Press "Enter" to skip to content

Jeśli nie ma Boga, to nie ma też sensu

Kontynuujemy nasze rozmowy ze znanymi kołobrzeżanami, których pytamy o ich własny stosunek do wiary i Boga. Dzisiaj naszym rozmówcą jest znany nauczyciel języka polskiego Wojciech Czaplewski (na zdj.),prezes Stowarzyszenia Kołobrzeskich Poetów i wiceprezes stowarzyszenia Katolicka Inicjatywa Kulturalna w Kołobrzegu.

– Czym jest dla Pana wiara w Boga?

– Darem i zobowiązaniem. Owocem modlitwy i pracy, jakie wykonała nade mną moja babcia, skutkiem intensywnych poszukiwań, jakie sam prowadziłem w bardzo rozmaitych, czasem ryzykownych przestrzeniach życia duchowego (na szczęście Bóg przeprowadził mnie bez większego szwanku przez te błędy młodości). Czymś, co otrzymałem z góry, za darmo i w obfitości, na jaką zupełnie nie zasłużyłem. On odpowiedział miłością na moje występki i bunty!

– Co Panu daje wiara w Boga?

– Nadzieję i radość. Świadomość, że życie jest wtedy coś warte, kiedy się żyje dla kogoś. Wolność. Poczucie, że życie i świat mają sens. Jeśli nie ma Boga, to nie ma też sensu. Nie dałoby się żyć. (Niektórzy ateiści mówią, że to człowiek ustanawia sens. Bzdura. Człowiek nie potrafi nadać sensu nawet ziarenku piasku, a co tu mówić o świecie i życiu?).

– Jaki jest Pana ulubiony święty?

– Jest ich wielu. Mój patron Wojciech, bardzo odważny człowiek. Duchowa wojowniczka Klara. Katarzyna Sieneńska, dyslektyczka wybrana przez Boga na swoją „tekściarę”. Augustyn, którego „Wyznania” o mnie mówią. Faustyna, Jan Paweł, ksiądz Jerzy, poskromiony buntownik Szaweł, brat Albert… Trzeba ich poznawać, żeby się zachwycić. Karolinka i Tereska. Ignacy i Bernard. Prawdziwa armia Boga. Co jeden to lepszy.

– Czy ma Pan szczególnie ulubioną modlitwę?

– Milczenie, w którym mną modli się On. Codzienny różaniec. Droga krzyżowa (byłem tam, niosłem krzyż przez targowisko starej Jerozolimy). A ostatnio pewien dobry człowiek obdarował mnie „Rykiem jelenia” – modlitwą świętego Patryka, po celtycku „Faeth Fiadha” („Zakładam na siebie potężną moc wezwania imienia Trójcy…” – modlitwa porywająca, pełna mocy, zanurzająca w Chrystusie).

– Od wielu lat jest Pan obserwatorem spraw samorządowych. Zamierza zresztą Pan kandydować na radnego. Czy można uprawiać politykę w zgodzie z zasadami wiary?

To nieprawda, że, jak się to nam wmawia, polityka to wyłącznie sfera brudu i egoizmu. To wmówienie ma odstręczać od polityki ludzi prawych. Tymczasem polityka jest sposobem, jaki wymyślili ludzie, żeby być razem. Jest szlachetną aktywnością na rzecz rozumnej wspólnoty. Wiara sprzyja takiemu jej rozumieniu. Rozumiem jednak, że polityczna praktyka wymaga czasem kompromisu, czasem wyboru mniejszego zła… Trochę się tego obawiam.

– Czy jest Pan przeciw aborcji? Co powiedziałby Pan osobie, która jest innego zdania?

– Uważam, że nawet najciężsi przestępcy nie zasługują na karę śmierci, a już na pewno nikt nie zasługuje na to, by być katem. A w dzisiejszym zwariowanym świecie na karę śmierci skazuje się niewinne istoty ludzkie, w roli katów obsadzając lekarzy. Sądzę, że na zagładę skazana jest kultura, w której walczy się o to, by matka w zgodzie z własnym sumieniem mogła decydować o zabiciu własnego dziecka.

-Dziękuję za rozmowę. JP

fot. Jerzy Błażyński

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.