Press "Enter" to skip to content

Niezwykła książeczka

– Mam książeczkę „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza à Kempis, którą ojciec przekazał mamie, gdy był w więzieniu. Zachęcał, byśmy ją codziennie czytali. Odziedziczyłam ją po mamie, ale jest bardzo zniszczona – mówiła Zofia Pilecka-Optułowicz w książce „Mój Ojciec. Wspomnienia”. Natomiast w wywiadzie w publikacji o Łączce „Kwatera Ł. Wolność jest kuloodporna”, zapytana, co pozostawił nam Rotmistrz, dodała: – Powiedział kiedyś mamie, aby czytała sama i nam, dzieciom, każdego dnia „O naśladowaniu Chrystusa”. Mówił nawet mamie, jak czytać: „Nie musisz niczego szukać. Otwieraj ją na stronie, gdzie ci będzie wygodnie”.

Ta mała książeczka obeszła cały świat. Pomogła wielu osobom. Ona dawała mu siłę, aby z otwartą przyłbicą umierać.

Warto poznać historię tego fascynującego dzieła, w którym każde zdanie wydaje się ważne, a każde słowo niesie mądrość.

„Oto leży przed nami na stole ta mała, niepozorna książeczka, może zapomniana dziś, może przez wielu lekceważona, może niedostrzegana… Którą napisał ktoś kilkaset lat temu, napisał jak umiał, słowami, które wydają się nam dziś niezręczne, nie odpowiadające naszej mentalności, naszemu smakowi i stylowi rozmyślań, naszej intelektualnej refleksji… Którą napisał ktoś, wcale nie myśląc zapewne, że ona właśnie ma być dziełem jego życia, jakie ma mu przynieść to utrwalenie swego śladu na ziemi, kto ani myślał, by jego imię w jakikolwiek sposób stało się ważne dla nas, ludzi żyjących tyle wieków po nim, w tak dziwnym, odmiennym świecie, w świecie, jakiego istnienia nigdy by się nie domyślał…” – pisał poeta Bogdan Ostromęcki w 1977 r. w eseju pt. Nad kartkami „Naśladowania”.

Książka „O naśladowaniu Chrystusa” jest książką bardzo starą. Czy urok jej nie minął, czy żar nie wygasi, czy może być naszym przyjacielem w dzisiejszych posoborowych czasach? Zwykła i niezwykła. Dawna i aktualna, tyle razy tłumaczona na język polski – podkreślił w przedmowie do tej książki dla wydawnictwa PAX poeta ks. Jan Twardowski.

Kto jest autorem?

Spór o autorstwo „De imitatione Christi” trwa od XV w. Jego powodem jest tajemnicza notka zawarta na końcu rękopisu „Nie pytaj, kto powiedział, ale patrz, co powiedział”, przechowywanego w zbiorach Biblioteki Królewskiej w Brukseli. Tekst książki powstał przypuszczalnie w pierwszej połowie XV w. Według badaczy jej autorami mogło być nawet… trzydzieści pięć osób. Wśród nich wymienia się św. Bernarda z Clairvaux, św. Bonawenturę, Rudolfa z Saksen, Dionizego Karbura i innych. Poza Tomaszem a Kempis przypisuje się najczęściej autorstwo dzieła Janowi Gersonowi, kanclerzowi Sorbony, przeorowi Zakonu Benedyktynów w Vercclli czy Gerardowi Grootowi, który był płomiennym mówcą, krzewicielem duchowego odrodzenia w Holandii, ojcem duchowym nowego kierunku w ascezie devotio moderna, podkreślającego potrzebę pogłębienia życia wewnętrznego, modlitwy i umartwienia.

Tomasz Hemerken urodzony w Kempis nad Renem w 1380 roku, zmarły w 1471 w Agratenburgu pod Zwolle, zwany później Tomaszem a Kempis, jest jedynie domniemanym autorem „Naśladowania”. Jako zakonnik Zgromadzenia Kanoników Regularnych Świętego Augustyna był autorem kroniki swego klasztoru, licznych biografii i pism ascetyczno-mistycznych. Francuski badacz Pierre Pourrat pisał, że Tomasz „spędził całe życie w pokoju ducha pośród swoich książek”. Francuzi, Niemcy i Niderlandczycy spierają się o jego narodowość, choć przy końcu rękopisu czterech ksiąg „Naśladowania” sam Tomasz nazywa siebie przecież tylko przepisywaczem.

Dzieło obejmuje cztery księgi, które powstały przed rokiem 1427, pierwotnie prawdopodobnie odrębne. Przypuszcza się, że najstarsze są dwie pierwsze, a trzecia ukazała się później. Czwartą księgę dodano po 1264 roku, kiedy to papież Urban IV wprowadził w całym Kościele święto Bożego Ciała. Tytuł pierwszego rozdziału pierwszej księgi sugeruje ogólny tytuł nadany całemu dziełu, chociaż dokładnie nie odpowiada jego treści.

Pomocna w czasach trudnych

W 1545 r. ukazał się pierwszy anonimowy przekład tej książki. Ks. Jakub Wujek tłumaczył ją w 1571 r., a poeta Stanisław Grochowski przełożył ją wierszem w 1611 roku. W ciągu XVII i XVIII wieku publikowano kolejno dwadzieścia jej wydań w tłumaczeniu Jana Wielowieckiego.

„Bierz, miły czytelniku, ten skarb, wartuj w nim mądrość zawartą. Jest to największy upominek z nieba dla ciebie, listy z ojczyzny, jak to św. Augustyn nazywa” – tak zachęcał do czytania książki ks. Łętowski, autor przedmowy do krakowskiego wydania z 1841 r., natomiast spowiednik Fryderyka Chopina, ks. Jełowicki wyznał: „Ileż to byłbym sobie smutków i grzechów zaoszczędził, gdybym się był wcześniej w tych księgach rozmiłował”

Jeżeli przyjrzymy się datom jej wznawiania, okazuje się, że ukazywała się niemal zawsze w chwilach trudnych dla Polski: w 1674 roku po upadku Kamieńca, w 1685 i 1695, w przełomowych czasach kończącego się panowania króla Jana Sobieskiego, w 1777 i 1779 – kilka lat po pierwszym i drugim rozbiorze Polski. Podczas II wojny światowej była drukowana w Londynie, trafiała do obozów koncentracyjnych i różnych środowisk polskich na obczyźnie.

Lektura świętych

Św. Franciszek Salezy mówił, że książka Tomasza à Kempis więcej nawróciła i uświęciła ludzi, niż zawierała liter, a św. Ignacy Loyola od czasu swojego nawrócenia był rozmiłowany w „Naśladowaniu”. Uważał je za ozdobę literatury ascetycznej. Czytał je dwa razy dziennie, jeden rozdział rano, drugi wieczorem – poza tym na wyrywki, tam gdzie się książka otworzyła.

Św. Karol Boromeusz książkę tę uważał za swego przyjaciela, a św. Bonawentura i Filip Neriusz strzegli jej jak drogiego skarbu.

W notatkach kleryka z seminarium w Bergamo, późniejszego papieża Jana XXIII, z września 1898 r. czytamy: „Udało mi się otrzymać jako pamiątkę po proboszczu jego „Naśladowanie”, z którego od czasów seminaryjnych modlił się co wieczór. Za pomocą tej małej książeczki osiągnął świętość. Dla mnie będzie ona zawsze najdroższą książką i jednym z najcenniejszych moich klejnotów”.

Tomasz Sulikowski na portalu opoka napisał, że niewiarygodnie szeroki okazuje się dzisiaj zasięg oddziaływania tej książeczki: „Według św. Franciszka Salezego nawróciła ona więcej ludzi, aniżeli zawiera liter na swych kartach. Wedle statystyk niemieckich, które chyba nie mylą, to – po Biblii – najszerzej rozpowszechniona książka na świecie pod względem liczby języków, na które została przełożona (blisko100). Przez Jana XXIII Tomasz a Kempis był czytywany tak często, że może być uważany za jego ojca duchowego; w fascynującym „Dzienniku duszy” znajdujemy liczne cytaty z Tomasza. Przez Pawła VI autor został nazwany mistrzem laikatu duchowego”.

Dla Mickiewicza i Słowackiego

Ks. Jan Twardowski pisał: „W księgozbiorze, jaki pozostał po prof. Julianie Krzyżanowskim, sam widziałem łaciński egzemplarz „Naśladowania” dedykowany własnoręcznie przez Adama Mickiewicza prawdopodobnie Sewerynowi Goszczyńskiemu. Mickiewicz nie tylko czytał tę książkę, ale innych do czytania zachęcał. W liście do Konstancji Lubieńskiej psze z Paryża: „Czytaj książkę O naśladowaniu – tam znajdziesz źródło siły”. Także Juliusz Słowacki nie pomija milczeniem tej książki w swojej korespondencji.

Bogdan Ostromęcki we wspomnianym wcześniej eseju informuje, że „Naśladowanie” czytał też m.in. Ludwig van Beethoven i była też popularna wśród polskich pisarzy, takich jak: Bolesław Prus, Stefan Żeromski, Władysław Reymont, Leopold Staff, Kazimiera Iłłakowiczówna czy Julian Tuwim. Madzia w „Emancypantkach” Prusa „w ogrodzie, wśród zieloności i ciszy, wybierała z Naśladowania na los szczęścia to, co jej wpadło w oczy. Zdawało się jej, że rozmawia z niewidzialnym nauczycielem”.

Zawsze aktualna lektura

Poetka Anna Kamieńska, która przetłumaczyła z łaciny to dzieło, w swoich zapiskach napisała później, że „wbrew biernej, cierpiętniczej koncepcji chrześcijaństwa w świadomości wielu ludzi – jest tu rozwinięte pojęcie życia chrześcijańskiego jako placu boju wymagającego nieustannej gotowości, dzielności i siły”. Jej zdaniem „Naśladowanie” jest „podręcznikiem życia ascetycznego, podręcznikiem nieustannego umierania dla świata i siebie. Wszystkość i bezwzględność tych żądań. Nic sobie nie zostawić. Jest tylko Jedno, a Jedno jest Pełnią. To już szczyt poznania w nieporadności ludzkiego języka”.

Ks. Jan Twardowski pisał, że „Naśladowanie” ma swoje tajemnice: „Może się czasem wydawać przestarzałe, za surowe, trochę nie z tego świata, jak często jednak nieoczekiwanie toruje drogę łasce. Nieraz jako ksiądz w rozmowach przy odwiedzaniu chorych jestem zdumiony, do jakich ludzi trafia. Nie wdając się zbytnio w teologiczne rozważania, jest książką ekumeniczną, ukazuje, co łączy wiernych, a nie to, co ich dzieli. Żarliwe. Kocha Boga. Można je nazwać modlitewnikiem”.

Na pytanie: czy „Naśladowanie” jest aktualne dzisiaj, ksiądz-poeta odpowiada: „Trzymamy się oburącz wygodnego życia, uciekamy od samotności do towarzystwa, radia, telewizji, rozrywek – jak często jednak budzi się w nas tęsknota choćby za skrawkiem własnej prywatnej pustyni, bez której nie dostrzeżemy Królestwa niebieskiego. Nieraz nieświadomie w kręgu dnia zatłoczonego tysiącem spraw walczymy o czas Ducha dla siebie. Naśladowanie przychodzi jak rekolekcje. Stary mnich, pozornie tak niewspółczesny, zaczyna przemawiać do nas o pokorze w ocenie samego siebie, o mądrości działania, o tym, że należy strzec się nadmiaru słów, o umiłowaniu samotności i milczenia. Zawsze aktualna lektura” – pisze kapłan i podsumowuje: „Marność zostaje marnością, ty zaś zwracaj się ku temu, do czego Bóg cię przeznaczył. Zamknij drzwi za sobą i przywołaj do siebie Jezusa”.

Jak zachęcić do czytania „Naśladowania”? Bogdan Ostromęcki napisał: „Czytanie, które trwa dotąd, dopokąd nie nastąpi taki moment, kiedy trzeba jut odłożyć nawet i tę książkę. Kiedy trzeba już iść nie śladem słów przez nią nasuwanych przed oczy, ale tą drogą, na jaką ona nas wprowadziła, jakby dotykając lekko i szepcząc: a teraz idź już sam”.

Jarosław Wróblewski

Artykuł ukazał się w 4 numerze Biuletynu Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL „Rakowiecka37”.

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.