Press "Enter" to skip to content

ARRIVEDERCI IN PARADISO!

Mała ulotka, ze zdjęciem św. Jana Pawła II trzymającego gałązkę oliwną podczas Jego ostatniego spotkania z wiernymi na placu św. Piotra podczas Niedzieli Palmowej, zatytułowana jak wyżej, przypomina mi moje ostatnie spotkanie z Nim w Watykanie. Spotkanie w Wigilię pogrzebu, i w dzień pogrzebu. Ulotka była rozdawana w Watykanie przez młodych wolontariuszy, i swoim tytułem nawiązywała do wydarzenia sprzed wielu laty, kiedy to Jan Paweł II poza protokółem przyjął w swoich apartamentach ciężko chorego włoskiego nastolatka. Ten chłopiec, pochodzący z biednej rodziny, dzięki wsparciu znajomych, dotarł do Watykanu z nadzieją na spotkanie z papieżem. I kiedy papież go przyjął, pobłogosławił, na końcu spotkania powiedział- „ Dziękuję. Do zobaczenia w raju”. Dwa tygodnie później już nie żył….

Jan Paweł II zawsze był z nami. Wydawało się, że tak będzie dalej. I kiedy już mocno podupadł na zdrowiu, mieliśmy nadzieję, że to minie, i że dalej będzie nam błogosławił ze swojego okna. Nie minęło. A Jego odejście ,choć poniekąd przygotowywane , ogarnęło nas wielkim smutkiem.

Pamiętam tą atmosferę , i w całej Polsce, i tu, w Kołobrzegu. Media donosiły, że do Watykanu wybiera się kilka milionów wiernych z całego świata. Mnożyły się apele, by nie wybierać się na pogrzeb do Watykanu, bo Rzym będzie zakorkowany. Informowano, żeby już Ci, którzy pojadą autokarami, kierowali się w wyznaczone miejsca parkingowe na peryferiach Wiecznego Miasta, gdzie będą telebimy. I w żadnym wypadku nie kierować się do Watykanu.

W takiej to atmosferze w kilka osób podejmujemy decyzję, że jedziemy autokarem na ostatnie spotkanie z naszym papieżem. Ówczesny proboszcz bazyliki, śp. ks. Józef Słomski, wsparł nas nie tylko modlitwą. Zorganizowanie grupy, autokaru zajęło nam jeden dzień. I w drogę, bez względu, gdzie dotrzemy. Mogą to być przedmieścia Rzymu, nie szkodzi.

Do przedmieść Rzymu dotarliśmy w południe Wigilii pogrzebu, siódmego kwietnia 2005 roku. A w Rzymie mnóstwo policji. I co robić- kierować się na wskazany parking, czy jechać dalej, do Watykanu? Decyzja szybka- jedziemy, najwyżej nas cofną. Po kilkunastu minutach jazdy zatrzymuje nas patrol policji. No to koniec… Ks. Darek , władający językiem włoskim, mówi policjantom, gdzie się wybieramy. A ci , ku naszemu zaskoczeniu, nas nie zawracają, ale wskazują, jak najlepiej dojechać na konkretny parking przy murach Watykanu. Dojeżdżamy na parking, a tam pusto! I jak tu nie wierzyć w cuda!

Moje pożegnanie z naszym papieżem miało trzy etapy.

Pierwszy miało miejsce w bazylice św. Piotra przed marą, gdzie ułożono ciało Jana Pawła II.

Wielka kolejka wiernych, mnóstwo policji, służb mundurowych. I tylko kilka sekund, by zmówić krótką modlitwę, i trzeba już przesuwać się dalej, bo inni już nadchodzą. To nie było to.

Drugie pożegnanie z Janem Pawłem II odbyło się w nocy przed pogrzebem na placu św. Piotra. A właściwie pod kolumnadą Berniniego, przy barierkach oddzielających ją od zajętego przez niezliczone krzesełka placu dla możnych tego świata zmierzających oddać pokłon zmarłemu w dniu pogrzebu.

Dokoła placu, za barierkami, tysiące pielgrzymów z całego świata modlą się w swoich językach do i w intencji zmarłego papieża.Na placu dwa wielkie telebimy pokazujące charakterystyczne zdjęcie Jana Pawła II, w lewej ręce trzymającego pastorał, a prawą błogosławiącego wiernych. I myślę, że faktycznie nam wtedy

błogosławił, modlącym się z różańcami w rękach. A sam plac, wtedy pusty , otoczony rzeszą wiernych, był jak wielka modlitewna rura, biegnąca hen wysoko, do samego nieba, Panu Bogu pokazująca żal i smutek ,że do siebie już tego papieża powołał.

Trzecie pożegnanie było w dzień pogrzebu, podczas uroczystości mszalnych. Los chciał, że przyszło nam okupować most nad Tybrem, obok zamku św. Archanioła. Tu pomocny był telebim, bo to spora odległość od placu św. Piotra. Ale przeżywamy uroczystość pożegnania naszego papieża tak jak wszyscy. A głośne SANTO SUBITO biegnie przez cały plac św. Piotra, przez most nad Tybrem, i dalej przez cały Rzym, i świat.

ARRIVEDERCI IN PARADISO!

Ryszard Czepulonis

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.