Press "Enter" to skip to content

Poślij ich

Kim jest kapłan dla Kościoła wszyscy dobrze wiedzą, a szczególnie ci, którzy jego obecności i posługi wręcz pragną. Oto pewien autentyczny przykład z historii mojej własnej rodziny. Jak wiadomo w okresie II wojny światowej (ale nie tylko wtedy) wywieziono na wschód ówczesnego ZSRR wielu Polaków. Między innymi moją krewną. Znalazła się w dalekim Kiszyniowie (obecnie stolica Mołdawii). Czasy i warunki tam panujące nie były łatwe, pojawiało się wiele trudności. Jedną z nich był dotkliwie odczuwalny brak księdza katolickiego który zadbał by o życie religijne zesłanych. Mimo to ludzie ci, każdej niedzieli, gromadzili się w pomieszczeniu gdzie znajdował się ołtarz i święte obrazy. I na tym ołtarzu kładli szaty liturgiczne których kapłan używa do mszy św. tak, jakby za chwilę miał przyjść. Następnie pod przewodnictwem mojej krewnej śpiewano pieśni i części stałe mszy św. Na ołtarzu stawiano też kielich i kładziono przygotowaną wcześniej hostię.

Ale wiadomo, że bez kapłana hostia sama nie stanie się Ciałem Chrystusa. Jeśli nie ma kapłana, nikt nie rozgrzeszy w konfesjonale, nikt nie ochrzci, nikt nie zwiąże rąk stułą, nikt nie namaści świętym olejem na ostatnią drogę życia.

A dla współczesnych ludzi w Polsce obecność kapłana jest czymś oczywistym. Na Zachodzie jest już inaczej. Niewątpliwie jesteśmy świadkami kryzysu powołań. Rozwiązanie jest tylko jedno. Najpierw potrzebna jest odpowiednia atmosfera domu rodzinnego, która sprzyja rodzeniu się i rozwojowi oraz umacnianiu powołań. Warto tu przywołać przykład rodziny państwa Martin, która wydała św. Teresę z Lisieux. I ojciec i matka wiedzieli jaki jest sens życia i jaką wartość stanowią kapłani i zakonnice, skoro dali Bogu cztery córki i umieli stworzyć taki klimat, że usłyszały głos Boga – jedna z nich na miarę świętości. Ale czasem bywa też tak, że rodzice reprezentują postawę: możesz być kim chcesz byle nie kapłanem, byle nie siostrą zakonną. Tymczasem ta ludzka, rodzicielska pomoc jest niezwykle ważna i aktualna w naszych czasach. Bo od wczesnego wieku młode pokolenie zagrożone jest ateizmem, niemoralnością, konsumpcyjnym stylem życia, bez rozumienia ducha ofiary i dlatego gubi sens służby Chrystusowi czy też bycia we wspólnocie Kościoła. To jest niepokojące zjawisko podsycane przez środki przekazu.

Dzisiaj, kiedy te refleksje się tu pojawiają, przynajmniej swoją modlitwą ogarnijmy tych, którzy mają światło, mają powołanie, tych, którzy już zostali powołani – 5, 10, 20, 50 lat temu – i którzy dopiero będą powołani, aby trwali niezachwianie w tym, co Chrystusowi obiecali, a ci drudzy aby znaleźli to, co jest potrzebne żeby Chrystus był obecny wśród nas. Aby Słowo Boże i Jego miłość – miłość Dobrego Pasterza „przedłużały się” w tym dziwnym świecie.

Pomyślmy o tym, że Chrystus Pan Dobry Pasterz a jednocześnie najwyższy Kapłan, Arcykapłan, jedyny Pośrednik między Ojcem a ludem Bożym jest pośród nas. To On sprawuje liturgię, to On rozgrzesza w konfesjonale, to On chrzci. To On powołuje do kapłaństwa i swojej służby. Kiedy więc będziemy w kościele – szczególnie w Niedzielę Dobrego Pasterza – prośmy Go, aby zadbał o swoich współpracowników, aby przysłał siewców, ogrodników i żniwiarzy. Aby nie zabrakło nam kapłanów i zakonnic.

Ks. Ireneusz Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.