Press "Enter" to skip to content

Zwykłe „bicie piany”

Rada Miasta tworzy prawo miejscowe, a obowiązkiem radnego jest tworzyć to prawo rzetelnie.

Projekt uchwały dot. zapłodnienia pozaustrojowego, który był procedowany na ostatniej sesji Rady Miasta wzbudził wiele kontrowersji. Oprócz kwestii moralnych, omówionych i opisanych przez przedstawicieli środowisk katolickich, należy zwrócić uwagę na rażące błędy formalno-prawne, które ten projekt zawierał. Zgłębiłam projekt i pokazałam jego istotne błędy.

Przede wszystkim nie uzyskał on akceptacji radcy prawnego Urzędu Miasta pani Agnieszki Orczyńskiej, co już jest uchybieniem Statutu Miasta Kołobrzeg, który m.in. mówi o tym, co powinien zawierać projekt uchwały, zanim trafi pod obrady. Ponadto, pani mecenas wprost wyłożyła na sesji, jakie ma do niego zastrzeżenia, cytuję:

Podstawowe moje zastrzeżenie do tego projektu dotyczy, że nim projekt zostanie uchwalony przez radę powinien być zaopiniowany przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. To jest podstawowa sprawa, od której powinniśmy zacząć. Ponadto projekt uchwały powinien być opracowany dla populacji kołobrzeskiej”. A nie był mimo, że wynika to wprost z przepisów!

Projekt programu nie zawierał załączników, o których była mowa w treści, a na pytanie: „Gdzie one są?”, wnioskodawcy wzruszali ramionami. Zdumiewające jest to, że nikt z obydwu klubów, które wniosły ten projekt (czyli 11 osób!), tego nie zauważył. Czyżby nikt go nie przeczytał?

Mój mąż, doświadczony samorządowiec, zawsze powtarza mi, żeby na projekty aktów prawnych spojrzeć szerzej. Przeanalizować zmiany w przepisach, czy przejrzeć orzecznictwo lub tezy z piśmiennictwa.

Tak też zrobiłam, przestudiowałam opinie Agencji Oceny Technologii Medycznych z ostatnich 2 lat. Agencja zalecała samorządom wprowadzanie do lokalnych programów różnego rodzaju warunków kwalifikowalności par do zabiegów, np. polegający na tzw. „dobrze rokującej rezerwie jajnikowej na poziomie 0,7 nanograma/ml, uszczegółowienia zakresu opieki nad ciężarną po leczeniu niepłodności, tzw. czynniki męskie związane z płodnością, endometriozę i inne. W innych gminach nie wprowadzenie tych i wielu innych zaleceń mogło spowodować odrzucenie programu. Autorzy w ogóle się nad tym nie pochylili, być może dlatego, że skopiowali program sprzed sześciu lat, bez refleksji, nad zmieniającą się rzeczywistością prawną, czy zasadami poprawnej legislacji.

Analogiczny projekt uchwały dot. leczenia niepłodności metodą in vitro, z podobnymi błędami, uchwalony w Koszalinie 23 listopada 2017r. Wojewoda Zachodniopomorski uchylił rozstrzygnięciem nadzorczym z dnia 29 grudnia 2017 r. Można się spodziewać, że wkrótce ten sam los spotka kołobrzeski projekt uchwały.

Trudno nie odnieść wrażenia, że wnioskodawcom, czyli radnym PdK Wioletty Dymeckiej z SLD i Platformy Obywatelskiej, wcale nie chodziło o uchwalenie dobrego programu, ale o zwykłe „bicie piany”. W końcu zbliżają się wybory.

Karolina Szarłata–Woźniak

Ps. Mam ugruntowany pogląd na temat tej metody, zbieżny z poglądem zaprezentowanym podczas sesji przez panią dr Joannę Wojciechowską i panią dr Beatę Dorobek. Ubolewam jednak, że z powodów politycznych próbuje się mnie konfrontować z bliskimi mi osobami, które mogą te sprawy widzieć nieco inaczej.

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.