Press "Enter" to skip to content

Być Samarytaninem

Wiemy dobrze, że kiedy ewangelia mówi o miłosiernym Samarytaninie, należy myśleć o miłości bliźniego. Chyba można powiedzieć, że cała kultura chrześcijańska wyrosła na tej przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Mimo upływu tylu wieków, problem miłości bliźniego jest nadal problemem otwartym. Bardziej jednak niż teoria, otwarta jest sama praktyka – czynna miłość.

1. Wystarczy tylko przez moment pomyśleć o naszym najbliższym otoczeniu w którym spędzamy większość czasu. O naszym domu rodzinnym, o naszym wspólnym bloku, o naszej ulicy gdzie spotykamy przygodnych ludzi czy to w sklepach, autobusach… po prostu mijanych w tłumie, wreszcie o naszych miejscach pracy.

2. Wracając do przypowieści o Samarytaninie – tok jej narracji jest nam dobrze znany. Kapłan i lewita minęli rannego człowieka leżącego przy drodze do Jerycha. Dopiero ten trzeci zainteresował się poszkodowanym – a był to przecież człowiek świecki a do tego znienawidzony w Izraelu Samarytanin. Ten człowiek nie był wyznawcą „oficjalnej religii” tylko obcokrajowcem i prostym człowiekiem.

3. Jednak, jak wykazuje ewangeliczna konkluzja, ten zwykły człowiek miał serce niezwykłe. Albo może całkiem zwykłe bo jego interwencja nosiła cechy gestu najprostszego, ludzkiego. Udzielił rannemu pomocy na miejscu i zatroszczył się o jego dalszy los. Słuchając dzisiejszej ewangelii warto zrobić rachunek własnego sumienia. Kiedyśmy słuchali nasze serca mówiły nam, po której stronie jesteśmy. Ale sprawy byłyby może o wiele prostsze, gdyby nie sformułowany na początku tej całej historii podtekst : KTO JEST MOIM BLIŹNIM?

ks. Ireneusz Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »