Press "Enter" to skip to content

O tych, co nas skrzywdzili, o potrzebie przebaczenia

Przystępując do tego typu rozważań, warto odmówić Modlitwę Pańską – „Ojcze nasz”. Słowa: „i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” bardzo konkretnie odnoszą się do krzywd i ich przebaczania.

1. „Co nas skrzywdzili” – gdy będziemy rozważać ten temat, wielu z nas zagłębi się we wspomnienie, a może nawet żywą ranę, związaną ze skrzywdzeniem i przebaczeniem lub jego brakiem. Szanuję to, a jednocześnie nie wiem, jakie to są rany. Dlatego – tytułem wstępu – chcę przypomnieć to, co w naszej Ojczyźnie na początku sierpnia często staje się tematem rozmów: Powstanie Warszawskie. Jedna z jego żyjących uczestniczek, słysząc sądy innych, że nie należało wzbudzać powstania, bo ono ze względów taktycznych nie było opłacalne, że na darmo zginęli ludzie, że ktoś powinien za to odpowiedzieć; słysząc takie zimne kalkulacje, osądzanie – powiedziała (luźny cytat): „niech się wypowiadają ci, którzy byli tam, w środku tej okupacji, którzy czuli na sobie ciężar działań wroga niemieckiego, który niszczył, zabijał, dołował.” Tamci ludzie, w tamtej sytuacji, czuli to, czego my poczuć nie możemy. I tak jest chyba z człowiekiem skrzywdzonym – bardzo często.

Dlatego tym rozważaniu, biorąc pod uwagę ludzi skrzywdzonych:

– szanujemy tych, którzy cierpią wskutek krzywdy od innych; te ich, często ukryte przemyślenia.

– nie mamy szans postawić się w ich miejscu (jak czasami mówimy o innej sytuacji: „zdrowy chorego nie zrozumie”)

– nie osądzamy tych, którzy nie wybaczyli prześladowcom – to już jest rola Pana Boga.

Na końcu stwierdzamy jednak: mimo wszystko Chrystus nas naucza, mówi o konieczności przebaczenia. Więc sięgamy po Jego słowo.

Ten, który krzywdzi – czy czyni to celowo, to znaczy: chcąc tego? Czy prawdziwie skrzywdził, obiektywnie – czy tylko nam się wydaje? Czasami wrażliwość człowieka jest większa od tego, co ktoś „z boku” obiektywnie ocenił: przecież nie wydarzyła się żadna krzywda. Jednak nawet, jeśli jest to subiektywne– może i ktoś powie „chore odczucie” – to i tak nadaje się do wewnętrznego przepracowania. I Bóg też to widzi. Jednak zasadniczo, zwykle i tak mówimy tu o prawdziwej, konkretnej krzywdzie, która człowieka dotyka.

2. Pierwsza rzecz, najbardziej logiczna, to wrócić do pewnego punktu w przeszłości i przebaczyć „w imię Krwi Chrystusa, przelanej za nas”. Bardzo ważne jest to odniesienie do Chrystusa. Czasami trzeba sięgnąć nawet do głębin przeszłości, żeby poradzić sobie z upartym nie-przebaczeniem. Jednak ma to być racjonalne: jest powód, sięgam do niego, rozwiązuję ten węzeł gordyjski – i dopiero wtedy uzdrawiam sytuację. Natomiast nie powinno to być magiczne, jakieś „uzdrowienie międzypokoleniowe”. Nasi polscy biskupi komentowali to trzy lata temu: nie chodzi o zależność w wielu pokoleniach, jako choroba po przodkach, jako coś, co można nazwać „reinkarnacją grzechu”. Takie wątki opisał jezuita O. De Grandis. On z kolei cytował dra Kenneth McAll, który poznawał religie wschodu i próbował łączyć z nimi chrześcijaństwo. W nich właśnie mocno jest rozwinięty kult przodków. Podsumowując: trzeba znaleźć nie tylko odczucia, ale: kogo, za co winię?

3. Papież Franciszek podjął w maju br. decyzję, aby do Katechizmu Kościoła Katolickiego (dalej: KKK, dotyczy p. 2838-2845) dodać zapis, że w karaniu przestępców należy już całkowicie odstąpić od kary śmierci. Wielu ludzi to komentowało, między innymi biskup warszawski, kard. Kazimierz Nycz. Powiedział, że właściwie jest to kontynuacja nauczania św. Jana Pawła II, które papież Franciszek jedynie przypieczętował. Współczesne społeczeństwo nie musi zabijać, może po prostu odizolować przestępcę, aby dalej nie szkodził. Otóż ten człowiek, który okradł, zabił, nawet w większym, masowym wymiarze – dokonał ludobójstwa – on mimo wszystko nie jest „bogiem”, w sensie „bogiem, królem zła”. Człowiek ten nie jest demonem, chociaż może być pod jego wpływem. I Hitler też nie był szatanem, tylko człowiekiem. Może myślał, że jest boski jak kiedyś cezar, że ma pewną doskonałość w złu. Człowiek skazany na karę śmierci jest nadal tylko słabym człowiekiem. Chodzi o to, żeby dojrzeć, że można w ogóle komuś takiemu przebaczyć. Tak naprawdę potrzebuje on nawrócenia, wiele modlitw, wynagrodzeń, aby nie został na wieczność potępiony.

Na co dzień mamy jednak do czynienia ze złem w mniejszym wymiarze. Mało kto z nas spotkał się bezpośrednio z ludobójstwem. Chociaż niewątpliwie każde skrzywdzenie w rodzinie lub poza nią, w szkole, zakładzie pracy jest bólem dla duszy i dla rozumu.

4. W „Ojcze nasz” jest piąta prośba (wśród trzech skierowanych do Boga i czterech co do naszych potrzeb): „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. To zadziwiająca prośba (KKK). Przecież Jezus umarł dla odpuszczenia grzechów – wszystko „zostało pozamiatane”, zapłacone. Jednak jest tu dodatkowy warunek przebaczenia Bożego.

Człowiek ze śmiałą ufnością (KKK) modli się do Boga, korzysta z uświęcenia przez chrzest (chrzest dorosłego także gładzi grzechy) – ale przychodzi jako syn marnotrawny (Łk 15) albo celnik (Łk 18,13) z ewangelijnych przypowieści. To prośba, która zaczyna się od wyznania „nasza nędza i Jego miłosierdzie”. Nadzieja jest niezawodna, bo w Nim mamy odkupienie i odpuszczenie grzechów” (Kol 1,14; Ef 1,7).

Jednak może w nas albo nawet – według treści Katechizmu Kościoła Katolickiego – powinno wzbudzać przerażenie, że strumień miłosierdzia nie przeniknie do serca człowieka, jak długo nie przebaczy winowajcom. Miłość jest niepodzielna (1 J 4,20) „nie można miłować Boga, którego nie widzimy, jeśli nie miłujemy sióstr i braci, których widzimy”. Gdy odmawiamy przebaczenia, serce staje się twarde – niedostępne dla miłosiernej miłości Ojca. Ciekawostką jest, że u św. Mateusza w Kazaniu na Górze (osiem błogosławieństw i ich rozwinięcie) – tylko ta prośba, spośród treści modlitwy „Ojcze nasz” ma tu rozwinięcie i komentarz Chrystusa.

5. Chcę przytoczyć tu pewne opowiadanie. W 1558 r. w Polsce zebrał się sejm. Pod obrady zamierzano wziąć sprawy umocnienia granic. Posłowie jednak wcześniej skontaktowali się między sobą. Doszli do wspólnego wniosku: w trakcie obrad będą dążyli do tzw. egzekucji praw zwrotu państwowej własności, a dokładniej: nienależnie nadanych dóbr. Urzędnicy różnych szczebli, w tym i posłowie, cieszyli się nadaniami wiosek, budynków, tytułów, pieniędzy, praw do ceł. W przypływie dobrego humoru władcy otrzymywali od niego coś, co powinno należeć do dochodów Królestwa Polskiego. Król Zygmunt II August, który chciał zjednać sobie „nową” ekipę u władzy, poczynił wiele takich niepotrzebnych nadań, na szkodę państwa, nawet dla wrogów, żeby ich „ugłaskać”. Posłowie, jeden po drugim, zwrócili więc ostentacyjnie swe nadania, chwaląc innych, siebie nawzajem, że szlachetnie czynią. Król jednak odmówił, bo mu to nie było na rękę. Wtykał niezdecydowanym dokumenty własności do rąk, aby ponownie wzięli je ze sobą. Posłowie burzyli się: „nie potośmy te listy przed Waszą Królewską Mość przynieśli, żeby z nich tylko taka komedia być miała”. Inny, który zwrócił całą wieś, mówi: „Wziąć, mi, Panie mój, gwałtem coś możesz, ale dać mi gwałtem nic nie możesz.”

To może nawet i z lekka wesoła historia – z puentą: „gwałtem dać mi nic nie możesz”. Porównajmy ją jednak do sytuacji człowieka skrzywdzonego, ale chcącego darować winę: czy my sami tak się nie czujemy na minutę przed przebaczeniem? Czy to nie jest może śmieszne? Może boimy się tego, że nasze poświęcenie w wielkim geście przebaczenia – będzie „komedią” albo „wyjściem przed szereg”, naiwnością? Że nikt inny tego nie czyni?

A/ Czy istnieje przebaczenie, gdy ktoś o nie nie prosi? Albo nie uznaje swojej winy?

Tak, istnieje, jest możliwe w tzw., nazwijmy to sobie roboczo, zakresie wewnętrznym, tzn. ze strony skrzywdzonego. On w ten sposób zachowa się jak należy i jednocześnie zrzuci kamień ze swego serca. Możliwe też, że Pan Bóg po śmierci weźmie to nasze zachowanie (człowieka skrzywdzonego) pod uwagę jako wsparcie dla tego nieszczęśnika (krzywdziciela) na sądzie Bożym. Nie chciejmy być dla kogoś przeszkodą na drodze do zbawienia.

Oczywiście: obowiązkiem winnego jest przeprosić, uznać winę i wykazać wolę poprawy! Wtedy i nam łatwiej się wybacza. Ale życie jest często inne: nikt nie przeprasza. Albo robi dziwny zabieg: chce zgody, nie potępiając własnego zła. Jednak można też „od siebie” przebaczyć.

Św. Jan Paweł II, tuż po zamachu na Placu Św. Piotra, 13 maja 1981 r., gdy jeszcze był wieziony do szpitala, zdążył powiedzieć: „wybaczam temu człowiekowi”. Później złożył wizytę zamachowcowi w więzieniu. Ali Agca chyba nie do końca to zrozumiał i nie docenił gestu darowania winy, nawet po długim czasie, o czym świadczą jego wypowiedzi. Być może uznał przebaczenie za słabość (jako przestępca lub jako wyznawca „walczącej” wersji islamu). I tak bywa.

Od nas zależy, czy ogłosimy krzywdzicielowi, że mu przebaczamy, czy też nie. Być może będzie nawet niewychowawcze mówienie o tym, gdyż człowiek ten uzna, że nic się nie stało i przyjmie to za normę: „ja będę czynił zło, a oni i tak mi przebaczą”. Może więc jest lepiej zachować to w sercu – ale w sercu, które przebaczyło.

B/ W modlitwie chrześcijanin posuwa się aż do przebaczenia nieprzyjaciołom. Przebaczenie jest szczytem modlitwy chrześcijańskiej – przyjmuje ją tylko serce „zgodne z Boskim współczuciem” (KKK).

Przebaczenie świadczy też o tym, że miłość jest silniejsza niż grzech – także na tym świecie – zepsutym i wrednym. Za wzór stoi tu Chrystus: „gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5,20). O tym świadczą też męczennicy. O niektórych z nich wiemy, że umierając, modlili się za prześladowców. Czyli: nastąpiło zwycięstwo zamiast odwetu.

Przebaczenie jest warunkiem pojednania dzieci z Bogiem Ojcem i braci, sióstr między sobą.

Kłaniają się tu teksty Ef 2,14-16; Flp 2,10-11; Kol 1,19-20. Św. Paweł widzi to wyraźnie, że Pan Bóg przez Chrystusa podjął się misji pojednania całego stworzenia.

C/ Na tym tle inaczej wyglądają odpowiedzi na pytania: czy, przebaczając, jestem śmieszny lub naiwny, gdy winny nie robi żadnego kroku w kierunku uzdrowienia sytuacji. Trzeba też powiedzieć, że opinie ludzkie nie mają tu nic do rzeczy: bo przecież nie przebaczam, aby komentator czuł się dobrze (ludzie mogą komentować nasze zachowania). Być może jest jeszcze jeden komentator, ten najczęściej zabierający głos – my sami. „Gadamy ze sobą”, oceniamy się, denerwujemy się na siebie. Powinniśmy pogodzić się także sami ze sobą, a nie stawiać sobie złą samoocenę w momencie przebaczenia. Jakby w pewnym sensie „wybaczyć sobie dobry uczynek”, tj. szaleństwo przebaczenia.

6. W Modlitwie Pańskiej, w prośbie „odpuść nam, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” obecne jest słowo „jako”. To słowo „jako” lub „jak” (spotykamy je częściej w Piśmie św.) jest kluczowe. W ten sposób porównane jest nasze zachowanie do sfery Bożej. „Bądźcie doskonali jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt5,48). Bądźcie miłosierni jak miłosierny jest Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36). „Przykazanie daję wam, abyście się miłowali jak Ja was umiłowałem” (J 13,34).

Nie chodzi tylko o zewnętrzne naśladowanie Bożego wzoru, ale by „z głębi serca uczestniczyć” w świętości, miłosierdziu i miłości Boga (KKK). „Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy” (Ga 5,25). Tylko Duch Święty („nasze Życie”) może uczynić naszymi „te dążenia, które były w Jezusie” – to słowa wstępu do hymnu o uniżoności Chrystusa w Liście do Filipian, rozdział 2.

Duch, który nas napełnia, Duch, który przynosi miłość – te treści o Duchu Świętym towarzyszą nam szczególnie w tym roku duszpasterskim.

Prościej: umiejętność przebaczenia jest też darem Bożym. Popatrzmy na Polskę: skłóconą, spolaryzowaną na „plus” i „minus” (nikt do końca chyba nie wie: gdzie jest plus i minus…). Gdy opieramy się na Ewangelii, można zauważyć jedną rzecz: bez prawdziwego zaproszenia Boga, Ducha Świętego do siebie – pojednanie w Polsce jest nierealne albo udawane. I tak będzie chyba długo, gdy ludzie mierzą wszystko swoim, a nie Bożym rozumem i siłami. To trochę jak z wiarą: Jezus czynił różne cuda, aby wiarę ludzi wzmocnić, ale też jej „na starcie” wymagał, choć była nieraz małą jak ziarno gorczycy. Następnie uzdrawiał, wypędzał złe duchy, itd. Tak w przebaczeniu łaska Boża może nam pomóc – wręcz cudownie, przezwyciężając niemożliwe – a jednocześnie pierwszy krok ma wyjść od nas. Trzeba chcieć albo chociaż modlić się: „Panie, spraw żeby mi się chciało chcieć…”.

7. Na koniec coś budującego: przebaczenie jest czymś Boskim! Człowiek, gdy przebacza, staje się podobny do Boga w tym działaniu. Nie jesteśmy bogami – ale to jest boskie! To jest naprawdę wysoki poziom, wysokie „C”.

8. W jednaj z książek z serii „Balsam dla duszy” umieszczono opowiadanie. Roznosiciel mleka zaprzyjaźnił się z pewną rodziną, z matką trójki dzieci. Ponieważ widywali się codziennie, zaufał jej i pewnego dnia pożyczył jej pewną sumę pieniędzy na bieżące potrzeby. Kobieta nagle znikła, bez uprzedzenia, nie nawiązała kontaktu. Mijały miesiące. Zaczął się denerwować, codziennie rozważać: jak mogła mi to zrobić? Dlaczego nie uprzedziła? Dlaczego złem odpowiedziała na dobro? Czy nie wie, że pożyczenie pieniędzy – to było dla mnie spore poświęcenie? Te i inne myśli-argumenty nie dawały mu spokoju. Chociaż był pokrzywdzony, to on sam nie mógł tej sytuacji wytrzymać w sercu. Jakby krzywda rosła nadal i to z jego pomocą. W końcu zdecydował się przebaczyć. Dopiero teraz kamień spadł mu z serca. Po roku kobieta przyjechała. Okazało się, że wtedy, przed dwunastoma miesiącami, musiała się nagle wyprowadzić – i dopiero teraz przyjechała specjalnie po to, aby oddać dług razem z odsetkami. Mleczarz odpowiedział: nie trzeba, tę sprawę już załatwiłem w sercu.

Te nasze rozważanie nie jest jakąś nowością, ale przyłożeniem szkła powiększającego do pewnych zakamarków duszy, gdy w niej następuje moment wewnętrznej walki: „przebaczyć – nie przebaczyć?”, „kulić się na widok tego, który mnie skrzywdził, czy na niego spojrzeć?” Może i z miłością, modlitwą? Może o jeden milimetr uda się popchnąć dalej decyzję o przebaczeniu (dzisiaj, w przyszłości)?

9. I jeszcze, aby być sprawiedliwym, trzeba tu jeszcze zadać sobie na koniec pytanie: czy sam kogoś nie skrzywdziłem?

ks. Piotr Maciołek

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.