Press "Enter" to skip to content

Umiejętność dobrego życia czy bycie dobrym dla ludzi?

Co pozostaje z nas na ziemi? W co inwestować swoje siły, pragnienia,

zamiary? Jakie ślady po nas będą dla innych ważne? Te pytania pojawiają się w nas szczególnie, gdy przychodzi wiadomość, że ktoś bliski z naszej rodziny bądź przyjaciel odszedł do Domu Ojca. Pewnym pocieszeniem w takiej sytuacji może być pełne wiary przekonanie, że Ten Ktoś Bliski wydeptuje nam ścieżkę do wieczności, żebyśmy się już tak nie bali, przede

wszystkim siebie samych w spotkaniu z nieznanym wymiarem rzeczywistości.

Odchodzenie jest jednocześnie smutne i – może słowo wesołe nie jest na

miejscu – ale jakoś przynajmniej nie napawa rozpaczą. Na cmentarzu niedawno usłyszałem jakąś starszą panią, która przesuwając wiązanki opowiadała coś nad grobem. Nie, to nie jest tak, jakby komuś poprawiać poduszkę… Ale i nie tak, że tylko ustawiasz kwiaty, czy sprzątasz, żeby było ładniej. Nagrobkowi to niepotrzebne. To poczucie trwania życia. Silne. Dzięki Bogu Najwyższemu za życie wieczne!

Co będzie się liczyło w ostatecznym rozrachunku – umiejętność dobrego życia z ludźmi, czy bycie dobrym dla ludzi. A może lepiej jeszcze powiedzieć za Sokratesem – trzeba nam żyć dobrze. W każdym razie tak nam chyba trzeba myśleć, że sens odnajdzie się tam, gdzie w perspektywie jest drugi człowiek i imperatyw czynienia tego, co dobre.

Inna rzecz, jak bardzośmy w tym czynieniu dobra niedoskonali. Zwłaszcza,

kiedy tyle osób dookoła, a każdy ma inną motywację, inne potrzeby i

oczekiwania. Nie umiemy żyć w samotności, a z drugiej strony ciągle

jeszcze uczymy się rozumieć sami siebie, nie mówiąc o innych.

Nie wystarczy tu tylko pragnienie dobra drugiej osoby. My mamy jakieś pomysły, które wydawałyby się są najlepsze i powinny drugiego człowieka uszczęśliwić, a okazuje się, że co człowiek to inny pomysł, sposób patrzenia na tę samą sprawę. I trzeba nam w tych wyborach pozostać wiernym sobie, i nie stracić z perspektywy drugiego człowieka. Ta wierność sobie – to jest też wyrażenie, które wydaje się słuszne, ale z drugiej strony – na ile my jesteśmy w stanie odnaleźć optymalne dla wszystkich rozwiązania? Na ile można być

wiernym sobie, skoro wiemy, że jesteśmy niedoskonali? I tu pojawia się coś najważniejszego: należy ufać Bogu i Jego Słowu.

Jacek Pechman

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.