Press "Enter" to skip to content

Nie dla wykluczeń

„Wykluczeni nie są wyzyskiwani, ale są odrzuceni, są niepotrzebnymi resztkami.”

(Adhortacja apostolska ojca świętego Franciszka)

 

Trudno nie zauważyć, że pierwsza adhortacja apostolska papieża Franciszka, Evangelii gaudium, wpisuje się w ewangeliczną binarność przekazu: – Niech wasza mowa będzie: tak – tak, nie – nie. (Mt. 5,37). Adhortacja, będąc papieską zachętą o charakterze duszpasterskim i bardzo praktycznym, już samym faktem swojej zewnętrznej formy wskazuje drogę jasności, opierającej się o rozstrzygnięcia znajdujące się w łonie samej Ewangelii. Kształt przekazu powinien zatem być jasny, to znaczy rozstrzygający. Na drodze tego przekazu, który jest istotną częścią misji Kościoła, nie musimy koncentrować się na subtelnych, teologicznych dywagacjach i argumentach, które skądinąd potrzebne, nie stanowią dziś priorytetu misyjnego. Ważną natomiast osią ewangelicznego przekazu, jest rzetelna diagnoza i jasne remedium. Ważną, ponieważ tego właśnie nam dziś brakuje. Rozmywanie wszelkich granic, prawem ciągłości i skutkowych następstw, wprowadza do naszej świadomości nieokreśloność patrzenia, skierowaną tylko pozornie na zewnątrz. De facto wymierzona jest ona w poczucie tożsamości. I to jest bardzo niepokojące.

W adhortacji uwidacznia się osiem wielkich papieskich nie: dla ekonomii wykluczenia, dla nowego bałwochwalstwa pieniądza, dla pieniądza, który rządzi, zamiast służyć, dla nierówności społecznej rodzącej przemoc, dla egoistycznej acedii (obojętność, wypalenie, apatia), dla jałowego pesymizmu, dla duchowej światowości i dla wojny między nami. Na pierwszym miejscu stawia papież nie dla wykluczenia.

Problem wykluczania istniał zawsze. Dyskusja o nim również nie jest nowa. Zaczęła się jednak w zupełnie innej artykulacji: jako próba zdefiniowania kwestii społecznej. Niezauważenie przeszedł fakt, że największe nie wobec wykluczeń wypowiadał Jezus Chrystus głosząc Dobrą Nowinę. My, zaczęliśmy publicznie dyskutować o tym bolesnym problemie stosunkowo niedawno, i to w niewielkim stopniu inspirując się Ewangelią. Rozpoczęliśmy od diagnoz filozofów XIX w., poprzez ich ideologiczne mutacje, polityczne próby siłowych i – w konsekwencji tragicznych – rozwiązań, aż po współczesne manifestacje absolutnej równości wszystkich i wszystkiego. Dzisiejsza dyskusja na ten temat, której jesteśmy świadkami, a tylko w niewielkim zakresie aktywnymi uczestnikami, wydaje się, że omija szerokim łukiem istotę współczesnych wykluczeń. Koncentruje się natomiast na wąskim fragmencie akceptacji inności. Ten sposób myślenia czerpie siłę z postmodernistycznej dekonstrukcji uporządkowanego hierarchicznie systemu wartości. Wedle niego, wszystko może stać się wartością, pod jednym wszelako warunkiem: że jest inne, to znaczy, że ma charakter sezonowy i podlega niczym nie skrępowanej uznaniowości. Najlepiej, żeby miała ona postać niszowej kontestacji, ponieważ właśnie eksponowanie postaw marginalnych, jest istotą sprzeciwu współczesnemu wykluczaniu. A jedyną obiektywną wartością jest inność jako taka. W takim świetle, tęczowych rumieńców nabrać może praktycznie wszystko, co da się zglajszachtować poprawnością polityczną. W efekcie, pod banderą tolerancji, wypływamy na wody mętne, na których arka Noego zamienia się w łajbę piracką, bezceremonialnie łupiącą jednostki pływające, które w swoich ładowniach przewożą cenne już tylko dla nich, ładunki tradycyjnych więzi i bliskości. Zatapianie staje się sztuką dla sztuki, znacznie przewyższającą swoim kunsztem prostą grę w okręty: trafiony – zatonął. Wielka Piracka Armada, nie potrzebuje żadnych innych wskazówek, poza kolejnymi celami do zatopienia. Dlatego przygasza światło latarni morskich, bo nie widzi potrzeby zawijania do żadnego portu.

Papież Franciszek proponuje powrót do ewangelicznego rozumienia wykluczeń: zdecydowane nie dla zła, zdecydowane tak dla człowieka. To najprostsze, bo niemalże oczywiste rozgraniczenie, musi przeżyć swój renesans w naszej, nawet ponowoczesnej, mentalności. Oznacza to, że musimy przyjąć z pełnym zaangażowaniem prawdę o istocie współczesnych wykluczeń. Jest ona niestety dość bolesna, bo dotyka naszych maskowanych kurtuazyjnie, choć nieustannie, profesjonalnie zewsząd podsycanych, marzeń o posiadaniu. Przyjmują one niepokojącą postać bałwochwalstwa pieniądza. Nie ukrywajmy tego: oddajemy cześć mamonie. Już nie elitarnie, jak dawniej. Ale coraz bardziej powszechnie. Taka chwalba jednak, nie wynika tylko z wewnętrznego skorumpowania jednostek, ile powodowana jest względami systemowymi: absolutnym prymatem rynku i spekulacji finansowych. U źródeł takiego stanu rzeczy leży głęboki kryzys antropologiczny: negacja prymatu istoty ludzkiej, wyrażający się w fakcie, że pieniądz zamiast być coraz skuteczniejszym środkiem do realizowania celów osobowych i społecznych, bezceremonialnie narzuca wyłącznie konsumpcyjny model realizacji powyższych celów. To, z kolei, tylko nielicznym otwiera drogę do życiowego sukcesu i akceptacji; ogromna większość, to ludzie pozbawieni takich możliwości, a więc wykluczeni z grona tych, którzy uposażeni są w równe, albo chociaż przybliżone szanse.

Wykluczenia i nierówności społeczne są pożywką dla przemocy. Prawdę tą, znaną skądinąd od dawna, trzeba powtórzyć bardzo wyraźnie właśnie dziś, ponieważ nasza wiara w wyłączną skuteczność odgórnych środków eliminowania przemocy, jest złudna jak przekonanie, że likwidacja skutków, bez ingerencji w ich przyczyny, może przynieść definitywne rozwiązanie problemu. Narastający w postępie geometrycznym konsumizm, pozostawiający na marginesie (w takim samym postępie) liczbę wykluczonych, oznaczać może tylko eskalację przemocy.

Diagnoza dotycząca współczesnych wykluczeń, postawiona przez papieża Franciszka w Adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium, jest prawdopodobnie próbą określenia dzisiejszej kwestii społecznej, albo przynajmniej jej najistotniejszego składnika. Dokonana jest w duchu wrażliwości wyrosłej z mocy Słowa i mądrości Ewangelii. Z autentycznej troski, wspartej osobistym świadectwem. Z Prawdy, która wyzwala i pokonuje wszelkie trudności. Zachęca do rewizji naszych mikrowykluczeń, które zdarzają się codziennie na naszych przydomowych podwórkach, oraz tych, które w nieporównywalnie większej skali kształtują nasze obszary bliskości społecznych.

ks. Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.