Press "Enter" to skip to content

Maryjne macierzyństwo radości

Maryja nie obawiała się podejść do Chrystusa w trakcie wesela w Kanie Galilejskiej i prosić Go o interwencję. Zrobiła to bardzo delikatnie, nie wymuszając na Nim żadnego zachowania, które uważałby za niestosowne. Po prostu zawierzyła Mu sprawę uratowania wesela, które właśnie było celebrowane.

Maryja wiedziała na czym polega zagrożenie. Widać, że miała wgląd „od kuchni”, jako osoba bliska i zaufana, w to co się na tym weselu działo. Zdawała sobie sprawę, że młodej parze grozi kompromitacja i Maryja chciała temu zapobiec.

Udając się z tym problemem do Jezusa, wyraziła w ten sposób z jednej strony swoje przekonanie, że leżą Mu na sercu zwykłe ludzkie zmartwienia, a z drugiej, że ma wiarę w Jego moc cudownego rozwiązania tego problemu.

Epilog zaś tej Ewangelii jest taki, że Jezus nie tylko zażegnał przykry dla domu weselnego problem, ale że jednocześnie dał znak tym cudem swej Boskiej tożsamości, co zostało dostrzeżone przez apostołów i umocniło ich wiarę.

Na pierwszy rzut oka, reakcja Chrystusa na interwencję Maryi zdaje się być nie tylko negatywna, ale że ma ona wręcz charakter reprymendy. W rzeczywistości natomiast, otwarła Maryja w ten sposób Chrystusowi możliwość jasnego określenia podstawowej zasady Jego życia, którą była niezłomna, stała i intymna więź z Jego Ojcem Niebieskim.

Więź ta obejmowała wszystkie wymiary Jego osobowości i całej Jego historii. To natomiast co stanowiło jej zasadniczą cechę, to była absolutna, doskonała miłość. Wyrażała się ona całkowitą zgodnością Jego pragnień i działań z pragnieniami Boga Ojca.

Jezus mówiąc do Maryi: ”Czyż to twoja albo moja sprawa” oraz „ nie nadeszła jeszcze Moja godzina” podkreślił konstytutywną dla Jego osoby prawdę, że oddał się całkowicie pełnieniu woli Ojca. Tak samo powiedziała o sobie Maryja, podczas Zwiastowania, mówiąc do Anioła : „Oto ja służebnica Pańska, niech mi sie stanie według twego słowa”.

Dlatego nie pogniewała się Maryja, ani nie poczuła się dotknięta, słowami Jezusa, ale udała sie do sług weselnych, uprzedzając działanie Chrystusa swoją interwencją i przygotowując w ten sposób grunt dla Jego pierwszego cudu, a wiec w pewien sposób przyjmując rolę Matki i Towarzyszki Jego apostolskiej misji.

Cud w Kanie Galilejskiej zwraca uwagę na to, że nie ma sprzeczności pomiędzy naszym życiem realnym, które jest związane z naszą kondycją człowieczą, a Bożym Zbawieniem. Wprost przeciwnie, istnieje łączność i konieczne dopełnienie, pomiędzy naszą zwykłą codziennością, a Bożą obietnicą Wiecznego Zbawienia.

Radość człowieka jest bowiem radością Boga, a nasz udział w Jego Boskiej radości jest spełnieniem się naszego pragnienia Pełni Życia, czyli realizacją Bożego planu Zbawienia świata i ludzkości.

o. Zygmunt Kwiatkowski sj

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.