Press "Enter" to skip to content

Jestem świnią w błocie…

Kulturalni ludzie chcą mnie ostatnio zniechęcić do Kościoła. Mówiąc nowocześnie, że żyje on w fałszu i zakłamaniu. Najlepiej więc go rzucić w diabły. Co dają mi w zamian? Jaką propozycję na życie bez Kościoła i wiary? Jaką drogę? Drogę samotnego błądzenia po wyboistym życiu? Szukania we wszystkim przyjemności i pogoni za nimi do utraty tchu? Wolności, ale już bez uczestniczenia w sakramentach, we wspólnej modlitwie z kapłanem. Życia z europejskim uśmiechem, ale bez tej głębi i siły jaką daje żywy Kościół, jego wspólnota. 
Co jednak warte byłoby moje życie bez tego słodkiego smaku wiary, do której idę latami, bez pięknych i drętwych homilii, modlitwy w rozpaczy i w szczęściu, refleksji nad sobą przy brzozowych krzyżach, kapliczek i katedr, pielgrzymek, fascynacji promykiem Bożej łaski w życiu innych, drogi, która ma cel? 
Jestem świnią w błocie, która zobaczyła rąbek nieba.

Jarosław Wróblewski

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.