Press "Enter" to skip to content

Muzyka metrum przyjaźni

Wnikliwy obserwator życia codziennego, Józef Bałutowicz, debiutował jako literat w połowie lat 60-tych XX wieku. Dostrzegał On puste przestrzenie w wewnętrznym życiu człowieka i chcąc je zapełnić, pisał trafne maksymy, aforyzmy i sentencje. Miały one uświadamiać powód niewystarczalności wewnętrznej i niezaspokojenia duchowego. W jednej z nich odnosząc się do muzyki mówi: „Gdy człowiek słyszy lubianą melodię, to jakby ujrzał starego przyjaciela.”

W czasach, gdy nie mieliśmy dostępu do wiedzy internetowej i portale społecznościowe były poza naszym zasięgiem, zakładaliśmy pamiętniki, prosząc krewnych i znajomych o wpis. Liczyliśmy na ozdobne rysunki i wklejanki ,ale najbardziej na bogatą w treść sentencję opatrzoną szczerą dedykacją typu: „… na wieczną pamiątkę ….” Ze wzruszeniem przeglądamy pożółkłe kartki pamiętnika „ze szkoły podstawowej” i tego „ze szkoły średniej”. Wspomnień nie ma końca. Przypominamy sobie ludzi, którzy tworzyli nasz mały a potem dorastający świat. Pierwszy nauczyciel, pierwszy kolega, pierwszy zachwyt i pierwsza nacechowana nieśmiałością miłość…

Pierwszy … dzisiaj już… Stary …Przyjaciel…

Z sentymentem odwiedzamy albo wspominamy Człowieka, który w tamtych beztroskich czasach młodości, nosił tytuł Przyjaciela. Trudno Go było pożegnać po zakończonych lekcjach w szkole. Nieustannie przemierzaliśmy drogę „tam i z powrotem” odprowadzając się wzajemnie. I mimo, że spędzaliśmy wspólnie kilka godzin dziennie, to ciągle brakowało czasu, by nacieszyć się sobą i wszystko sobie opowiedzieć. Bezgraniczna ufność uświadamiała, że zawsze mogliśmy obdarowywać się pomocą i wsparciem. Doskonale wyczuwaliśmy swoje radości, smutki i pojawiające się pragnienia. Bez ciężaru poświęcenia zostawialiśmy najpilniejsze sprawy dając sobie bezcenne poczucie bezpieczeństwa. Nigdy nie wątpiliśmy w szczerość i uczciwość intencji. Zainteresowanie codziennymi, czasem banalnymi sprawami, świadczyło o pragnieniu trwałej i bezwarunkowej obecności. I mimo, pojawiających się trudniejszych momentów mieliśmy pewność, że słuchawka telefonu zawsze zostanie podniesiona a drzwi domu zawsze będą otwarte.

Tęsknimy do tamtej przyjaźni…. Przeglądamy pożółkłe kartki pamiętnika, otwieramy listy wymieniane podczas studiów, przeszukujemy płytotekę i odtwarzamy melodie, które przenoszą nas w krainę wspomnień….

Jacek Gałuszka komponujący, w swoim czasie, muzykę liturgiczną, teatralną i filmową jednej ze swoich płyt nadał tytuł „Muzyka dla Przyjaciela”. Utwory na niej zawarte obfitują w swoisty, sobie tylko właściwy rytm. I mimo, że rytm może istnieć bez melodii, zawsze stanowi muzykę przejmując odpowiedzialność, za czasowy przebieg utworu. Rytm naszych przyjaźni charakteryzuje się różnicą długości ich trwania. Dźwięki delikatnych strun, tego niejednokrotnie jedynego instrumentu, podnoszą lub obniżają wzajemną wrażliwość. Są akcentowane na różne, wiadome tylko dla przyjaciół, przestrzenie duchowe. Każdy utwór muzyczny ma pewien, niepowtarzający się schemat. Określa on „układ akcentów w obrębie taktu” oraz „sposób zapisu wartości muzycznych”. Muzykologia temu schematowi nadaje nazwę „metrum”. W autentycznej przyjaźni również istnieje schemat jakości tej relacji. Uwzględnia on taktowne akcenty, które nie pozwalają przekraczać nieoznaczonych granic zarezerwowanych dla koleżeństwa czy dla miłości wybranej i intymnej. Zadaniem metrum jest „porządkowanie rytmu w utworze”. Zastosujmy więc w naszej przyjaźni metrum indywidualnego poznania i akceptacji, pozwalające na wszechstronny rozwój naszego przyjaciela. Stworzy ono przestrzeń wolności, która nie zagarnia dla siebie. Pozwoli „wypuścić Go z rąk”, by mógł zawsze być sobą i realizować się spełniając swoje pasje. Niech nasze wsparcie pomoże Mu stworzyć osobisty, wyjątkowy i niepowtarzalny rytm, który później połączy się z naszym rytmem. Stworzymy wówczas autentyczną, prawdziwie wierną, nacechowaną lojalnością, empatią i współczuciem relację, do której zachęca nas Mędrzec Syrach: „Nie porzucaj starego przyjaciela; nowego nie można postawić wyżej od niego. Wino nowe, przyjaciel nowy – jeśli się zestarzeje – z przyjemnością wypijesz.” (Syr 9.10)

Józef Bałutowicz w ulubionych melodiach widzi „starego przyjaciela”, któremu nic nie trzeba tłumaczyć ani niczego udowadniać. Przyjaciela, który potrafi zrezygnować (na jakiś czas) ze swoich spraw i przemierzyć kilkaset kilometrów, tylko dlatego, że go potrzebujemy. Świadomy naszej krętej drogi przy swojej prostej, w pełni dostrzega nasze uczucia, odczytuje myśli, umie słuchać i współczuć. Nie ujawnia powierzonych sekretów. Niekoniecznie podziela nasze zdanie ale wzmacnia w nas przekonanie, że jest ono dla Niego ważne. Znajduje sposób na umocnienie szczęścia. Wykorzystuje burze i zawieruchy życiowe do kształtowania dojrzałości i zawsze znajdzie sposób na odbudowanie w nas wewnętrznej radości i pokoju. Przyjaźń jest jednym z najcenniejszych darów jaki możemy otrzymać. „Zaczyna się od obecności i do obecności się sprowadza”. Jest trudna ale możliwa…. Cytowany wyżej Syrach doda: „Wierny bowiem, przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł, skarb znalazł.” (Syr 6, 14)

A jeśli okaże się, że ziemscy przyjaciele zawiedli i w krytycznych momentach zostaliśmy sami….? Zaśpiewajmy, zanućmy, posłuchajmy zawsze aktualnej, dołączonej poniżej, piosenki religijnej…. Dedykuję ją Tym z Państwa, którzy doświadczają głębokiego poczucia opuszczenia, osamotnienia, zawiedzionej a może zdradzonej przyjaźni oraz Tym z Państwa, którzy aktualnie cieszą się wiernością i czują się nią umocnieni. https://www.youtube.com/watch?v=HitbWyOGi-w

Anna Steczkiewicz

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.