Press "Enter" to skip to content

Jasiek Duchowi Świętemu uchylił drzwi bardzo szeroko

Są różne pokłady miłości, różne drzwi uchylają się w zależności od tego, kto jest jej adresatem. Zakochanie, chęć bycia ciągle obok tego kogoś, czułość do łez, radość taka aż do chęci podskakiwania, uginające się kolana, decyzja wrośnięta w DNA, że wszystko i zawsze dla tej osoby, tęsknota do ścisku w dołku, i dławiąca kula w gardle i walące serce kiedy coś temu komuś zagraża. I ból największy kiedy tej osobie dzieje się przykrość. Oddałbyś siebie bez mrugnięcia okiem i chyba tylko to dałoby jakieś poczucie sensu twojemu życiu. 
U mnie wszystkie te drzwi zostały jak huraganem wyłamane i hula sobie ta miłość i radość i wszystko na raz jakimś tańcem nie znającym zmęczenia od kiedy w moim życiu pojawił się Jaś. 
Janek. Jan To nie jest zwykłe imię. To jest ten po którym przecież przychodzi Ten Większy, Ten co chrzci Duchem Świętym. I te drzwi Janek też uchylił dużo szerzej. I przytrzymał. Te dla Ducha.

Dziesięć lat temu. Równiutko urodził się Janeczek. Rano. I dziesięć lat temu wieczorem już siedziałam przed inkubatorem patrząc na pulsujące cyferki i zygzaki urządzeń medycznych do których Jaś był przypięty rurkami i spinaczami.. I prosiłam, błagałam Boga, żebym mogła nie rozstawać się z tym dzieckiem, żeby Jaś poznał rodzeństwo, nas, psa Benka. Bałam się, że może proszę o cud… I to wszystko dostałam. Bo jak pisałam Jasiek Duchowi Świętemu uchylił drzwi bardzo szeroko.
Bogu niech będą największe dzięki za Jasia, za to, że dokopał się do miłości największej, że znając swoje podle słabe strony dzięki niemu poznaliśmy też te swoje najpiękniejsze, że jednoczy naszą rodzinę i jeżeli uśmiechamy i rozczulamy się wspólnie to przede wszystkim i zawsze na widok Jasia. Nawet Maurycy , patrzy z radością w Jasia oczy i ze wzajemnością i porozumieniem największym krąży sobie między nimi braterska miłość jakby żaden z nich nie był autystą… Taką Jaś ma moc.

Jasiu mój. Człowieku, dla którego muszę stworzyć neosłowa, bo te ze słownika są za słabe, przez którego nieustannie mam chęć zatrzymać czas. Synku, który jesteś moim osobistym sensem zmartwychwstania kiedyś. Bądź szczęśliwy. Biegaj po amfiladzie ludzkich serc, zawsze najbliżej tej bramy, którą wpuściłeś Dobro.

Barbara Konarska

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.