Press "Enter" to skip to content

Z miejskiego notatnika (3)

Jest taka książka, jedna z ulubionych Kronikarza Trąbki – „Człowiek z Wysokiego Zamku” Kronikarz czytał ją jeszcze w liceum, później kilka razy wracał, ale zawsze traktował zgodnie z przeznaczeniem, czyli jako pewnego rodzaju rozrywkę (tak, tak, widzę jak niektórzy pukają się w czoło w kierunku autora i mówią jaka to rozrywka jeśli chodzi o powieści Dicka), oraz  pozycję science-fiction. Za Chiny Ludowe nie pomyślałbym, że dożyję takich czasów.

W skrócie: rzecz dzieje się w alternatywnej wersji historii gdzie wynik II wojny światowej jest odmienny niż ten, który znamy, ale najważniejsze dla naszych rozważań jest to, że tytułowy Wysoki Zamek jest fikcyjny. Ale co to ma do rzeczy z naszą rzeczywistością?

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że przy Ratuszowej powstał właśnie taki Wysoki Zamek i wiele wskazuje na to, że postaci, które grają tam główne role nie potrafią oddzielić fikcji od rzeczywistości. Ostatnio opinia publiczna dowiedziała się na przykład, że najważniejsze decyzje dla miasta zapadają w swego rodzaju „komnacie kontemplacji”. Tajemniczym pokoju, o który przy okazji kłopotów lokalowych magistratu zapytał jeden z radnych. To znaczy, że w oryginalnym gabinecie nie można podejmować decyzji? Przecież wystarczy powiedzieć sekretarce: „Nie ma mnie dla nikogo” i już ma się chwilę spokoju. Zresztą chyba i tak zapewne takie dyspozycje są wydawane sądząc po długości kolejki interesantów zapisanych w stosownym zeszycie.

A może to jest taki „pokój zwierzeń” jak w niektórych telewizyjnych show. Zasiada tam pewien nadurzędnik, nazwijmy go Autorytet, który decyduje o nominacjach do opuszczenia szacownego gmachu przy Ratuszowej. A może po prostu są tam na stałe rozłożone karty i szklana kula, przecież na czymś trzeba oprzeć swoje decyzje. Główny specjalista ds. obsługi dopiero wybierany, reszcie urzędników, po ostatnich wpadkach wizerunkowych raczej ufać bez ograniczeń nie należy.

Ostatnio jednak ktoś zaczął podkopywać fundamenty zamku. A to niewdzięczni urzędnicy, których w nagrodę zwolniono zaczęli narzekać, a to niektórzy mieszkańcy zaczęli nieprzychylnie komentować posunięcia Władzy, a to nawet policja pojawiła się w urzędzie i zabezpieczała dokumenty. Proszę tylko spojrzeć jak wszystko sprzysięga się przeciwko naszemu Człowiekowi. Jak tak można? Jeszcze zawsze można powiedzieć, że policja to aparat reżimu, że nasyłają ich nieprzychylni radni albo jeszcze bardziej nieprzychylna prokuratura wiadomo przez kogo kierowana. Zawsze można wypłakać się w rękaw szanownym Gościom, którzy odwiedzają Kołobrzeg namawiając do głosowania i wspierając rotacyjny strajk. Swoja drogą uśmiałem się jak przysłowiowa norka, kiedy wysłuchiwałem jak to Towarzysz Przewodniczący Broniarz stwierdził, że w sumie to ciepło się zrobiło i majówka, i wakacje za pasem, to można strajk zakończyć. On przytuli kilkanaście klocków ze składek, a rotacyjni strajkujący dostaną połowę kasy za maj…

Zawsze można też zasłonić się usłużnymi koleżankami, co to narobią rabanu, że Władza jest atakowana w sposób: (chamski, rasistowski, seksistowski – niepotrzebne skreślić). Zawsze przecież można sobie zamówić artykuły czy materiały w zaprzyjaźnionych mediach i już poczucie własnej ważności i wartości wzrasta. Czasami można też zamówić niepisanie, czy też inne niepublikowanie i wówczas efekt jest podobny. Można też występować w happeningach, przypinać sobie różne znaczki, walnąć kilka zdań na „fejsie” i już wiadomo, że się rządzi. Klakierzy zalajkują, utwierdzą w przekonaniu o nieomylności wyroczni w tajemniczym pokoju i poczucie własnej wartości wzrasta jeszcze bardziej.

Zaraz przyjadą letnicy, to nic, że będą stali w korkach, to nic, że jak zacznie padać nie będzie wiadomo co zrobić, ludzie przyjadą z przyzwyczajenia. A jak pojadą gdzieś indziej, gdzie jest co robić, oprócz siedzenia w samochodzie, to tacy nie wrócą do braku parkingów, do cen kilkadziesiąt procent wyższych za wszystko do punktów usługowych czynnych do 18.00 (w najlepszym przypadku). Ale jak nie przyjadą, to przecież nie mój problem myśli sobie nasz Człowiek.

I tak to nasz kołobrzeski Człowiek z Wysokiego Zamku funkcjonuje sobie w najlepsze. Poddani, którzy wierzą, że istnieje i ma wpływ, czują się dobrze, on sam wierzy, że ma realne i szerokie wpływy, więc po co się wysilać?

Kronikarz Trąbka

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.