Press "Enter" to skip to content

Nawet sekunda życia należy do Pana

Z zainteresowaniem przeczytałam relację z konferencji prasowej Katolickiej Agencji Informacyjnej “Ostatnie godziny Popiełuszki. Bohaterstwo i męczeństwo. Kiedy kanonizacja?”, która odbyła się w środę, 17 października w Warszawie. Prezentowana była na niej także najnowsza książka Mileny Kindziuk “Jerzy Popiełuszko. Biografia”. Na pytania dziennikarzy odpowiadał min. ks. prof. Józef Naumowicz – notariusz procesu kanonizacyjnego, który zapytany o możliwą datę kanonizacji ks. Jerzego odpowiedział: “Podobne procesy trwają zwykle długo. W przypadku Jana Pawła II i cudu za jego wstawiennictwem, proces trwał blisko 5 lat. Kongregacje Watykańskie nie przyśpieszają sztucznie tych procesów. Dla nas jest to okazja, aby podkreślić znaczenie postaci księdza Jerzego” – mówił, ubolewając na koniec, że nie wszystkie polskie diecezje wpisały na stałe do swoich kalendarzy liturgicznych wspomnienie bł. ks. Jerzego Popiełuszki, przypadające 19 października. W przypadku cudu uzdrowienia Francoisa Audelana we Francji minęło już pięć lat. Ks. Naumowicz nie wykluczył więc, że o kanonizacji bł. ks. Jerzego możemy usłyszeć już wkrótce!

– “Nareszcie..!” – tak pomyślałam w pierwszym momencie po przeczytaniu tego tekstu, choć przecież w moich myślach i tak już od lat ks. Jerzy funkcjonuje nie inaczej, jak tylko święty!

Dwa miesiące temu, do Kołobrzegu na krótki wypoczynek przyjechała pani Katarzyna Soborak, która na początku lat 80 – tych należała do bliskich przyjaciół i współpracowników ks. Jerzego, a po jego śmierci została notariuszem w procesie beatyfikacyjnym. Obecnie, mimo podeszłego wieku jest kierownikiem Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu bł. ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie.

Udało mi się nawiązać kontakt i wraz z koleżanką z nią spotkać. Przegadałyśmy wiele godzin, jakbyśmy się znały dobrze od lat.  Temat był oczywiście tylko jeden – ks. Jerzy!

P. Katarzyna udzieliła nam kilkugodzinnego, bardzo ciekawego i osobistego wywiadu na temat ks. Jerzego, mówiła o spotkaniach i rozmowach w jego mieszkaniu,  Mszach św. za Ojczyznę, o jego kapłaństwie. Opowiadała jaki był na co dzień, jak rozmawiał z ludźmi, w jaki sposób podchodził do codziennych obowiązków, jak reagował na różne formy inwigilowania, co mówił, co było jego troską, w jaki sposób pomagał innym. Pani Katarzyna znała go bardzo dobrze. Nic więc dziwnego, że wielokrotnie była proszona o konsultację przy produkcji filmów o ks. Jerzym oraz o pomoc w pisaniu szczegółowej biografii na jego temat (np. przez panią Milenę Kindziuk). W pamięci p. Katarzyny ks. Jerzy zapisał się jako człowiek obdarzony niezwykłym ciepłem, spokojem, prostotą i miłością. Wspominała go jako człowieka pokornego i wręcz zakochanego w Bogu i … w Ojczyźnie! Opowiadała o wielu cudach za jego przyczyną, o jego szczególnej opiece, jakiego doznała sama, w swoim prywatnym życiu, mówiła o procesie beatyfikacyjnym, o ekshumacji ciała ks. Jerzego, i o tworzeniu się Muzeum, a także powstawaniu Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu Księdza Jerzego na Żoliborzu. Morze niezwykle ciekawych tematów, na kilka godzin słuchania! Bo wszystko to, za zgodą p. Katarzyny nagrałam i mam nadzieję, że może kiedyś będę mogła przynajmniej część z tego materiału spisać i upublicznić. 

Miesiąc temu, podczas Parafialnej Pielgrzymki na 100. lecie Odzyskania Niepodległości byliśmy przy grobie bł. ks. Jerzego i w jego Muzeum. Spotkaliśmy tam ponownie panią Katarzynę Soborak, która oprowadzała nas po Muzeum, a pielgrzymom opowiedziała najważniejsze fakty z życia świętego Męczennika.

Wraz z ks. Zygmuntem i wspomnianą wyżej koleżanką zostałam zaproszona do byłego mieszkania Księdza Jerzego, w którym kilka lat mieszkał, a w którym obecnie znajdują się wszystkie dokumenty procesu beatyfikacyjnego, listy oraz pamiątki związane z osobą ks. Jerzego (w sumie 20 szaf dokumentów), i tam usłyszałam od pani Katarzyny ciche pytanie : “czy spisała i przywiozła pani swoje świadectwo?”

– “Ja? Świadectwo?” – pomyślałam i szybko zawstydziłam się swoją krótką pamięcią. Faktycznie, rozmawiałyśmy o pewnym zdarzeniu, gdy p. Katarzyna była jeszcze w Kołobrzegu, ale przecież nigdy nie przywiązywałam większej wagi do tego, co miało miejsce aż 8 lat temu. Gdy jednak wtedy opowiedziałam o tym p. Katarzynie, ona natychmiast, i to całkiem poważnie poprosiła mnie o spisanie tego świadectwa i przesłanie na adres Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu bł. ks. Jerzego.

Jest dzisiaj 19 października 2018r. 

Mija właśnie 34. rocznica męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego. Może więc jest to dobry moment i okazja, by nawiązać do tego świadectwa? Traktowałam to zdarzenie trochę jako zbieg okoliczności lub dziwny przypadek, choć gdzieś na dnie serca czułam, że może jest jednak inaczej…?

Był to dzień beatyfikacji ks. Jerzego, Warszawa – 6 czerwca 2010r. Parafialną pielgrzymką, wraz z ks. proboszczem (był nim wówczas ks. Prałat Tadeusz Wilk), pojechaliśmy na uroczystości beatyfikacyjne ks. Jerzego do Warszawy. Byłam osobą, która odpowiadała za cały wyjazd i jego organizację. Mieliśmy nocleg pod Warszawą.  W środku nocy zbudził mnie potworny ból głowy, rozsadzający od środka. Znałam dobrze ten rodzaj bólu, to była migrena, ale ta z najwyższej półki i tej najgorszej kategorii. Kto wie, o jaki tu ból chodzi, będzie rozumiał i wiedział, o czym teraz piszę. Rano z trudem zwlokłam się z łóżka i zeszłam na dół. Ledwo stałam na nogach, nie mogłam mówić  i normalnie patrzeć, drażniło mnie światło i wszystkie zapachy dochodzące ze stołówki. “Jak ja mam teraz wszystkich ludzi zebrać i ogarnąć nasz dojazd na Plac Piłsudskiego? Przecież sama potrzebuję pilnej pomocy!” – tak sobie wówczas myślałam. Nie miałam na nic siły, wyszłam na powietrze, by nikt nie zauważył w jakim złym byłam w stanie Nie chciałam nikogo zmartwić, a tym bardziej przestraszyć. Z trudem zmobilizowałam się do chociaż krótkiego porannego pacierza i po chwili modlitwy zwróciłam swoje myśli do księdza Jerzego. Powiedziałam, a właściwie to wykrzyczałam mu wówczas w myślach (mniej więcej) takie słowa : “Księże Jerzy, dzisiaj jest Twój dzień, Twoje święto, za chwilę będziesz błogosławiony! Wiozę na uroczystości Twojej beatyfikacji cały autokar ludzi, pomóż mi, zabierz ode mnie ten ból! Kto jak nie Ty może mi dzisiaj pomóc…!?”

Minęły dwie, może najwyżej trzy minuty! Ból nagle zniknął! Jak ręką odjął! Całkowicie! Pamiętam tylko, jak bardzo byłam wtedy tym oszołomiona! Nigdy wcześniej nic podobnego mi się nie przytrafiło! To przecież niemożliwe, by tak potężny ból migrenowy, z którym najczęściej walczę przez wiele, wiele godzin mógł tak nagle ustąpić!

Mijały kolejne lata i miesiące. Ja wciąż milczałam. Zachowałam to wydarzenie jedynie w swojej pamięci. Schowałam je daleko i głęboko, po to, by mnie nikt nie wyśmiał. Przecież to taki drobiazg!

Tak myślałam przez te ostatnie 8 lat, aż do momentu, gdy odważyłam się otworzyć i opowiedziałam o tym drobnym zdarzeniu p. Katarzynie Soborak dwa miesiące temu, i to ona kazała mi spojrzeć na to małe doświadczenie łaski przez pryzmat wiary w obcowanie świętych i ich wszechobecną pomoc. Pani Katarzyna ani przez chwilę nie zawahała się i nie miała żadnych wątpliwości, że wówczas naprawdę pomógł mi ks. Jerzy.

Kazała spisać fakty…

Może nawet ktoś uśmiechnie się teraz z powątpiewaniem i powie, że historia jest przejaskrawiona. Może…? Gdybym bowiem w tak spektakularny sposób była uzdrowiona np. z choroby nowotworowej, czy z paraliżu albo po prostu odzyskała wzrok, to może łatwiej byłoby uwierzyć, a tak…?  Trudno mi jednak wytłumaczyć także i to małe, ale dla mnie jakże bardzo ważne  wtedy uzdrowienie. Bo jak logicznie mam wytłumaczyć, że w ciągu 180 sekund doświadczyłam niewytłumaczalnego zwrotu o 180 stopni!?

Myślę, że zbyt mało dostrzegamy, jak wiele w naszym życiu jest Bożej ingerencji oraz Jego pomocy, jak mało doceniamy i korzystamy z potężnego wstawiennictwa Świętych! I chyba za rzadko uświadamiamy sobie, że każda minuta, ba –  nawet sekunda naszego życia tak naprawdę, i w całości należy do Pana!

” Księże Jerzy, dzisiaj znowu przypada Twój dzień – dzień Twoich narodzin dla Nieba! Dziękuję Ci za ten poranek z 6 czerwca 2010 r., dziękuję, że w dniu Twojej beatyfikacji dałeś mi “mały” prezent…” Dzisiaj ja Tobie chcę ofiarować “prezent” – to świadectwo…”

Katarzyna Paciorkowska

Inne artykuły GłównaWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.