Press "Enter" to skip to content

Dzięki wierze jestem człowiekiem radosnym

Kontynuujemy nasze rozmowy ze znanymi kołobrzeżanami, których pytamy o ich własny stosunek do wiary i Boga. Dzisiaj naszym rozmówcą jest Krzysztof Sokolnicki (na zdj.), dyrektor Szkoły Muzycznej w Kołobrzegu.  

– Czym jest dla Pana wiara w Boga?

– Wiara jest integralnym elementem mojej tożsamości. W wierze zostałem wychowany i ukształtowany, a jako człowiek dorosły, świadomie na tym właśnie fundamencie starałem się i nadal staram się budować swoje życie we wszystkich jego wymiarach: osobistym, rodzinnym, zawodowym, interpersonalnym itp.

– Co Panu daje wiara w Boga?

– Ponieważ wiara jest dla mnie przede wszystkim relacją z Kimś bardzo bliskim, Kimś, kogo ciągle uczę się kochać, nigdy nie jestem sam. Nie jestem typem osobowości nawiązującym tysiące płytkich znajomości, a raczej nieliczne, za to głębokie i trwałe. Także moja relacja z Bogiem ma charakter bardzo osobisty, daje mi siłę oraz odniesienie do wartości wyższych; otwiera mnie na perspektywę wieczności, co z kolei umniejsza smutki i porażki doczesności. Dzięki wierze jestem człowiekiem radosnym, może nie “roześmianym”, ale wewnętrznie pogodnym.

Wiara jest dla mnie także życiowym drogowskazem. Dekalog i przykazanie miłości to wg mnie swoista “instrukcja obsługi”- mówi jak żyć mądrze, dobrze i pięknie.

– Jaki jest Pana ulubiony święty?

– Św. Franciszek z Asyżu – jego umiłowanie ubóstwa, rezygnacja ze “światowego” życia, zdolność do umniejszania siebie, służebność i bardzo osobista relacja z Ukrzyżowanym, są dla mnie niedościgłymi wzorami.

Szczególne znaczenie mają dla mnie także święci naszych czasów: Jan Paweł II i ks. Jerzy Popiełuszko. Osiągnęli świętość za mojego życia, a w dodatku są Polakami – to mnie ośmiela, by prosić ich o wstawiennictwo.

– Czy ma Pan szczególnie ulubioną modlitwę?

– Kocham liturgię Mszy Świętej, zwłaszcza, gdy jest pięknie prowadzona i mówiąc “pięknie” nie mam na myśli uroczystych celebracji, ani barokowego przepychu. Piękna liturgia to pełne zaangażowanie celebransa, służby liturgicznej i wiernych, które pozwala “dotknąć nieba”.

W samotności lubię modlić się Koronką do Miłosierdzia Bożego, mam też ulubione Psalmy.

– Czy Pana zdaniem, można uprawiać politykę w zgodzie z zasadami wiary?

– Nie wiem. Mam nadzieję, że tak. Obawiam się jednak, że na tej drodze bardzo trudno utrzymać właściwy kurs i udaje się to jedynie osobom z silnym kręgosłupem.

– Czy jest Pan przeciw aborcji? Co powiedziałby Pan osobie, która jest innego zdania?

– Ponieważ uważam aborcję za pozbawienie życia bezbronnego człowieka na wczesnym etapie jego rozwoju, jestem w tej kwestii pryncypialny – jestem przeciwnikiem aborcji. Pomijając szkody, jakie aborcja może spowodować w organizmie i psychice kobiety, czy w relacjach między rodzicami nienarodzonego dziecka, nie mógłbym jej popierać z samego tylko faktu unicestwiania ludzkiego życia.

W rozmowach na ten temat trzeba mieć na uwadze rozmówcę. Czysta polemika z osobą o odmiennych poglądach z reguły do niczego nie prowadzi, może jedynie do “okopania się na swoich pozycjach”. Jeżeli naprawdę zależy nam na rozmówcy i podchodzimy do tematu kierowani pobudkami miłości do Boga i bliźniego, to najpierw trzeba pomóc bliźniemu poznać i pokochać Boga, zbudować z Nim osobistą relację – najlepiej własnym przykładem, nie wyłącznie słowem. Tylko osobista relacja miłości pozwala wznieść się ponad własny egoizm. Nie osiągniemy tego żadnym – najsłuszniejszym nawet – racjonalnym argumentem.

-Dziękuję za rozmowę.(JP)

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »