Press "Enter" to skip to content

O szczególnej Królowej słów kilka, czyli nie twórzmy absurdów

Jeden ze znamienitych kapłanów naszej diecezji zwrócił mi niedawno w rozmowie telefonicznej taką braterską uwagę, że za dużo na naszym portalu jest…redaktora Pawła Lisickiego, znanego i cenionego publicysty katolickiego, autora książki „Wiosna Kościoła, która nie nadeszła”. No bo Lisicki to, bo Lisicki tamto, a w gruncie rzeczy to konserwatysta dzielący Kościół – usłyszałem z ust owego kapłana, który spuentował swoje rady spostrzeżeniem: „Niepotrzebnie piszecie o tym, co dotyczy przeszłości Kościoła a za mało o tym, że Kościół winien iść z duchem czasów”. Znamienitemu kapłanowi, chodziło pewnie o to, że faktycznie, ostatnio ukazało się na portalu kilka materiałów dotyczących piękna liturgii Mszy Trydenckiej. Czy to coś naprawdę złego? Zabronionego? Głęboko przekonany jestem, że dziedzictwo Kościoła należy do skarbnicy naszej wiary, a jeżeli z tego dziedzictwa „usuniemy” w jakiś sposób pamięć i liturgię Mszy Trydenckiej to kim wówczas będziemy? Jeden z księży zapytany o Mszę Trydencką odpowiedział w taki o to sposób: “Mszę Trydencką można porównać do królowej w pełnej okazałości, ubraną w przepiękny ubiór, niosącą wspaniałą koronę i będącą w pełnym majestacie. Mszę współczesną można też porównać do królowej, ale już w swoich komnatach w swoim zwykłym stroju. I w tym jednym jak w drugim przypadku mamy jednak do czynienia cały czas z królową.” Nic dodać, nic ująć. Warto pamiętać, że Sobór Watykański II przyznał, że „Święta Tradycja i Pismo Święte stanowią powierzony Kościołowi jeden święty depozyt słowa Bożego, na którym opierając się, cały lud święty zjednoczony wokół swoich pasterzy trwa nieustannie w nauce Apostołów, we wspólnocie, w łamaniu chleba i modlitwie.” Zatem Tradycja nie jest rzeczywistością abstrakcyjną, istnieje bardzo konkretnie w różnych formach, jakie wytworzyły się w Kościele. Czy mówienie o Mszy Trydenckiej jest dzieleniem Kościoła? Proszę, nie twórzmy takich absurdów!

Wśród wielu listów jakie przychodzą do naszego portalu znalazł się i list od Pana Marka zatroskanego o kondycję polskiego Kościoła. Z tego listu chciałbym zacytować obszernie dosyć interesujący fragment. „Zapomniana pisarka Maria Dąbrowska utrzymywała, iż  „protestantyzm skierował ludzkość na tory nadmiernej aktywności ziemskiej”, zarażając człowieka „gorączkową fantasmagorią ambicji”. Przeciwstawiała mu katolicyzm będący „religią kontemplacyjną z orientacją na doskonałość raczej niż na potęgę; umiejącą cenić cnotę abstynencji”. Przyjmując katolicki system wartości, świat nie stoczyłby się, jej zdaniem, w skrajny materializm. Po Soborze Watykańskim II radykalny aktywizm przeniknął do kościoła katolickiego. Przykładem: posoborowa msza święta. Sprawujący ją kapłan, odwrócony plecami do Najwyższego, nawiązuje dynamiczną relację z wiernymi. Ci wstają, siadają, znów wstają; biorą się za ręce (niektórzy oponują, gdyż nie przyszli na tańce); próbują przekrzyczeć organistę lub bigbitową kapelę kółka różańcowego. Ani chwili ciszy.” – żali się Pan Marek zwracając uwagę na to, że  przecież tak niedawno liturgia mszy świętej była pełną powagi adoracją Boga, kiedy to w chwilach ciszy nasłuchiwano w skupieniu Jego szeptu.”

W Środę Popielcową rozpoczęliśmy święty czas Wielkiego Postu, jest to czas pokuty i nawrócenia, podejmowania różnego rodzaju postanowień i wyrzeczeń, które mają nas doprowadzić do nawrócenia i do zbliżenia się do Boga. Wykorzystajmy dobrze ten czas, czego sobie i Państwu życzę…

Jacek Pechman

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »