Press "Enter" to skip to content

Pokusa – słowo ks. Marka Żejmo na niedzielę 21 lutego 2021

Kilka dni temu, w Środę Popielcową, na nasze głowy spadła szczypta popiołu – najbardziej wymownego znaku Wielkiego Postu. Nie jest on jednak znakiem jakiegoś magicznego obrzędu, który mechanicznie i automatycznie po przylgnięciu do skóry głowy zmienia cokolwiek. Przyjęcie popiołu, to przede wszystkim znak przyjętego zobowiązania. Jego treść wyjaśniają słowa, które temu obrzędowi towarzyszą: nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Przyjęcie popiołu, to przyjęcie zobowiązania do naprawy życia. Jak to zrobić? Jak wywiązać się z tego zobowiązania? Od czego zacząć?

Najprościej –  właśnie od postu, czyli od powstrzymania się. Cały Wielki Post, od pierwszego dnia namawia nas do powstrzymania się od grzechu, od wszelkiej przewrotności – i to nie tylko w czynach zewnętrznych, ale także w myślach, pragnieniach, dążeniach, motywacji a także możliwie najskuteczniejszego wykorzenienia nałogów, wad i złych nawyków. Powstrzymywanie się i umiar, zwykle przynosi dobre skutki. Powstrzymywanie się od nadmiernych wydatków przynosi nam oszczędności, powstrzymywanie się od niezdrowego i zbyt obfitego pożywienia – zdrowie. To dla nas jest oczywiste. Trudniej przychodzi nam zrozumieć, że takie samo prawo działa w innych sferach życia. Gdybyśmy potrafili powstrzymać się od nieżyczliwości, obojętności

Wielki Post to nie tylko czas powstrzymywania się od zła, ale także czas czynienia dobra. Tym szczególnym sposobem czynienia dobra jest spieszenie z pomocą innym, czyli jałmużna. Może być materialna, w postaci pomocy finansowej lub wsparcia rzeczowego. Ale może być również duchowa w formie życzliwej rady, pociechy, dobrego słowa czy zaradzenia czyjejś samotności. Jest wiele sposobów darowania czegoś, czego innym bardzo brakuje. Ale najtrudniejszą (za to najcenniejszą) formą tej duchowej jałmużny jest przebaczenie (darowanie) win prawdziwym winowajcom w imię Zbawiciela, który nam przebaczył i ciągle przebacza nasze grzechy. A nieraz niezwykle trudną, ale konieczną rzeczą jest naprawienie wyrządzonych krzywd i szkód tym, którzy cierpieli z naszego powodu – o ile to tylko jest jeszcze możliwe.

Obok postu i jałmużny do prawdziwie dobrych czynów wielkopostnych należy modlitwa. Powinniśmy to czynić zachęceni przykładem modlącego się Jezusa, który przez czterdzieści dni przebywał na pustyni modląc się i poszcząc. Zatem i my również przez okres czterdziestnicy częściej niż w innym czasie słuchać będziemy Słowa Bożego (chociażby w rekolekcjach) i modlić się, razem idąc Drogą Krzyżową, czy rozpamiętując Mękę Pana Naszego Jezusa Chrystusa w Gorzkich Żalach. Nie zabraknie w nas z pewnością chęci do wielkiego pojednania się z Bogiem w sakramencie pokuty i przyjęcia Komunii wielkanocnej.

Wszystkie te wielkopostne ćwiczenia, praktykowane od wieków przez chrześcijan stwarzają wyjątkową szansę na naprawę swojego życia, na przybliżenie się do Boga i do siebie nawzajem. Zatem nawracajmy się i wierzmy w Ewangelię.

Potrzeba naprawiania swojego życia ciągle jest aktualna, ponieważ nieustannie jesteśmy kuszeni. Kuszenie jest stare jak świat – pojawiło się już w życiu pierwszych rodziców. Przez długą swoją historię wypracowało różne wyrafinowane metody. Nigdy nie popadło w rutynę. I dziś również doskonali swoje metody. Nie ustaje. Nikt nie jest od niego wolny. Nawet Jezus, jak opisuje dzisiejsza Ewangelia. Kuszenie jest groźne, ponieważ jest perfidne: obiecuje złote góry, a tak naprawdę wyprowadza człowieka na manowce i tam pozostawia go samemu sobie. Skuszony człowiek nie ma nawet gdzie złożyć reklamacji ani zażalenia: winien jest sam sobie, choć pokusa przyszła z zewnątrz. Pokusa jest perfidna, ponieważ zło przedstawia jako nieodparcie atrakcyjny towar, lub jako niezwykle pożądane dobro. W wersji pokusy zło i dobro występują w jednakowych trykotach. Pokusa sprawia nam podwójną trudność: w odróżnieniu dobra od zła, a gdy nawet to się uda to w oparciu się. Pokus nie można lekceważyć, ani bagatelizować, jak to często się zdarza, bo potrafią skutecznie zepsuć każde, nawet najpiękniejsze życie. Pokusie można przeciwstawić się tylko w jedyny sposób: nie można z nią iść nawet na najmniejszy kompromis: każde, nawet częściowe ustępstwo jest jak wkraczanie na grzęzawisko: prędzej czy później wciągnie.

Bezkompromisowości wobec pokus uczmy się od Jezusa: Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje. Lecz Jezus mu odrzekł: Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz.

Ks.dr Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »