Press "Enter" to skip to content

Czy ogłoszenie przez Papieża Roku poświęconego Rodzinie pod patronatem adhortacji Amoris Laetitia może budzić niepokój?

Adhortacja ta może być ciekawa i budująca dla kogoś, kto czyta ją całą lub we fragmentach niczym rodzaj katechezy czy rekolekcji. Jednak dobrze wiemy, że największe zainteresowanie – słusznie – wzbudził zawarty w niej przypis o charakterze doktrynalnym. Trudno się dziwić, że walory duszpasterskiej znalazły się w cieniu kontrowersji doktrynalnej. Przypis ów stał się podstawą mocnego przekonania w Kościele, że Papież zamierza zmienić nauczanie Kościoła dotyczące dopuszczania do Komunii świętej rozwodników będących w nowych związkach. Oznaczałoby to dekonstrukcję wiary w zakresie przynajmniej trzech sakramentów – małżeństwa, spowiedzi i Eucharystii. Podważona by została też wiara, że łaska Boża jest zawsze wystarczająca do nawrócenia. Oczywiście – i trzeba mieć nadzieję, że tak będzie w przyszłości – adhortacja może być czytana całkowicie wewnątrz Tradycji. Jednak Papież Franciszek potwierdził istniejące niepokoje i poparł interpretację liberalną w liście do episkopatu Argentyny, jednocześnie odmawiając wyjaśnień proszących o nie, w tzw. “dubiach”, kardynałów. Chociaż dyskusja na ten temat przycichła w dalszym ciągu zapisy AL, a dokładnie interpretacja jednego przypisu, jest raną wewnątrz Kościoła.

Przypis ten sprawia – jak powiedziałem – że reszta tekstu staje się o wiele mniej znacząca, niż by chciał Papież. Jeśli bowiem można porzucić sakramentalnego małżonka, rodzinę, związać się z kimś innym w relacji, która jest przeznaczona tylko dla prawowitego małżeństwa i jednocześnie dalej przystępować do Komunii świętej bez zmiany tej sytuacji, to zmianie ulega sama reguła życia katolickiego. Jeśli porzuca się nadzieję, że człowiek może się nawrócić, wiarę że istnieją grzechy, w których trwanie oddziela od sakramentu Komunii, samo nauczanie o sensie trwania w życiu rodzinnym pomimo trudności, o którym też traktuje zostaje AL poddane zostaje pod wątpliwość. Gdybym mógł, chciałbym zapytać Papieża czy przemyślał kwestię ile osłabionych kryzysem małżeństw rozpadło się z powodu fałszywej nadziei zawartej w feralnym przypisie AL. Rok Rodziny pod szyldem AL budzi przynajmniej niepokój szczególnie, gdy czytam, że ma on popularyzować treść AL.

To niejedyny zresztą przypadek papieskiego podwójnego działania. Niedawno znany watykanista Sandro Magister słusznie zwrócił uwagę, że media pomijają wypowiedzi Papieża Franciszka przeciwko aborcji. Mało kto zapewne zauważył, że Papież wsparł choćby decyzję polskiego Trybunał Konstytucyjnego w sprawie odrzucenia aborcji eugenicznej, czy dał poparcie dla przeciwników aborcji w Argentynie. Jednocześnie jednak rozmontował Papieską Akademią Życia i zniósł wymóg by pracujący w niej akademicy byli zwolennikami katolickiej bioetyki. Które działanie w dalszej perspektywie będzie miało poważniejsze konsekwencje dla ochrony życia?

Jeszcze inny przypadek. Z jednej strony Papież wypowiedział się przeciwko homoseksualnemu lobbingowi w słynnej zmanipulowanej wypowiedzi ze zdaniem “Kim jestem by sądzić?”, wydał w 2016 kompendium zbierające naukę katolicką w sprawie homoseksualizmu, a jednocześnie utrzymuje jako watykańskiego doradcę ks. Jamesa Martina SJ. Martina znamy z tego, że jest zdecydowanym lobbystą na rzecz zmiany katolickiego nauczania w sprawie homoseksualizmu. Dąży do uznania homoseksualizmu za rzeczywistość chcianą przez Boga i wspiera polityczne uprzywilejowanie politycznego ruchu homoseksualnego. Franciszek mianował także na kardynałów ludzi takich jak abp Zuppi, którego stanowisko w sprawie homoseksualizmu nie odbiega daleko od poglądów ks. Martina. Jaką siłę mają dokumenty, gdy tworzy się kadry, które będą je ignorowały?

Wreszcie, swego czasu, Papież kilkakrotnie powiedział, że Kościół nie może być jak organizacja pozarządowa, skupiona tylko na sprawach dobroczynności. Jednocześnie sam napisał ostatnią encyklikę “Fratelli tutti” w duchu niemal całkowicie świeckiego humanizmu, bez odniesienia do prawd wiary katolickiej i Chrystusa jako gwaranta prawdziwego pokoju na świecie. Nic a nic o potrzebie wzniesienia się ponad cele doczesne, ku perspektywie zbawienia. Nic o nadprzyrodzoności.

Jest wiele wątpliwości dotyczących tego czy Papież może w ogóle dokonać tego typu zmian jak ta zaproponowana w jego interpretacji AL. Propozycja ta jest całkowicie sprzeczna z tradycją Kościoła sięgającą słów samego Pana Jezusa. Jest cofnięciem się do ustępstw wobec grzeszności ludzkiej, które znajdujemy w prawie Mojżeszowym. Mojżesz pozwolił dać list rozwodowy i oddalić żonę. Pan Jezus mówi, że nie tak było na początku i nie taka jest wola Boża dotycząca małżeństwa i życia rodzinnego. Czy Rok Rodziny ma służyć promocji tego duchowego regresu zawartego w AL? Patrząc na papieskie sprzeczności można mieć takie obawy.

Co możemy zrobić zatem z Rokiem Rodziny “Amoris laetitia”? Wziąć do ręki tekst adhortacji i przeczytać go wewnątrz Tradycji, wydobyć z niego to bogactwo, które się w nim znajduje.

Tomasz Rowiński

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »