Press "Enter" to skip to content

Listopad czyli listy do Przyjaciół z Królestwa Niebieskiego

W październiku pielgrzymowaliśmy w szczególny sposób trzymając za rękę Maryję, Matkę Różańcową. Teraz ruszamy w drogę, podążamy dalej w naszej wędrówce wiary w asyście Wszystkich Świętych.

Listopad …W nazwie miesiąca ukryty jest „list”. Spróbujmy więc razem wysłać parę telegramów do naszych Przyjaciół z Królestwa Niebieskiego. Bo wiele razy prosimy o ich przysługę i protekcję, ale czy potem dziękujemy? Czy choć próbujemy być w tej relacji bezinteresowni? Bo przecież taka powinna być przyjaźń – zbudowana z czystych intencji, pełna radości ze wzajemnej obecności, szczera, ufna…Tymi telegramami chciałabym także Państwa zachęcić do modlitwy do Świętych. Trudno budować jakiś ranking, tworzyć listę kolejności pośród przyjaciół, uznajmy jednak, że owa poniższa kolejność jest i przypadkowa i nieprzypadkowa (czy w wierze istnieje „przypadek”?).

Mój drogi Święty Józefie! Cóż ja bym bez Ciebie uczyniła w codziennym życiu? Ileż miałeś ze mną zajęcia, gdy z lękiem wchodziłam na drabinę zbierać owoce, kiedy przypalał się obiad i trzeba było ratować sytuację, kiedy już myślałam, że nie wykonam jakiejś pracy, kiedy już … To Ty podprowadziłeś mnie do Matki, ukryłeś pod Jej welonem opieki …Jesteś taki czysty, cichy, ukryty, przez wielu pewnie niedoceniany. Dziękuję Ci za to wszystko. Przed moimi oczyma jest figurka przedstawiająca Ciebie śpiącego. O, Nauczycielu zaufania, zawierzenia i posłuszeństwa Bogu. Wiele lat później św. Piotr określił Twoją postawę w prostym zdaniu: „Bo trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”, bardziej niż siebie samego …

Ojcowskie serce św. Józefa – opiekuj się nami.

Święta Teresko, moja zakonna Patronko! Przyszło mi się uczyć Twojego języka, ale widzisz, jak nieudolnie mi to wychodzi … Święta Teresko, język nieważny. Ty zrozumiałaś – najważniejsza miłość. I wierność. Czy noc, czy burza, a w łodzi, zda się pogrążony we śnie, Jezus; gdy choroba odbiera siły … Naucz mnie z taką czułością i w duchu wdzięczności przytulić Krzyż. Elizeusz prosi Eliasza o część jego prorockiego płaszcza – ja proszę o cały Twój płaszcz pięknej prostoty, ale i radości z najdrobniejszej rzeczy.

Święta Faustyno! Nazwałam Cię strażniczką moich ślubów zakonnych, bo w Twoje liturgiczne wspomnienie powierzyłam swe życie Bogu i Kościołowi. Ale przepraszam, że tak niewiele modlę się do Ciebie. Nie gniewaj się, ale przyjmij moją wdzięczność za Twoje świadectwo i słowo spisane w „Dzienniczku”. Ukryj mnie w Sercu naszego Oblubieńca, uchroń przed zwątpieniem.

Święty Janie Pawle II! Gdy umierałeś, gdy świat wstrzymał oddech, nade wszystko, gdy żyłeś i nauczałeś byłam zbyt młoda. Ale to podczas udziału w misterium poetyckim w rocznicę Twojej śmierci, odkryłam Boże wezwanie do miłości. W swoich wspomnieniach dziękowałeś św. bratu Albertowi – ja dziękuję Tobie za ukazanie drogi rezygnacji z teatru, poezji, tego „innego” świata na rzecz „innego”. Użyłam słowa „rezygnacja” – czy jednak na pewno? Po chwili wezwania Piotr nadal pozostał rybakiem, ale to było już inne łowienie, podniesione do innego wymiaru. Dziękuję za Twój uśmiech.

Święty Ojcze Pio! Mój święty Patronie od spraw kapłańskich. Dziękuję za tamten pewien sen, za wiele wymodlonych spowiedzi. To niesamowite, że kilka tygodni po wstąpieniu do słupskiego klasztoru, dowiedziałam się, że za swojego życia – na prośbę ówczesnej Matki Przełożonej – objąłeś naszą wspólnotę swoją duchową opieką. Są takie momenty, kiedy przedziwnie odkrywamy małe znaki i prowadzenie. Święci też kontaktują się ze sobą. Pamiętasz, Ojcze, tamten letni dzień, gdy spędziłam kilka dodatkowych dni sama w Iwoniczu Zdroju? Wybrałam się na spacer między wioskami, nagle pogorszyła się pogoda, zaczęło mocno padać. Wówczas prosiłam o pomoc św. Ritę (wtedy bardzo często modliłam się do tej włoskiej Świętej – jest to przykład na to, że niektórzy Świeci są nam dani na konkretny czas, mają nas do czegoś doprowadzić, coś wskazać, a potem – nie zawsze z powodu naszej niepamięci – odsuwają się w cień, ustępują miejsca kolejnym). I zatrzymała się wtedy pewna pani i zaproponowała podwiezienie. Co to ma wspólnego z Tobą, św. Ojcze Pio? Bo ta pani wyznała, że ma do Ciebie nabożeństwo i jakby poczuła twoją podpowiedź, by zatrzymać się – choć zazwyczaj tego nie czyniła – i mi pomóc.

Oto dowód na to, jak Święci ze sobą współpracują, a przecież pochodzili
z przeróżnych epok. W Niebie nie ma granicy czasu. Czyż to nie piękna perspektywa? Jakże zaskoczy nas wieczność. Najważniejsze jest spotkanie z naszym Panem, ale i nadzieja spotkania tylu innych wspaniałych…

Święci Franciszku i Klaro! Cóż tu dużo mówić? Dziękuję, że pomogliście mi rozpoznać drogę mojego życia. A zaczęło się tak niewinnie, niepozornie – od obejrzenia filmu, który o Was opowiadał. Święta Klaro, moja patronko z Bierzmowania. Młoda, z perspektywami – nagle odkrywasz – nie to, co tutaj jest najważniejsze. Odwaga odejścia z rodzinnego domu, klauzura …

Święty Franciszku, proszę uproś mi łaskę Twojego „szaleństwa”, gorliwości serafickiej dla Pana i dla dusz. „Miłość nie jest kochana …” – dlatego potrzeba naszego „bycia” za tych, których nie ma przy Sercu Bożym.

Święty Maksymilianie! Wszyscy, w większości fascynują się Twoim męczeństwem, ofiarą z miłości. Ale jakże wspaniały jest przykład Twojego heroicznego życia w zakonie, w codzienności i w odwadze realizacji natchnienia o misjach i szerzeniu czci Niepokalanej. Twoje konferencje są dla mnie „Księgą Mądrości” właśnie co do życia zakonnego i miłości Niepokalanej. Oddałam się naszej Matce, ale wiem, że niczym jest oddanie wobec Twojego. Uproś mi łaskę takiego przylgnięcia do Niepokalanej w duchu ufności i dziecięctwa.

O, błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko! Cóż to za przedziwna już historia naszej znajomości. Rozpoczynałam naukę w liceum, gdy poznałam Ciebie – pierwszą myślą było: będę historykiem, by odkrywać i głosić prawdę. Ale potem… Jeszcze nie byłeś beatyfikowany, gdy prosiłam Ciebie o pomoc… Potem dowiedziałam się, że w tym czasie także Siostry Klaryski odmawiały nowenny do Ciebie o nowe powołania – i przyszłam ja. Przepraszam, że potem nastąpiły długie miesiące milczenia, ale nie całkowitego zapomnienia… Lecz Ty chyba nigdy nie odstąpiłeś. Przyszedłeś z wielką pomocą w bardzo trudnej rodzinnej sprawie. Słowo „dziękuję” jest zbyt małe. Od tamtego czerwcowego dnia już zawsze jesteśmy razem, wierzę w to. Dlatego, z całego serca, proszę Cię, uproś mi odwagę do życia w prawdzie, w wewnętrznej wolności, w całkowitym zaangażowaniu w to, co najważniejsze. Wspieraj, bym mogła czynić dobro pomimo wszystko, nie osądzając nikogo… Śledzącym Ciebie podałeś kubek gorącej herbaty, jechałeś z opłatkiem do milicjantów, zomowców… Wraz z kard. Wyszyńskim jesteście dla mnie wielkim wzorem… Niezłomni (choć obecnie to słowo kojarzy się z Żołnierzami – a i do nich warto nie raz westchnąć, by pozostać radykalnym i zachować „kręgosłup” w dzisiejszych czasach, gdy tak wiele rzeczy rozmywa się zbyt łatwo).

Jest jeszcze św. Matka Teresa z Kalkuty. Matko Wielkiego Serca – Matko ciemności. Proszę Cię o łaskę wytrawiania i wiary. Przecież obiecałaś, że będziesz przychodzić z Nieba, by rozpalać pochodnie… O, jak bym chciała umieć – według Twego wskazania – wszystko oddać Jezusowi, o co poprosi, bez pytania, prośby o tłumaczenie, z uśmiechem…

I jeszcze Ty, Albino Luciano, Janie Pawle I. Oficjalnie nie nazywamy Cię świętym, ale to nie przeszkadza mi, by modlić się do Ciebie. Rzekłeś: „Nie mogę nie przyjąć woli Bożej”, choć przeczuwałeś konsekwencje zgody… Dać się tak prowadzić Panu, z uśmiechem dla bliźnich, z dala od polityki, salonów i układów, w trosce o każdego, by ukazać światu, że Bóg jest troskliwym Ojcem i ma w sobie czułość najlepszej matki. Ta Twoja prostota…

Długo by pisać o Niebiańskich Przyjaciołach. Ale niech Państwo naprawdę uwierzą w ich pomoc i asystencję. Wystarczy szepnąć, choćby bardzo lekko uchylić dla nich drzwi swojego serca. A są jeszcze Ci znani tylko nam – nasi najbliżsi, krewni, znajomi, cisi bohaterowie naszych dziejów.

Są i dusze czyśćcowe. Ten miesiąc – oprócz zwrócenia naszej uwagi na Niebieskim Jeruzalem, do którego dążymy, jako naszej prawdziwej Ojczyzny – przypomina nam także o obowiązku modlitwy za wszystkich zmarłych. Dusze czyśćcowe, wdzięczne za nasze modlitwy, także przychodzą nam z pomocą i mogą wiele nam uprosić u Pana. Nie powinniśmy o nich zapominać. Jak uczył św. o. Pio (a wielu świętych miało łaskę szczególnego obcowania z duszami czyśćcowymi, poznało tę tajemnicę), gdy my będziemy o nich pamiętać, wtedy – gdy my już odejdziemy – Pan natchnie innych, by modlili się za nas. Jesteśmy zespołem naczyń połączonych…

Parafrazując słowa z jednej ballad Jacka Kaczmarskiego: „Ci wszyscy ludzie, którzy poszli z naszego życia, których nie ma już, to także nasza rzecz”. A Zbigniew Herbert doda: „Zaprawdę (ci co umarli – mój przypis) nie odeszli cali” – są, może nawet teraz bliżej nas, niż gdy… Przykazanie miłości bliźniego nie zamyka się tylko w przestrzeni życia doczesnego. Zmarli też są naszymi bliźnimi. Wędrujmy więc razem – w przyjaźni i w bezinteresownym poczuciu wzajemnej odpowiedzialności.

Bo trzeba wciąż żywić nadzieję, że pięknie umrze, co pięknie żyło i że po śmierci przetrwa w pamięci… a ty szanuj to, co umiera” (J. Kaczmarski „Nadzieja Śmiełowska”).

s.Teresa od Jezusa Królującego w Boskiej Eucharystii (OCPA)

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »