyfra, ale serce człowieka.

Król miał dobre serce, dlatego miłosiernie potraktował swego sługę, jednak cechą autentycznego miłosierdzie jest pragnienie, aby ten kto miłosierdzia doświadczył, sam je potem praktykował. Kto to moralne piękno i dobro zobaczy, aby je szanował. Jego naturalnym odruchem wtedy będzie wdzięczność dla Boga i życzliwość dla człowieka, szczególnie tego który znajduje się w trudnej sytuacji życiowej i błaga o miłosierdzie.

Żeby pocieszyć Piotra i nas którzy mamy ten sam co on problem, Pan Jezus w swojej przypowieści wyraźnie podkreślił wagę autentycznej prośby o miłosierdzie, bo miłosierdzia nie można traktować frywolnie. Przepraszać należy szczerze, bez uciekania się do manipulacji, bo nie chodzi przecież o pozory ani o nawet o ilość spełnionych aktów, ale o serce człowieka, aby dzięki doświadczeniu Bożego miłosierdzia, samo się stało bardziej szlachetne.

o. Zygmunt Kwiatkowski SJ

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »