Press "Enter" to skip to content

Rekolekcje Wielkopostne

Opowieść o synu marnotrawnym to skrót rekolekcji. Może i wśród nas są tacy, którzy uświadomili sobie swoją drogę życiową i swoją sprawę z Bogiem przez tę wspaniałą i wciąż na nowo odkrywaną rzeczywistość: Bóg – człowiek, Ojciec – syn. Wspaniała relacja, z której uczymy się nie tylko naszego odniesienia do Boga, ale również pietyzmu dla rodziców i pietyzmu dla wszelkich wartości, Ojczyzny, ludzkości.

Jaka jest struktura tej przypowieści? Bardzo prosta: miał – i roztrwonił. Roztrwonił tak, jak niedoświadczeni ludzie, którzy jeszcze nie mają krytycznej i właściwej oceny tego, co dobre. Miał w ręku skarb i wymienił go na świecidełka. I dopiero wtedy, kiedy się zastanowił, bo doświadczył biedy i dotknęło go cierpienie, podjął decyzję -–wrócę do ojca. I po decyzji jest realizacja tego, co postanowił: „Ojcze, zgrzeszyłem, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem” (Łk 15,18-19). O dziwo, a zresztą może nie o dziwo, ojciec daje mu najlepszą suknię, przygotowuje ucztę i radują się wszyscy. Pamiętam że przed laty opowiadałem o tym na katechezie dzieciom. W pewnym momencie dziewczynka podniosła rękę i powiedziała: „Proszę księdza, ten ojciec mógł postawić syna na całe życie w kącie, a nie zrobił tego”.

Jest w tym wszystkim jakiś romantyzm, ale jest też głęboka nauka dla nas, że jednak człowiek ma głębokie zakorzenienie w domu ojca, czy jeszcze prościej – w domu, po prostu w domu. Dlatego wszyscy pragniemy mieć dom i dlatego tak bardzo pragniemy żeby w tym domu była matka i był ojciec. Żeby, jak to pisał Exupery, każda ścieżka w ogrodzie ojcowskiego domu prowadziła dokądś, miała swój cel i sens. Żeby ludzie nawzajem się szanowali, czcili, miłowali. Żeby człowiek na tej ziemi, „gdzie bogi szaleją i ludzie”, poznał smak szczęścia. Bo tak jest, że nie w tym czego szukał i kosztował i trwonił syn marnotrawny jest szczęście. Szczęście jest właśnie w domu Ojca, gdzie wszystko służy prawdzie a człowiek doświadczając nawet doli pielgrzyma i bólu przemijania widzi, że wszystko to ma sens. Bo ma pewność, że jest to dom Ojca najlepszego jakim jest Bóg.

Zauważyliście może tę niemal błagalną prośbę wyrażoną w liście św. Pawła: „Prosimy was, pojednajcie się z Bogiem” (2 Kor 5,20). Ta prośba skierowana jest do synów marnotrawnych, którzy się jeszcze nie zastanowili, którzy są daleko od domu Ojca i spijając miód ze wszystkich kwiatów myślą, że to nektar, który da im pełnię za którą tęsknią… Pojednajcie się z Bogiem !

Do tej wspaniałej przypowieści o synu marnotrawnym pragnę w komentarzu dodać ważną rzecz. Proszę ją sobie odczytać na płaszczyźnie eucharystycznej. Otóż uczta którą Bóg zastawia dla wszystkich do niego powracających to Eucharystia. Mówi o tym bardzo wyraźnie czytanie ze Starego Testamentu o mannie. Manna to symbol Eucharystii. Słyszeliśmy dziś wołanie apostoła o pojednaniu z Bogiem a psalm responsoryjny przeplatany był wołaniem „skosztujcie i zobaczcie jak dobry jest Pan”. Kosztujcie nie tylko tego, co jest na zewnątrz słodkie a wewnątrz zaprawione goryczą, często trucizną. Ale skosztujcie tego pokarmu, tej wartości, zakorzeniajcie się tam, gdzie wartość ma cenę absolutną. Któż mówi, że jakakolwiek ludzka wartość nie może być wartością? Może być. Tylko my niestety nie mamy tej miary, która postawi i pokaże każdą wartość we właściwych proporcjach i pozwoli nam użyć jej jako stopnia do osiągnięcia wartości jeszcze wyższych, a po nich tej najwyższej, absolutnej. Gdybyśmy mieli taką mądrość i takie rozeznanie, życie byłoby o wiele bardziej proste.

Wracając do określenia „rekolekcje” które padło na początku i które przypomina nam w kontekście Wielkiego Postu o konieczności skupienia, refleksji, powrotu, nawrócenia – można by w tym kontekście zapytać, o co znowu najbardziej chodzi, żeby tegoroczny Wielki Post, tegoroczne rekolekcje, tegoroczna spowiedź przyniosły korzyść w naszym życiu. Ludziom, którzy potrzebują prawdziwego nawrócenia od wielkich grzechów pragnę powiedzieć, że najważniejsza rzecz to tak się nawrócić, żeby całkowicie zmienić życie. To bywa czasem dla ludzi zbyt wielkie, zbyt trudne i dlatego czasem cofają się na samą myśl o takiej możliwości, nie chcą podejmować całkowitej reformy swego życia. Ile razy słyszycie od księdza że do komunii należy przystępować każdej niedzieli – i mówicie – to niemożliwe. Dlaczego niemożliwe? Boicie się podjęcia tej decyzji, którą podjął syn marnotrawny? Do takiej decyzji trzeba rzeczywiście powoli acz konsekwentnie dojrzewać. Jeśli nie stać cię dziś na spowiedź spróbuj przyjść do księdza i z nim porozmawiać co jeszcze tobie radzi, co przeczytać, co przedyskutować, co trzeba zrobić, żeby wszystko to się zmieniło. Z pewnością wielu ma to już za sobą. Ale chcę przestrzec przed inną pokusą. To pokusa rutyny, pokusa przyzwyczajenia. To jest może nie tak poważny problem jak ten pierwszy, ale również poważny. Ludzie, którzy tak wyziębili swoją duszę, że wprawdzie są w kościele, a nawet przyjmują Eucharystię, ale poza własne przyzwyczajenia nie wychodzą. Stoją na drodze która może doprowadzić do katastrofy. My, zgromadzeni przy ołtarzu, którzy jesteśmy odpowiedzialni za to co się tutaj dzieje, patrzymy z trwogą na ludzi którzy wpadli w taki poślizg. Oni mają swoje miejsce w kościele, chodzą do komunii św. – a przy tym nic więcej !!! Wobec innych ludzi złość, nienawiść, zazdrość. Gorzej niż poganie. A sami dla siebie mają asekurację że już zrobili co trzeba. Ci też muszą koniecznie się nawrócić. Muszą jak marnotrawny wrócić do Ojca i prosić o przebaczenie.

Ciągle musimy się nawracać, ciągle musimy mieć przed oczyma dom Ojca i chcieć do niego wrócić z pokorą, aby nam pozwolił być razem z sobą.

W tym duchu wchodzimy w ostatnie tygodnie Wielkiego Postu. Może właśnie te rekolekcje które rozpoczęliśmy, dokonają w nas tego, co ma się dokonać. A może nawet obecność na mszy św. uprzytomni nam, że to jest znany nam układ: syn marnotrawny – Ojciec. Ojcze, przebacz mi.

Ks. Ireneusz Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.