Press "Enter" to skip to content

A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie…

Jakie poruszenie wywołuje przybycie Jezusa do ziemi Genezaret. Zaczyna się gorączkowa bieganina, wypytywanie o to, gdzie jest, znoszenie chorych.

Jezus nie mówi tu ani słowa. Żadnego pouczenia, żadnej przypowieści. On jedynie przechodzi, jest obecny wśród ludzi, obecny jakby w ciszy.

Daje im się, rozdaje. Każdy, kto potrzebuje, kto Go odnajdzie – może Go dotknąć. Jakby brać do woli.

Jezus nie gani ludzi, nie strofuje, że nie interesuje ich królestwo, przemiana, Ewangelia. Że przyszli tylko z powodu chorób i niedomagania. Zgadza się na to. Zgadza się też na to, by to, po co przyszli brali sobie sami…

Bo zwykle przy uzdrowieniach ten ostatni gest, ostatnie słowo należało do Jezusa. A tu ten ostatni ruch należy do cierpiącego. To on musi wyciągnąć rękę i dotknąć choćby frędzli u płaszcza.

Jezus przechodzi. Jest obecny, uzdrawia, podnosi z cierpienia, z lęku. Ale ratunek ten zostawił w ręku tych, którzy są w potrzebie. Ze swej strony zrobił wszystko. Trzeba tylko wyciągnąć rękę, paść na kolana i dotknąć Jego szaty.

Mk 6,53-56

Jarosław Wróblewski

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.