Press "Enter" to skip to content

Nie można mówić, że wiara jest prywatną sprawą

Kontynuujemy nasze rozmowy ze znanymi kołobrzeżanami, których pytamy o ich własny stosunek do wiary i Boga. Dzisiaj naszą rozmówczynią jest Katarzyna Paciorkowska (na zdj.), prezes Akcji Katolickiej przy parafii pw. WNMP, asystentka europosła Czesława Hoca i członek zarządu stowarzyszenia Katolicka Inicjatywa Kulturalna w Kołobrzegu.

 – Czym jest dla Pani wiara w Boga?

– Wiara jest dla mnie przede wszystkim łaską, jakąś nadprzyrodzoną zdolnością otrzymaną na chrzcie św., z którą powinnam współpracować. Aby to lepiej wytłumaczyć i zobrazować posłużę się analogią i porównam łaskę wiary daną każdemu z nas na chrzcie św. do małego ziarenka, z którego powinien w przyszłości wyrosnąć piękny kwiat. By tak się stało – to najpierw rodzice dziecka, ale potem już my sami musimy o to po prostu zadbać. Jak wiemy kwiat, aby rósł potrzebuje odpowiedniego miejsca, nasłonecznienia, dobrej ziemi, czasem jakiejś stosownej odżywki, ale przede wszystkim systematycznego podlewania. Troska o niego często przynosi piękne efekty. Podobnie jest z wiarą. Widzę i sama tego doświadczam, że im bardziej się nią zajmuję, tym bardziej się ona rozwija, pogłębia i umacnia, po prostu się odwzajemnia. Wiara jest też dla mnie codzienną decyzją – nie jednorazową, ale wielokrotną, decyzją zarówno woli, myśli, jak i serca. Jest moją odpowiedzią na miłość Boga.

Co Pani daje wiara w Boga?

– Bardzo dużo! Nie sposób ująć tego w paru zdaniach, ale spróbuję. Po pierwsze – daje mi szansę na zbawienie i pokazuje, że życie z Bogiem ma sens. Po drugie – uświadamia, że należę do Kościoła, do wielkiej Rodziny Bożej, w której wszyscy powinniśmy obdarzać się miłością i czuć się odpowiedzialni jeden za drugiego. Po trzecie – wiara osobiście mnie rozwija, ubogaca, uczy zaufania i daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. Ale to i tak nie wszystko. Nasuwa mi się na myśl cytat z Pisma św. „Wiara bez uczynków martwa jest” (Jk 2,26). Nie wystarczy powiedzieć więc – jestem człowiekiem wierzącym, bo za taką deklaracją muszą iść konkretne czyny, przykłady oraz świadectwo życia. „Po owocach ich poznacie” (Mt 7,20) Wiara więc uczy mnie jak postępować, co wybierać, a czego unikać, pomaga podejmować właściwe decyzje, jest dla mnie drogowskazem i choć wcale nie jestem aniołem – uspokaja mnie, uczy czujności i zachęca do pracy nad swoimi wadami oraz charakterem. By postawić kropkę nad „i” – na koniec dodam, że pielęgnowanie łaski wiary pokazało mi wewnętrzną tęsknotę za tym, by stale podobać się Panu Bogu i dawać dowody na moją do Niego miłość.

– Jaki jest Pani ulubiony święty?

– Mam bardzo wielu ulubionych świętych, ale z tej całej gromadki wymienię tylko trzy osoby: z racji imienia, jest nią moja Patronka – św. Katarzyna ze Sieny. Niezwykła kobieta! Jest mi bardzo bliska z wielu powodów, dlatego dość często moje myśli właśnie do niej kieruję. Kolejna święta to Siostra Faustyna. Jej „Dzienniczek” zafascynował mnie, gdy byłam jeszcze nastolatką. Jestem tej miłości do dzisiaj wierna. Trzecim ulubionym świętym, a właściwie błogosławionym jest ks. Jerzy Popiełuszko. Mając 17 lat dane mi było go osobiście poznać i rozmawiać. Do dzisiaj słyszę w uszach jego pełne troski i dobroci słowa oraz widzę jego ciepłe spojrzenie. Takie spotkania zapadają w pamięć na zawsze i owocują trwałą, duchową przyjaźnią.

Czy ma Pani szczególnie ulubioną modlitwę?

– Odpowiedź będzie zaskakująca i trochę nietypowa. Moją ulubioną modlitwą jest bowiem modlitwa św. Faustyny „O miłość Bożą” (Dz 1289). Powtarzam ją bardzo często w ciągu dnia, można powiedzieć, że prawie nią oddycham. Jest w niej coś niesamowitego, bowiem siła tej modlitwy w ciągu kilku ostatnich lat zmieniła mnie, pokazała mi, jak ważne jest uczestnictwo w codziennej Eucharystii i możliwość karmienia się Panem Jezusem w Komunii św. Bardzo lubię też Akty Strzeliste, są pomocne w różnych sytuacjach. Te króciutkie myśli, czy zawołania skierowane do Boga w formie dziękczynienia, uwielbienia, prośby, czy zawierzenia – to nic innego, jak uświadomienie sobie stałej obecności Boga. Mówiąc do Niego w ten sposób – traktuję Go jak PRZYJACIELA, który wiem, że czuwa, że mnie bezgranicznie kocha, i że jest nawet bliżej mnie i moich spraw niż mi się to wydaje.

Czy Pani zdaniem można uprawiać politykę zgodnie z zasadami wiary?

– Oczywiście! Nie tylko można, ale i trzeba! Nie można mówić, że wiara jest prywatną sprawą i chować ją do kieszeni, gdy nagle zaczyna coś uwierać. To jest po prostu obłuda! Kręgosłup moralny każdego katolika musi opierać się na Dekalogu. Nie ma drzwi awaryjnych, nie ma żadnego „ale…”. Pan Bóg mówi: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest od Złego pochodzi” (Mt 5,37), a w innym miejscu: „Skoro jesteś letni i ani gorący ani zimny, chcę cię wyrzucić z ust moich” (Ap 3,16). Jeżeli nasz Pan tak mówi – a Jego Słowo jest święte i najważniejsze, nie widzę więc możliwości, by dyskutować nad tym, czy mamy w polityce kierować się Dekalogiem i zasadami wiary, czy może istnieje jakiś sposób, by iść na skróty i kompromisy.

Czy jest Pani przeciw aborcji? Co powiedziałaby Pani osobie, która jest innego zdania?

– Znowu przywołam Dekalog i V Przykazanie: „Nie zabijaj” – krótko i na temat, konkret! I nie ma żadnego miejsca na zmiłuj się! Dzisiejszy świat chyba po prostu oszalał! Jak bowiem możemy dawać sobie prawo, by zmieniać i poprawiać Boże nakazy! To jest zwykła ludzka pycha – grzech główny! Jak możemy też mówić: „Jestem tak naprawdę przeciw aborcji, ale…”? I dajemy sobie sami przyzwolenie na zabijanie życia, które jest przecież święte! Każde życie jest dziełem Boga i w całości jest Jego własnością. Ubolewam, że zbyt często patrzymy na temat aborcji zbyt płytko i powierzchownie, jakby najważniejsza była tylko nasza wygoda, nasze „ego” i czubek własnego nosa. Człowiek jest arcydziełem Boga i dla każdego powinno być miejsce na ziemi. A nam, którzy decydują i rozważają temat aborcji Bóg dał konkretne zadania w obronie życia, każdemu na miarę jego umiejętności, zdolności i ilości talentów. Katolicy powinni być w fundamentalnych sprawach jednomyślni. Będziemy musieli przy końcu świata szczegółowo zdać sprawę z zarządzania tym, czym Bóg nas obdarował. Bo przecież przed Bogiem niczego nie ukryjemy… Nawet naszych myśli! Warto o tym pomyśleć już dzisiaj.

-Dziękuję za rozmowę.(JP)

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.