Press "Enter" to skip to content

Najważniejsze „jestem” w życiu

Planowano tylko jedno spotkanie. 1997 rok, temat o Trójcy Świętej, młodzież i Brama Ryba – połączenie, które miało pomóc młodym wejść w trzecie tysiąclecie. Okazało się jednak, że nie wystarczyło przejście. Chcieli iść dalej. I wielu idzie tą drogą do tej pory, zapraszając na nią następnych.

Fenomen Lednicy jest złożony, a dla każdego co innego jest ważne. Przejście z etapu dziecięcej religijności na dojrzałą wiarę to nie lada wyzwanie. Może dlatego Lednica wciąż przyciąga tłumy młodych ludzi. Przyjeżdżają nawet ci, którzy na co dzień niekoniecznie żyją z Bogiem. Wyruszają jednak na „pole”, żeby coś się w ich życiu zmieniło. Ci, którzy jadą po raz pierwszy, mają nadzieję, że spotkają Miłość. Ci, którzy jadą kolejny raz, wiedzą, że tę Miłość spotkają.

Niezmiennie istotą jest doświadczenie wspólnoty. Tam nie trzeba się bać, że ktoś wyśmieje. Nie trzeba się martwić, że ktoś nie umie śpiewać. Nie trzeba się wstydzić, że może nie jest się najlepszym tancerzem. Po prostu być i rozwinąć skrzydła, jak orły, o których śpiewa się na Lednicy od tylu już lat.

Przyciąga też jakby bardziej zauważalne doświadczenie żywego Boga i żywego siebie, bo nagle okazuje się, że z Jezusem naprawdę można się spotkać i porozmawiać, czy to na Eucharystii, w kaplicy adoracji, w sakramencie pokuty, w modlitwie wstawienniczej, czy w rozmowie z sąsiadem. Niby wszystko dobrze znane, a jakoś inaczej. Nagle okazuje się, że ja mam życie w sobie, że coś się we mnie porusza, że mam marzenia, tęsknoty, że Ktoś chce o nich posłuchać, bo sam mi je dał.

Tegoroczne, XXII Spotkanie Młodych Lednica2000 przebiegało pod hasłem JESTEM. „Jestem!” odpowiadały chórem dziesiątki tysięcy młodzi ludzi, zaczepianych co jakiś czas przez dominikanów, prowadzących spotkanie. To JESTEM było po to, żeby zadeklarować swoją obecność i gotowość do życia z Jezusem. Było też (pewnie najbardziej) po to, żeby usłyszeć od Niego: „JESTEM”.

Pan Jezus jest. Jest nad Lednicą, jest w codzienności. Dobrze jest pojechać raz w roku gdzieś, gdzie można to sobie przypomnieć. Na Lednicy łatwo przyznać się do Jezusa, bo to miejsce, gdzie wierzący są większością. Dobrze, że są takie miejsca, bo czasem trudno o nie w codzienności… Jednak wcale nie trzeba tam jeździć, żeby Go spotkać. On JEST w każdej Eucharystii, w Słowie Bożym, w sakramentach, w relacjach… Jest we mnie, czyli tak, że bliżej już się nie da. Nie trzeba czekać na przyszłoroczne spotkanie. On tu i teraz mówi: „JESTEM”. A Ty, jesteś?

Justyna Steranka

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »