Press "Enter" to skip to content

Odnaleziony obraz świętego

Na unikalnym zdjęciu z początku lat 70-tych ubiegłego wieku, pochodzącym z archiwum Fundacji Historii Kołobrzegu, uwieczniono Mszę polową na dziedzińcu dzisiejszego Domu Księży Emerytów przy ul. Katedralnej 35 .Za plecami odprawiających mszalną liturgię widać obraz św. Maksymiliana Marii Kolbego. Nie bardzo wiadomo było, co potem działo się z tym obrazem, namalowanym na beatyfikację ojca Kolbego. Całkiem niedawno, w trakcie prac remontowych Domu Księży Emerytów, odnaleziono zaginiony obraz. – Opatrzność zachowała ten obraz – przyznaje ksiądz Piotr Zieliński, dyrektor Domu Księży Emerytów i jednocześnie rektor kościoła rektoralnego nad rzeką.

Oddał swoje życie…

Chyba nie ma w Kołobrzegu osoby, która nie wiedziała by kim był św. Maksymilian Maria Kolbe. Niemniej postanowiliśmy przypomnieć w kilku zdaniach tego niezwykłego zakonnika. Należał do wyjątkowego pokolenia kapłanów. Urodzonych w końcu XIX w., kiedy Polski nie było na mapie, wychowanych w duchu wiary i patriotyzmu. Zdobywszy gruntowne wykształcenie, często zagranicą, oddawali się pracy wśród najuboższych. Dostrzegali znaczenie prasy w pracy duszpasterskiej.

Drugi syn Marianny i Juliusza Kolbe urodził się 8 stycznia 1894 r. w Zduńskiej Woli. Na chrzcie otrzymał imię Rajmund. Dzieciństwo wiódł w ubogiej, bardzo religijnej rodzinie. Z przekazu matki dowiadujemy się, że ok. dziesiątego roku życia Rajmund doznał objawienia – ujrzał Maryję dającą mu do wyboru dwie korony – białą, oznaczającą życie konsekrowane, i czerwoną – zapowiadającą śmierć męczeńską. Chłopiec wybrał obie…

W 1907 r., jako trzynastolatek wstąpił do franciszkańskiego niższego seminarium duchownego we Lwowie. Trzy lata później rozpoczął nowicjat w zakonie – przywdział habit i przyjął imię Maksymilian. Wybór zakonnego imienia był dla wielu zaskoczeniem. Nie było dotąd znanych franciszkanów o tym imieniu, nawet nie było zbyt wielu świętych… Poza tym, samo brzmienie imienia stało w opozycji do nazwy franciszkanów, czyli braci mniejszych. Po roku został wysłany na studia do Rzymu. Tam w grudniu 1914 r. złożył śluby wieczyste, a półtora roku później przyjął święcenia kapłańskie. Uzyskał też doktorat z teologii i filozofii. Maksymilian studiował na papieskim uniwersytecie Gregorianum. Uczelnia ta, prowadzona przez jezuitów, gromadziła studentów w różnych krajów, co było okazją do wymiany doświadczeń. Studia w Rzymie stały się też okazją do wielu przeżyć i uniesień religijnych. Młody kapłan nie tylko mógł zobaczyć z bliska historyczne miejsca, ale też uczestniczyć w nabożeństwach Triduum Paschalnego czy obserwować wybór papieża. Był to też czas, kiedy w Rzymie panowała napięta atmosfera z powodu wciąż nierozwiązanego konfliktu między papieżem a zjednoczonym państwem włoskim. Przez miasto przetaczała się fala demonstracji antykatolickich inspirowanych przez masonerię. Maksymilian był przerażony. Postanowił rozpocząć dzieło nawracania grzeszników ze szczególnym uwzględnieniem masonów. Uzyskał zgodę na założenie Rycerstwa Niepokalanej (w skrócie MI, łac. Militia Immaculatae), którego członkowie mieli bez reszty poświęcać się Maryi, dawać świadectwo swoim życiem i modlitwą raz szerzyć kult cudownego medalika. Stowarzyszenie zostało oficjalnie zatwierdzone, a Maksymilian wystarał się u papieża o poświęcenie medalików.

Po powrocie do Polski młody doktor teologii, mimo nasilających się ataków gruźlicy, nie tracił ani na chwilę zapału ewangelizacyjnego. W jego korespondencji z tego okresu często pojawia się motyw prób nawracania spotkanych osób: pacjentów w szpitalach, towarzyszy podróży, niezależnie czy byli ateistami, Żydami czy protestantami, nawet prawosławnymi. Powierzono mu także prowadzenie wykładów w seminarium, ale stan zdrowia nie pozwalał na tego rodzaju działalność. Uzyskał zgodę biskupa Sapiehy na działalność MI w Polsce i od 1922 r. rozpoczął wydawanie miesięcznika „Rycerz Niepokalanej”, aby utrzymywać łączność z członkami Rycerstwa. Jeszcze w tym samym roku drukarnia została przeniesiona do Grodna. Nakład „Rycerza” po 5 latach osiągnął 70 tys. egzemplarzy. Kupując maszyny drukarskie, bracia uniezależnili się od zewnętrznych drukarni, ale wydawnictwo rozwinęło się do tego stopnia, że zaczęto rozglądać się za nową siedzibą.

Pod koniec 1927 r. książę Jan Drucki-Lubecki oddał Maksymilianowi, a za jego pośrednictwem – Maryi, teren wydzielony ze swego majątku w Teresinie ok. 40 km od Warszawy. Dodatkowym walorem było też sąsiedztwo linii kolejowej. Wydawnictwo zostało tam oficjalnie przeniesione. Nakład Rycerza systematycznie rósł. Tuż przed wybuchem II wojny światowej osiągnął 1 mln egz.

Ale Niepokalanów to nie tylko wydawnictwo. Rozrastający się klasztor stawał się coraz bardziej samowystarczalny. Bracia też służyli lokalnej społeczności. Maksymilian założył Ochotniczą Straż Pożarną, która funkcjonuje do dziś. Jego marzeniem było utworzenie rozgłośni radiowej. W 1938 r. ruszyło Radio Niepokalanów. Wybuch wojny na niemal 70 lat przerwał to dzieło. Fascynowało go też nowo powstające medium – telewizja.

Maksymilian, podobnie, jak założyciel jego zakonu, był „szaleńcem Niepokalanej”. Założył doskonale funkcjonujący periodyk nie mając funduszy. Postanowił też, mimo słabnącego zdrowia, wyjechać na Daleki Wschód, aby tam też szerzyć kult Niepokalanej. Udało mu się doprowadzić do założenia japońskiego Niepokalanowa, gdzie w latach 1931–1935 prowadził działalność misyjną. Odbył też podróże do Chin i Indii.

Wybuch wojny przerwał dynamiczny rozwój Niepokalanowa, który w 1939 r. był największym klasztorem na świecie. Niemcy zrabowali maszyny, splądrowali klasztor i aresztowali o. Maksymiliana. Kiedy wrócił po niespełna dwóch miesiącach, rozpoczął starania o wznowienia wydawania „Rycerza”. Okupacyjne władze wydały zgodę na druk tylko jednego numeru na koniec 1940 r. W czasie wojny klasztor pomagał miejscowej ludności, ale też ukrywającym się Żydom oraz m.in. uchodźcom z Poznańskiego. W lutym 1941 r. Maksymilian został ponownie aresztowany wraz z czterema braćmi i osadzony na Pawiaku. Po trzech miesiącach trafił do Auschwitz i otrzymał nr obozowy 16670. W obozie, kiedy usłyszał, że jeden z wybranych na śmierć – Franciszek Gajowniczek, prosi o litość, zdecydował, że odda swe życie, aby go ocalić. Wielu pisarzy opisało tę scenę. Warto tu przywołać słowa Jana Józefa Szczepańskiego z opowiadania „Święty”, który mówi, że ojciec Maksymilian swym czynem zaprzeczył istocie niemieckiego reżimu, który z założenia miał zniszczyć więzi międzyludzkie; pokazał, że okupant nie doprowadził Polaków do stanu, kiedy liczy się jedynie biologiczne przetrwanie. Ojciec Maksymilian zmarł 14 sierpnia 1941 r. (MŻ)

Inne artykuły GłównaWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.