Press "Enter" to skip to content

A może jesteś Andrzejem…

Ja Cię nie doświadczam tylko uczę” – takie słowo dostałam od Pana, gdy razem ze wspólnotą modliłam się jadąc do Skrzatusza. Jechaliśmy na kurs „Chłopiec z chlebami i rybami”, który prowadziła Szkoła Nowej Ewangelizacji z Torunia. Panie Boże o co Tobie chodzi? – Ja cię nie doświadczam… – od września zmieniam pracę, a raczej szkołę, w której będę uczyć. Teraz są ostatnie dni wakacji, o szkole może porozmawiamy we wrześniu? Teraz jadę ze wspólnotą na kurs.

Skrzatusz – nasze diecezjalne sanktuarium – jestem w nim pierwszy raz (wstyd się przyznać). Nowy dom pielgrzyma, śliczne pokoje. Nie ma czasu na dokładne rozejrzenie się, trzeba się spieszyć, zaraz mamy kolację, następnie zaczyna się kurs i na zakończenie dnia Msza święta. Kolejne dwa dni były takie same – chodzi mi o brak czasu. Ale nie przyjechaliśmy tutaj, żeby spacerować. Kurs był bardzo intensywny, oparty na 6. rozdziale z Ewangelii św. Jana, który mówi o tym jak Pan Jezus rozmnażając 5 chlebów i 2 ryby nakarmił 5 tysięcy mężczyzn (co za czasy nikt nie liczył wtedy kobiet ani dzieci!). Tę przypowieść zna każdy. Wiemy jak się kończy. Uczniowie po nakarmieniu takiej rzeszy ludzi zebrali jeszcze 12 koszy ułomków. Ja Cię nie doświadczam, ale uczę. I zaczęła się Boża nauka. Pytanie, jak ty się odnajdujesz w tej przypowieści, z kim się utożsamiasz? Czy jesteś jedną z osób siedzących na trawie, czy też mówisz do Jezusa: „Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia”(Mk 6,36) – przecież jest to poza naszymi możliwościami, żeby tyle osób nakarmić. A może jesteś Andrzejem, który przynajmniej szuka rozwiązania i przyprowadza do Jezusa chłopca z pięcioma chlebami i dwoma rybami? A może jesteś tym chłopcem, który ma tak mało? A może tak jak ja masz jeszcze inne pytanie? Uczę w szkole matematyki i takiej rozrzutności Jezusa nie rozumiem. Mieć 5 chlebów i 5 tysięcy ludzi to prosty rachunek, 1 chleb na 1 tys. (oczywiście, żeby było łatwiej liczyć nie liczę kobiet i dzieci). Panie Jezu rozumiem, że jesteś hojny w dawaniu, ale to czysta niegospodarność, na matematyce to się Ty nie znasz. Lubię jeść – to jedna z wielu moich słabości, dlatego nie chciałam się zastanawiać czy byłabym w stanie oddać Jezusowi 5 swoich chlebów? – przecież tak, jak pozostali słuchałam Ciebie Jezu cały dzień i też jestem głodna. Chciałam znać odpowiedź na swoje pytanie? Dlaczego jesteś Jezu taki rozrzutny? I skoro obiecał mi, że będzie mnie uczył usłyszałam odpowiedź. Nie tylko karmię tych, którzy idą za Mną, ale chcę nakarmić też tych, którzy chorują na anoreksję duchową, tych którzy wypierają Mnie ze swojego życia. Każda następna konferencja to kolejna porcja Bożej nauki. O naszym powołaniu, talentach, wspólnocie. W pierwszej chwili chciałam krzyczeć: Panie Boże, ale jakie jest moje powołanie, jaka jest moja misja? Przecież nie mam żadnych talentów? Co do wspólnoty to nie krzyczałam, należę od 5 lat do Wspólnoty św. Pawła w Koszalinie i widzę jak ważne jest to miejsce dla mojego wzrostu duchowego. Ale zaczynam znowu krzyczeć, mam zbyt dużo lat, ale Bóg podczas kolejnej konferencji odpowiada: Mojżesza powołałem jak miał lat 80. Może Ty o sobie powiesz, całe szczęście, Bóg ode mnie nic nie może chcieć, nie może mnie powołać bo jestem bardzo młody? Gdybyś był z nami na kursie to usłyszałbyś: „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię”(Jr 1,5).

Ja cię nie doświadczam tylko uczę. Bóg nie pokazywał mi czego nie mogę zrobić, ale uczył, co mogę uczynić, żeby rozdać tych dwanaście koszy pełnowartościowego pokarmu.

W przerwie kursu przeczytałam następujące słowa: „Nie nasyci się oko patrzeniem ani ucho napełni słuchaniem.”(Koh 1,8), a potem: „Nie bójcie się i nie lękajcie tego wielkiego mnóstwa, albowiem nie wy będziecie walczyć, lecz Bóg. (…) Nie wy będziecie tam walczyć. Jednakże stawcie się, zajmijcie stanowisko.” (2 Krn 20,15-17)

Wiem, że od samego słuchania i patrzenia nic pozytywnego się nie wydarzy. Uczniowie mieli rację – po ludzku nakarmienie takiej rzeszy było poza ich możliwościami i znowu „ja” i moje możliwości. Bóg zaprasza mnie do współpracy i mówi nie lękaj się, nie patrz na swoje ograniczenia, ja będę za ciebie walczył, ale ty się staw, zajmij stanowisko, czyli to, co powiedział papież Franciszek do młodych: „Aby pójść za Jezusem trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło, ani nawet o jakich nie pomyślałeś”. – Zejdź z kanapy, rusz się, bo trzeba rozdać dwanaście koszy pożywienia. Do tej misji Jezus zaprasza Ciebie i mnie. I kolejne słowa papieża ze spotkania z młodymi: „Kochani młodzi, nie przyszliśmy na świat, aby wegetować, aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić ślad”. Niech tym śladem będzie dwanaście pustych koszy.

Krystyna Trojanowska

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.