Press "Enter" to skip to content

Wspominając św. Jana Pawła II, zapytajmy co zrobiliśmy, by ochronić życie. Jakie zadanie nałożył na polityków i dziennikarzy?

Nie wystarczy zaśpiewać „Barkę” i pośmiać się przy opowieściach o kremówkach. W 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II musimy zacząć na poważnie czytać jego nauczanie. Przed nami kolejna ważna batalia o nienaruszalnej świętości ludzkiego życia. Co mówił o niej papież? Oburzał się z całą mocą, że „pierwotne i niezbywalne prawo do życia staje się przedmiotem dyskusji lub zostaje wręcz zanegowane na mocy głosowania parlamentu”. Co z tym zrobimy?

Kościół katolicki obchodzi dziś Dzień Papieski. Za tydzień podczas wydarzeń sakralnych i artystycznych obchodzić go będziemy w całej Polsce, przeżywając po raz 42. to zaskakujące „Habemus papam” z 16 października 1978 roku. I choć w tym czasie o św. Janie Pawle II będzie bardzo głośno, choć usłyszymy na nowo wiele jego poruszających i przełomowych dla Polski wypowiedzi, pojawia się bolesne pytanie o wierność. Co zrobiliśmy z jego nauką? Jak zareagowaliśmy na nakaz obrony świętości życia?

Mentalność antykoncecyjna

W 1995 roku, św. Jan Paweł II wydał Encyklikę „Evangelium Vitae”. Podkreślił w niej, że jest owoc współpracy Episkopatu wszystkich krajów świata.

Ma zatem być stanowczym i jednoznacznym potwierdzeniem wartości ludzkiego życia i jego nienaruszalności, a zarazem żarliwym apelem skierowanym w imię Boże do wszystkich i do każdego: szanuj, broń, miłuj życie i służ życiu — każdemu życiu ludzkiemu! Tylko na tej drodze znajdziesz sprawiedliwość, rozwój, prawdziwą wolność, pokój i szczęście!

napisał papież. Jego głos był także jednoznacznym sprzeciwem wobec tzw. „kompromisów aborcyjnych” i zdecydowaną niezgodą na aborcję eugeniczną. Pisał o „mentalności antykoncepcyjnej” i hedonizmie, których bezpośrednim skutkiem w obszarze życia jest zabijanie dzieci nienarodzonych. Zdumiewające jak mocno aktualny jest ten głos w dzisiejszej dyskusji na temat edukacji seksualnej.

Twierdzi się często, że antykoncepcja, jeśli jest bezpieczna i dostępna dla wszystkich, stanowi najskuteczniejszy środek przeciw aborcji. Zarzuca się też Kościołowi katolickiemu, że w rzeczywistości sprzyja rozpowszechnieniu się przerywania ciąży, ponieważ uparcie obstaje przy swojej nauce o moralnej niegodziwości antykoncepcji. Taka argumentacja okazuje się w rzeczywistości zwodnicza. Być może wielu ludzi rzeczywiście stosuje środki antykoncepcyjne po to, aby nie narażać się później na pokusę aborcji. Jednakże antywartości wszczepione w „mentalność antykoncepcyjną” która jest czymś zupełnie odmiennym od odpowiedzialnego ojcostwa i macierzyństwa, przeżywanego w poszanowaniu pełnej prawdy aktu małżeńskiego — sprawiają, że ta właśnie pokusa staje się jeszcze silniejsza, jeżeli dojdzie do poczęcia „nie chcianego” życia. W istocie, kultura proaborcyjna jest najbardziej rozpowszechniona właśnie w środowiskach, które odrzucają nauczanie Kościoła o antykoncepcji. Z pewnością antykoncepcja i przerywanie ciąży, z moralnego punktu widzenia, to dwa zasadniczo różne rodzaje zła: jedno jest sprzeczne z pełną prawdą aktu płciowego jako właściwego wyrazu miłości małżeńskiej, drugie niszczy życie ludzkiej istoty; pierwsze sprzeciwia się cnocie czystości małżeńskiej, drugie zaś jest sprzeczne z cnotą sprawiedliwości i bezpośrednio łamie Boże przykazanie „nie zabijaj”— podkreśla św. Jan Paweł II. Wskazuje jednocześnie, że korzenie działań aborcyjnych tkwią w „hedonistycznej i nieodpowiedzialnej postawie wobec życia płciowego i oparte są na egoistycznej koncepcji wolności, która widzi w prokreacji przeszkodę dla pełnego rozwoju osobowości człowieka”. Życie, które może się począć ze współżycia mężczyzny i kobiety, staje się zatem wrogiem, którego trzeba bezwzględnie unikać.

Fałszywa koncepcja wolności

Od czasów napomnień papieża Polaka niewiele się zmieniło. Proaborcyjny nurt rośnie w siłę, a społeczność walcząca o ochronę życia traktowana jest jak niewygodna przeszkoda, którą trzeba sprytnie i po cichu odsunąć na bok. Jednocześnie katalog „praw człowieka” puchnie do granic możliwości, uzupełniany o kolejne absurdalne rozdziały, jak choćby „prawo do edukacji seksualnej urodzenia aż do śmierci”. I tylko na prawdziwą ochronę życia coraz mniej tam miejsca. Bezpiecznie mogą czuć się jedynie zdrowi. Chorzy w imię tych samych rzekomych praw człowieka, zostają zabijani przed narodzeniem albo w chwili, gdy przestaną być przydatni społecznie. W wielu krajach eutanazja nie obejmuje już tylko ciężko chorych, starszych ludzi. Mogą zostać jej poddani ludzie w pełni sił, ale nie radzący sobie psychicznie z okrucieństwem świata, w którym przyszło im żyć.

Św. Jan Paweł II podkreślał, że fałszywa koncepcja wolności prowadzi do „głębokiego zniekształcenia życia społecznego”. Przerośnięty niezdrowo egoizm prowadzi do traktowania drugiego człowieka w kategorii wroga, przed którym trzeba się bronić. „W ten sposób społeczeństwo staje się zbiorowością jednostek żyjących obok siebie, ale nie połączonych wzajemnymi więzami: każdy pragnie zrealizować swoje cele niezależnie od innych czy wręcz dąży do własnych korzyści kosztem innych” – pisze papież.

Otóż to właśnie ma dziś miejsce także na scenie polityki i państwa: pierwotne i niezbywalne prawo do życia staje się przedmiotem dyskusji lub zostaje wręcz zanegowane na mocy głosowania parlamentu lub z woli części społeczeństwa, choćby nawet liczebnie przeważającej. Jest to zgubny rezultat nieograniczonego panowania relatywizmu: „prawo” przestaje być prawem, ponieważ nie jest już oparte na mocnym fundamencie nienaruszalnej godności osoby, ale zostaje podporządkowane woli silniejszego. W ten sposób demokracja, sprzeniewierzając się własnym zasadom, przeradza się w istocie w system totalitarny. Państwo nie jest już „wspólnym domem”, gdzie wszyscy mogą żyć zgodnie z podstawowymi zasadami równości, ale przekształca się w państwo tyrańskie, uzurpujące sobie prawo do dysponowania życiem słabszych i bezbronnych, dzieci jeszcze nie narodzonych, w imię pożytku społecznego, który w rzeczywistości oznacza jedynie interes jakiejś grupy — pisze św. Jan Paweł II w „Evangelium Vitae”. Podkreśla jednak, że poszukując najgłębszych korzeni walki między „kulturą życia” a „kulturą śmierci”, nie wystarczy za jedyną przyczynę wynaturzonej idei wolności. Istotą jest osłabienie wrażliwości na Boga i człowieka: Trzeba dojść do sedna dramatu, jaki przeżywa współczesny człowiek: jest nim osłabienie wrażliwości na Boga i człowieka, zjawisko typowe w kontekście społecznym i kulturowym zdominowanym przez sekularyzm, którego wpływy przenikają nawet do wnętrza wspólnot chrześcijańskich i wystawiają je na próbę.

Odpowiedzialność polityków i dziennikarzy

Na szczególną uwagę zasługują te fragmenty encykliki, w których papież wskazuje na obszary społecznej i zawodowej odpowiedzialności za ochronę świętości życia. Mamy go bronić nie tylko indywidualnie. Politycy i dziennikarze również biorą na siebie odpowiedzialność za postawy społeczne wymierzone przeciwko dzieciom nienarodzonym.

Odpowiedzialność spada też na prawodawców, którzy poparli i zatwierdzili prawa dopuszczające przerywanie ciąży oraz — w takiej mierze, w jakiej sprawa ta od nich zależy — na zarządzających instytucjami służby zdrowia, w których dokonuje się przerywania ciąży. Ogólna i nie mniej poważna odpowiedzialność spoczywa zarówno na tych, którzy przyczynili się do rozpowszechnienia postawy permisywizmu seksualnego i lekceważenia macierzyństwa, jak i na tych, którzy powinni byli zatroszczyć się — a nie uczynili tego — o skuteczną politykę rodzinną i społeczną, wspomagającą rodziny, zwłaszcza wielodzietne albo zmagające się ze szczególnymi trudnościami materialnymi i wychowawczymi.

Na koniec, nie należy lekceważyć zorganizowanego sprzysiężenia, ogarniającego także instytucje międzynarodowe, fundacje i stowarzyszenia, które prowadzą programową walkę o legalizację i rozpowszechnienie aborcji na świecie. W tym sensie problem przerywania ciąży wykracza poza sferę odpowiedzialności poszczególnych osób, a zło przez nie wyrządzone przyjmuje daleko idący wymiar społeczny: przerwanie ciąży jest niezwykle bolesną raną zadaną społeczeństwu i jego kulturze przez tych, którzy powinni być jego budowniczymi i obrońcami — podkreśla papież i dodaje: Żadna okoliczność, żaden cel, żadne prawo na świecie nigdy nie będą mogły uczynić godziwym aktu, który sam w sobie jest niegodziwy, ponieważ sprzeciwia się Prawu Bożemu, zapisanemu w sercu każdego człowieka, poznawalnemu przez sam rozum i głoszonemu przez Kościół.

W swoich wystąpieniach mówił, że trzeba odbudowywać nie tylko gospodarkę, ale także „ekonomię miłości”. Nawoływał do wspierania rodziny i ochrony dzieci nienarodzonych.

Zobowiązanie św. Jana Pawła II jest więc jednoznaczne. Wszyscy decydenci mają na wszelkie sposoby działać na rzecz ochrony życia ludzkiego. Stanowienie prawa, które działałoby na jego szkodę, obarczone jest winą. To samo dotyczy tych, którzy szerzą mentalność aborcyjną. Zanim więc udamy się na kolejny koncert papieski, zadajmy sobie trud poznania jego nauczania.

Marzena Nykiel
/wpolityce.pl/

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »