Press "Enter" to skip to content

Zachowajmy umiar

Wielu z nas z nieukrywanym sentymentem i poczuciem wewnętrznego przynaglenia odwiedza w Kołobrzegu kościół pw. Świętego Krzyża, w którym opiekę duchową sprawują Ojcowie Franciszkanie. Atmosfera tej świątyni ma z pewnością wiele aspektów. Jednym z główniejszych wydaje się ten, że możemy w tym kościele właśnie, zaczerpnąć z ducha Świętego Franciszka z Asyżu, którego Jan Paweł II ogłosił patronem ekologów.

Ideą chrześcijańską jest współczucie i troska o wszystkie istoty żyjące. Świat stworzony przez Boga – Ojca, św. Franciszek pojmował jako wspólne braterstwo, przypisując zadanie troski i opieki nad nim człowiekowi. Głosił, że cała przyroda istnieje po to, by „adorować Boga, a wszystkie stworzenia są miłe Bogu i stanowią jedność”. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że „zwierzęta są stworzeniami Bożymi. Bóg otacza je swoją opatrznościową troską. Przez samo swoje istnienie błogosławią Go i oddają Mu chwałę. (…) ludzie są zobowiązani do życzliwości wobec nich”.

Myślę, że czasem spłycamy osobowość św. Franciszka i w poznawaniu duchowości franciszkańskiej ograniczamy się tylko do Jego kontaktu z przyrodą. Na wielu wizerunkach widzimy Go w otoczeniu zwierząt, co dla niektórych, może stawać się przyzwoleniem do zbytniego gloryfikowania domowych pupili a tym samym pomniejszania wartości człowieka. Katechizm przypomina: „ (…) nie wolno zwierząt stawiać ponad ludzi, ani na równi z ludźmi.”

Święty Franciszek to człowiek umiaru …Często czujemy się opuszczeni, osamotnieni a czasem nawet odrzuceni przez tych, którym ufaliśmy. W poszukiwaniu zrozumienia nie znajdujemy osób godnych zaufania. Widzimy straszny świat bez miłości i nie umiemy się w nim odnaleźć. Doświadczając odrzucenia i krytyki nie zauważyliśmy nawet, kiedy sami przestaliśmy kochać. Zaczynamy ucieczkę…Obawiając się ponownego zranienia zamykamy się na ludzi. Obmowa i niesłuszne posądzenia nie pozwalają ponownie zaufać. Przezorna podejrzliwość każe odrzucić tych, którzy być może, przyszli „od Boga”. Nie możemy spokojnie zasnąć, czujemy się rozdrażnieni, czasem sfrustrowani i z determinacją brniemy w miłości zastępcze. Zaczynamy obdarzać zwierzęta uczuciami jakie normalnie kierowalibyśmy do ludzi. W nich widzimy spełnienie nadziei, oddanie, przyjacielską wierność, bliskość głębszą niż więzy rodzinne. Potrafimy opowiadać o ich wyczynach, tracąc poczucie czasu i nie zwracając uwagi, na niewerbalne znaki słuchaczy. Rozwój fałszywej empatii, zamyka nas na delikatny głos sumienia a obojętność wobec ludzi tworzy mur w relacjach, które w naszym mniemaniu, wymagają zbyt wielkiego trudu i poświęcenia. Zwalniamy się z najprostszych gestów dobroci ponieważ daliśmy je już… naszemu pupilowi.

A święty Franciszek z Asyżu, niekwestionowany miłośnik świata przyrody, w wolności podejmujący radykalne życie ewangeliczne, staje się „Mistykiem Kalwarii”, otrzymuje stygmaty i daje przykład „otwartości na niedostatki i sprzeczności człowieka”. Zachwyca się pięknem stworzenia nie pogardzając jego grzesznością. Jest stale duchowo obecny. Inspiruje ludzi różnych stanów i zawodów, bogatych i biednych do miłości Jezusa „nadając podstawową wartość ubóstwu wewnętrznemu i zewnętrznemu (…) Jego pokora, wiara, prostota, umiłowanie Chrystusa i dobroć dla ludzi czyniły Go radosnym w każdej sytuacji.” Jest tym, który „przynosi lampę pokoju, której siła światła zawsze zależy od miłości do Boga i człowieka, od troski o to, aby miłość była kochana.” Ojciec Bogdan Kocańda (OFMConv) mówi: „Święty Franciszek nie był infantylnym miłośnikiem przyrody, a tajemnica Jego miłości do świata stworzonego tkwi we właściwej hierarchii wartości: Bóg – Człowiek – świat.”

Konsekwencją autentycznej miłości do Boga, jest ofiarna miłość do ludzi, i wyważona miłość do stworzeń.

Anna Steczkiewicz

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »