Press "Enter" to skip to content

Modlę się swoimi słowami

W dzisiejszych rozmowach o wierze naszym rozmówcą jest Piotr Zarośliński (na zdj.), absolwent klasy policyjnej Zespołu Szkół im. M. Rataja w Gościnie, obecnie starszy sierżant Policji.

– Czym dla Pana jest wiara?

– Tutaj można się długo zastanawiać… Wiara jest dla mnie na pewno tym, co daje jakiś sens życia. Wiara jest tym, dzięki czemu rano wstaję i dostaję energię na nowy dzień. Zdarza się oczywiście, że w nadmiarze obowiązków (oprócz pracy w Policji prowadzę swoją działalność) jestem zmęczony i tak po ludzku „mam dosyć”. Ale w głębi serca wierzę, że jutro będzie lepsze. Mam założone cele, do których dążę. Wierzę, że wytrwałością, poczuciem odpowiedzialności i systematyczną pracą jestem w stanie osiągnąć to, co sobie założyłem. Czasami zdarza się, że nie mam siły. Ale wstaję z pełną ufnością, że nowy dzień będzie lepszy. Tak samo z moją pracą w Policji… wiele osób narzeka na policjantów. Są tacy, którzy nie szanują naszej pracy. Jest ona trudna i ciężka. Jestem policjantem prawie 6 lat. I zdążyłem napatrzeć się na ludzką krzywdę. Widzę brak wzajemnego szacunku, wzajemnych nienawiści, złości i zazdrości. Ludzie często swoje frustracje przenoszą na nas nie rozumiejąc, że jesteśmy po to, by chronić nie tylko ich mienie i zdrowie ale przede wszystkim troszczyć się o ich bezpieczne życie. Lubię tę pracę. Ja tę pracę wręcz kocham. Wierzę, że gdy pojadę na kolejną interwencję i pomogę starszej kobiecie, pomogę kolejnej kobiecie, która jest bita przez swojego męża lub konkubenta (bo takie sytuacje się zdążały), że uratuję komuś życie, to nie tylko wzmocni się sens mego osobistego życia ale również, poprawi to jakość życia tej osoby. Może chociaż przez chwilę poczuje się ważna, objęta troską i bezpieczna. Ta świadomość nadaje sens temu, co robię. Nie chcę rezygnować z dobrego zainteresowania ludźmi słabszymi. Policjant to człowiek, który nie tylko mówi o miłości bliźniego. Policjant to człowiek, który tę miłość realizuje w praktycznym życiu. Jest gotów poświęcić zdrowie a czasem życie dla potrzebującego pomocy. Moim marzeniem jest czynić dobro i osiągać najwyższe i najwartościowsze cele. Zdarzają się sytuacje, kiedy ludzie okazują wdzięczność np. przy porodzie albo przy innych trudniejszych interwencjach. I takie proste słowo „dziękuję” jest największą radością. Brzmi ono w uszach przez wiele dni. Cieszę się wówczas, że mogłem dać z siebie wszystko, by komuś pomóc. Dla takich chwil warto to robić….

– Co daje Panu wiara w Boga?

– Tak szczerze to mógłbym to pytanie połączyć z tym pierwszym. Chyba odpowiedziałem bardziej na to drugie niż na to pierwsze. Tak jak mówiłem wiara daje mi jakiś sens, żeby robić to, co się lubi dążyć do marzeń….

A Bóg? Co mi daje Bóg…? Powiem szczerze, że ostatnio troszkę (przez brak czasu) zaniedbałem praktykowanie religijne i Kościół jako wspólnotę. Przyznaję się do tego. Czasami po prostu mnie nie ma. Jestem często w wyjazdach. Ale modlę się. Rozmawiam z Panem Bogiem. I na pewno wierzę w Pana Boga…. Tak…. Wierzę w Pana Boga i doświadczam Jego obecności…. Wiele było sytuacji podbramkowych, w których mogłem stracić życie. Zdarzały się ataki przeróżnymi ostrymi narzędziami, nożami, siekierami. Mam nawet kilka śladów na swoim ciele. Ale zawsze wychodziłem jakoś bez szwanku. Jestem przekonany, że wtedy Pan Bóg czuwał nade mną.

Czy ma Pan szczególnie ulubioną modlitwę?

– Modlę się swoimi słowami. Dla mnie modlitwa jest autentyczną rozmową z Panem Bogiem. Jak z Kolegą. Czasem leżę w łóżku, składam ręce… Jadę autem rozmyślam o czymś i wznoszę myśl ku Bogu. Lubię się modlić do Matki Bożej. Czasem, gdy jestem w Licheniu czy w Częstochowie, podczas celebracji odsłonięcia Cudownego Obrazu Matki Boskiej, dosłownie przechodzą mnie dreszcze. Jest to dla mnie bardzo ważna chwila. Matka Boża jako Opiekunka naszego Narodu i też Opiekunka Mundurowych, jest wspominana podczas wszystkich Uroczystościach policyjnych i Świąt w Policji. Prosimy Maryję, aby miała nas pod Swoją opieką. Wiem i jestem głęboko przekonany, że gdy pełnimy służbę to Ona, nasza Matka, jest przy nas. Jest z nami. I z pewnością, tak myślą nasze rodziny. Nie mam żony ani dzieci. Aktualnie nie mam partnerki. Ale widzę (wychodząc do pracy na nockę) Mamę, która patrzy na mnie takim wzrokiem, takim spojrzeniem…. bo ma świadomość tego, że rano mogę nie wrócić do domu. Przeżywała to przez 25 lat pracy Taty w Policji. I widzę, że przeżywa teraz to samo, gdy ja wychodzę. W sytuacjach przedłużających się interwencji, gdy długo nie wracam, Mama już dzwoni. Mam kilka nieodebranych połączeń. Martwi się, pyta: Czy wszystko w porządku, czy nic się nie stało…? Jestem pewien, że Matka Boska ma również, pod Swoją opieką, nasze rodziny. One przeżywają trudności zawodowe swoich synów i mężów. Nie jest im obojętne poniżanie nas przez ludzi. Martwią się o nas. Praca w Policji to „ciężki kawałek chleba”. Jeżeli wydarzy się coś złego w pracy dotyka to całą Rodzinę i najbliższych. Dlatego wierzę, że Matka Boska ma nas wszystkich pod Swoją opieką. Tym bardziej, że tak jak wspomniałem wcześniej, idziemy z pomocą drugiemu człowiekowi – podobnie jak przyszedł z pomocą ludziom, Jej Syn Jezus. Na pewno nie chce aby coś złego nam się stało.

Czy jest Pan przeciw aborcji? Co powiedziałby Pan osobie, która jest innego zdania?

Moje zdanie jest troszeczkę mieszane. Jeżeli jest para i „wpadną”, to uważam, że jeśli zdecydowali się pójść ze sobą do łóżka, to niestety muszą liczyć się z konsekwencjami. I mimo, że nie chcą być ze sobą razem, mogą przecież być wspaniałymi rodzicami dla tego dziecka. Można znaleźć rozwiązanie np. mogą żyć w osobnych związkach (chociaż też tego nie popieram). Raczej przystawałbym, żeby byli rodziną wspólną. Uważam, że nikt nie ma prawa takiemu życiu robić przeszkód, tym bardzie,j aby to życie zakończyć. A jeżeli chodzi już o kobiety zgwałcone…. to jest nadzwyczajne wydarzenie. Miałem styczność z takimi kobietami. Jestem przerażony tym, co taka kobieta przeżywa. I uważam jeśli jakiś zwyrodnialec zrobi to kobiecie, to głupio mi o tym mówić , bo naprawdę jestem chrześcijaninem, ale uważam, że w takim przypadku kobieta mogłaby to zrobić…. Dużo kiedyś czytałem o tym, oglądałem filmy. Kobiety te dzieci odrzucają. Nie są one kochane. Uważam, że na to nie zasługują. A to, co przeżywa ta kobieta to jest już druga sprawa. Mam troszeczkę zdanie podzielone na ten temat.

-Dziękuję za rozmowę. (AS)

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »