Press "Enter" to skip to content

(Nie)Cnotliwa Niewiasta w kołobrzeskiej konkatedrze

„A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał, Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta, Zdradliwa i wierna, i dobra i zła, I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza…” jak to trafnie zauważył Julian Tuwim. Choć po prawdzie mężczyzna próbujący filozofować na temat Kobiet stawia się nie na z góry upatrzonej, lecz na z góry utraconej pozycji. Wszak pisał Oscar Wilde: „Kobiety istnieją po to, aby je kochać, a nie po to, aby je rozumieć”. I tak naprawdę każdy z nich miał rację. A co z tego wynika dla nas? Ano wynika, że w kołobrzeskiej konkatedrze znajdziemy obraz „Cnotliwa Niewiasta” (na zdj.). Obraz ten został namalowany, bądź ufundowany (efekt ten sam) przez prawdziwego krzyżaka, to znaczy nie pająka, ale tego wrażego krzyżaka, w białym płaszczu z czarnym krzyżem, Ivana von Coztenbacha, w roku 1494. Podówczas jeszcze sam zakon istniał, choć do płynnego przejścia w stan świecki na skutek poczynań Albrechta Hohenzollerna pozostało jeszcze około trzydziestu lat. Sam obraz, pomimo daty jego powstania, tchnie średniowieczem, tak w ogóle i w szczególe. Widać od razu po pierwszym spojrzeniu, że symbolizm wylewa się z ram niczym woda z wanny Archimedesa. Albo co najmniej z obrazów Mistrza Hieronima Boscha, które z uwagi na nagromadzenie wszelakich znanych wiekom średnim symboli w malarstwie, są do chwili obecnej przedmiotem ożywionych dyskusji „boschowskich” deszyfrantów. Co nigdy nie było łatwe, gdyż ten sam przedmiot mógł mieć w średniowieczu kilka znaczeń. Więc chyba i my możemy postawić się w roli deszyfrantów obrazu wiszącego w naszej konkatedrze. Bo w końcu kto nam zabroni? Więc cóż te wszystkie symbole mogą znaczyć? Odpowiedź na to pytanie będzie czysto prawnicza – „To zależy”… A uściślając – zależy od tego, kto patrzy. Gdyby na nasz obraz spojrzał zgorzkniały mizogin, mógłby rzec, co następuje. Kłódka na ustach symbolizuje to, że kobieta do powiedzenia wiele ciekawego nie ma i generalnie mieć nie powinna. Klucze do uszu oznaczają, że uszy te są szczelnie zamknięte na mądre słowa, więc szkoda „strzępić język po próżnicy”, bo i tak kobieta nie zrozumie. Co najwyżej będzie chciała wywnętrzać się publicznie o rzeczach, o których nie ma pojęcia zielonego ani jakiegokolwiek innego. Brosza z białym gołąbkiem i trzymany w prawej dłoni krucyfiks oznaczają, że lubi zgrywać przysłowiowe niewiniątko, na dodatek słodkie. Ale już rzut oka na pasek zrobiony nawet nie z wężowej skóry, ale z węża w całości pokazuje, że jest w dobrych relacjach z kusicielem. A nawet wybornych. Trzymane w lewej ręce wrzeciono symbolizuje czarno na białym, że jeno udaje pracowitość, jeśli ktoś akurat na nią patrzy. Ale w lewej ręce naszej damy tkwi jeszcze dzban, który…był w średniowieczu symbolem tej części kobiecego Ciała, o której myśli każdy podrostek, dojrzały i starzec. Przy czym pęknięty dzban, czego nie widać na pierwszy rzut oka, ale czego wykluczyć nie można, był nomen omen symbolem kusiciela, co idealnie koresponduje z wężową przepaską na biodrach zapobiegliwej niewiasty. Zgrabne niewątpliwie nóżki naszej bohaterki odziane są w butki przypominające kopyta (o ile nimi nie są), co w sposób dosłowny, by nie rzec łopatologiczny przywodzi na myśl powiedzenie „Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle…”. Natomiast sokół, który przysiadł obok kobiety, symbolizuje jej drapieżny charakter i chęć polowania na zdobycz (e). Ale, jako się rzekło, to zależy, kto patrzy. Gdyby więc obraz ten oglądał ktoś bliższy duchowo Don Kichotowi, rzec mógłby co następuje. Kłódka na ustach oznacza, iż kobieta nie obmawia innych, nie składa fałszywych obietnic mężczyznom i nie mami ich słodkimi słowy. Klucze przy uszach oznaczają, że nie chce słuchać plotek, obmów, fałszywych wieści, a fuj, od razu zaperza się i protestuje. Brosza z białym gołąbkiem symbolizuje łagodność godną górskiej owieczki. Trzymany w prawej dłoni krucyfiks symbolizuje pobożność i pokorę. Wężowy pasek oznacza węża mojżeszowego, uczynionego ku uzdrowieniu współbraci, zatem jest symbolem zdrowia i dbałości o nie. Wrzeciono symbolizuje pracowitość godną Wincentego Pstrowskiego. Dzban oznacza gotowość podania ukochanemu mężczyźnie kielicha z winem, jak to śpiewał Jacek Kowalski – „podam Ci wino i podam Ci wieniec…”. No a jeśli nie kielicha z winem, to choć puszki piwa w związku z mistrzostwami świata w piłce nożnej. Kopytka mogą oznaczać z kolei, że dziewczyna jest zarówno do tańca, jak i – w połączeniu z krucyfiksem – oczywiście do różańca, ewentualnie mogą oznaczać gotowość zdeptania niczym rączy koń wszelkiego grzechu i nieprawości. Dumny sokół symbolizuje natomiast odwagę, urodę i szlachetność, nadto jest to wskazówka, że ukochany naszej damy pochodzi z tzw. wyższych sfer i jest rycerzem, nie chłopkiem – roztropkiem czy innym sowizdrzałem i nie obłapia dziewek z gminu na festynach i jarmarkach… Ech, czas żeby jakoś dyplomatycznie zakończyć ten spór dwóch postaw i dwóch spojrzeń, co już zaczyna pachnieć heglowską dialektyką, i wycofać się jednak „na z góry upatrzone pozycje”. W tym celu muszę chytrze zasłonić się dalszymi słowami Juliana Tuwima: „I anioł i demon, i upiór i cud, I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna. Początek i koniec – kobieta – to ja” . Ewentualnie wskazać na jeszcze mądrzejsze słowa, które w kultowym serialu o Janosiku padły z ust Jędrusia Pyzdry i Walentego Kwiczoła: „Z babą źle, a bez baby jeszcze gorzej….” . I tak każdy widzi to, co chce widzieć.

Bartosz Malinowski

 fot. Jerzy Błażyński

Inne artykuły GłównaWięcej wpisów »