Press "Enter" to skip to content

Kiedy stajemy się wspólnotą…

Zastanawiam się, ile człowiek może jeśli chce, ile może ludzka solidarność skoro zdarzają się wzruszające, społeczne, zbiórki na mega kosztowne leczenia dzieci, działają wolontariusze, misjonarze, matki ofiarnie kochają swoje słabsze dzieci, hospicja są oazą oddania i miłości, żołnierze bronią swoich ojczyzn i rodzin, ludzie strajkują w obronie spraw ogółu, oddają krew, szpik, nie przykładają ręki do masakry zwierząt hodowlanych i walczą w obronie i równaniu praw społecznych, pomocy ofiarom wojny, chorym, sierotom, samotnym, budują studnie, adoptują niepełnosprawne i całkiem rozbrykane dzieci, pomagają pogorzelcom, szukają zaginionych dzieci i przygarniają zabłąkane zwierzaki, dokarmiają sikorki i segregują śmieci? Ile człowiek może kiedy staje się wspólnotą? Ile, skoro widać, że może wszystko. I ile z tych sytuacji nie ma szans na szczęśliwe rozwiązania, bo po prostu nam się nie chce? Człowiek może. Dobry człowiek może. A bliźniego swego jak siebie samego.

Barbara Konarska

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »