Press "Enter" to skip to content

Superoferta! Zbawienie gratis!

Czy można być chrześcijaninem, niepojmując jednocześnie znaczenia Zmartwychwstania Pańskiego? Jaką społeczność tworzymy na początku trzeciego tysiąclecia – czy aby jeszcze na pewno chrześcijańską? Czy to może tylko depozyt postchrześcijańskiej tradycji w miejsce żywej wiary?

Święta kojarzą nam się z wyjątkową atmosferą – ciepłą, rodzinną, niespieszną… Szczególnie Boże Narodzenie łączy skojarzenia rodzinnej bliskości, serdeczności, wzajemnego obdarowywania się okruchami dobra. Daliśmy się jednak wmanipulować w skomercjalizowany surogat prawdziwego świętowania. Sklepy “kolędują” już od listopada, a my posłusznie dostrajamy się do narzucanego nam obrazu świąt. A gdzie adwent? Gdzie czas oczekiwania na przyjście Chrystusa – także to ostateczne? Handel zawłaszczył te święta. A jak cię nie stać na świętowanie “po naszemu”, to mamy dla ciebie kredyt świąteczny. Przecież to odwieczny, prawdziwy Bóg, uniżył się stając się człowiekiem, podobnym do nas we wszystkim oprócz grzechu. Nie narodził się w królewskim pałacu w otoczeniu służby i wszelkich dóbr. Przyszedł w ubóstwie i bezdomności, a wkrótce po urodzeniu doświadczył prześladowania i uchodźstwa. A my? Zamieniliśmy “święta ducha na święta brzucha”.

To jednak tylko przedsmak chrześcijańskiego świętowania. Bóg, jak starotestamentowy Abraham, jest gotów ofiarować za nas swego Syna i naprawdę to robi. Przez śmierć i zmartwychwstanie otwiera nam drogę do zbawienia.

“A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna też jest nasza wiara” (1 Kor 15.14)

Jeszcze udaje nam się ocalić Wielki Post. Trudniej sprzedać: post, jałmużnę i modlitwę. Jeszcze nie brak chętnych, by na progu tych czterdziestu dni, pochylić głowy i przyjąć znak pokuty – popiół. Ale iluż katolików postrzega sobotnie święcenie pokarmów jako centralne wydarzenie Wielkanocy? Tak, to niestety nie żart. A przecież nie o jajka tu chodzi, nie o kurczaczki, zajączki i uginający się stół. “Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwociny spośród tych, co pomarli” (1 Kor 15.20). Poświęcone pisanki, choćby najpiękniejsze, nie zachowają nas przed nieuniknioną śmiercią. To Zmartwychwstanie Chrystusa otwiera przed nami perspektywę życia wiecznego. Chcemy przeżywać te święta radośnie, nie zapominajmy jednak, na czyją chwałę to robimy.

Któregoś roku, przy okazji przedświątecznych zakupów, trafiliśmy w sklepie na wyeksponowane kartki świąteczne (dla młodszych czytelników: przed epoką SMS-ów, maili, instagramów i facebooków, ludzie pisali do siebie listy). Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem kartkę w ponurej, żałobnej tonacji, przedstawiającą martwe ciało Pana Jezusa na krzyżu z podpisem “Wesołego Alleluja”. Oni nic nie zrozumieli. Zatrzymali się na męczeńskiej śmierci i w tym poniżeniu Chrystusa doszukują się przyczyny naszej radości. Marketing nie ogarnia tajemnicy naszego odkupienia – to nasze zadanie. Każdy z nas musi na nowo w sobie odszukać tę radość, gdy po dniach mrocznych i trudnych wstaje dla nas nadzieja, bo Chrystus jako pierwszy pokonał śmierć. Wtedy na wielkanocne pozdrowienie: “Chrystus Zmartwychwstał!” nie wydusimy z zakłopotaniem: “Cześć, co słychać?”, ale przepełnieni autentyczną radością odpowiemy: “Prawdziwie Zmartwychwstał!”

Krzysztof Sokolnicki

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.