Press "Enter" to skip to content

Bóg zbawia a szatan zwodzi

Wszystkie wody świata były już w prawdzie stworzone, ale choć nieskazitelnie kryształowe , to jednak wszystkie były jeszcze martwe, tak samo zresztą jak wszystkie lądy. Dopiero gdy życie zstąpiło z nieba w formie Bożego błogosławieństwa, poruszyła się ziemia, falować poczęły kryształowe wody, pojawiły się rośliny i zwierzęta.

Potem nagle znów zaległa wielka cisza. Cały świat czekał co zrobi człowiek ze stworzeniem, jakie Bóg oddał mu we władanie -jak on je ponazywa. Adam uczynił co do niego należało, ale nie znalazł w tym dla siebie prawdziwej radości. Czuł mocno jakiś głęboki brak, który sprawiał, że raj dla niego nie był wcale rajem, a on sam „obrazem i podobieństwem Boga” -jak brzmiała oficjalna formuła stwórcza.

Adam wtedy jeszcze nie wiedział, iż brak który odczuwał, to drugi człowiek. Był bowiem sam, a człowiek jako samotne indywiduum nie może się cieszyć swoim losem. Konieczna jest dla niego więź z innym człowiekiem, aby mieć pełne poczucie człowieczeństwa i życiowego sensu.

Moment w którym Adam wyraźnie zaczął zdawać sobie sprawę z własnej sytuacji, stał się znakiem, że dojrzał on wewnętrznie do tego, aby Bóg mógł dokonać następnej stwórczej operacji. Wychodząc naprzeciw jego pragnieniu, uczynił mu dar za którym tęsknił: stworzył Bóg drugiego człowieka. Nie powielił jednak pierwszego modelu, czyniąc kopię Adama – ale z jego „krwi i kości” stworzona została kobieta, Ewa.

Dzięki niej Adam nie tylko zrozumiał to, że jest mężczyzną i nie tylko to, że są oni dwojgiem ludzi, ale zrozumiał prawdę o człowieku, że jest on więzią pomiędzy mężczyzną i kobietą. Ta jedność stanowi, że mamy do czynienia z autentycznym „obrazem i podobieństwem” Boga, czyli po prostu z człowiekiem, a nie tylko dwojgiem ludzi.

Nie chodziło tutaj tylko o więź fizyczną między nimi, ani o poszerzenie jej jeszcze o więź ekonomiczną i społeczną – jaką tworzą rodzice i ich dzieci. Chodziło o coś znacznie więcej, o boski atrybut tej jedności, którym jest miłość, bo ona stanowi sens całego stworzenia, to znaczy jest również jego przyczyną i jak i celem. Ona również decyduje o spełnieniu się życiowego powołania człowieka, czyli o osiągnięciu przez niego szczęścia, będącego pełnią którą św. Jan Ewangelista określa jako Pełnia Życia.

Adam i Ewa posiadali olbrzymie pragnienie, aby rozwinąć w sobie otrzymane od Boga powołanie do człowieczeństwa, poprzez zbudowanie domu i stworzenie rodziny. Niespodziewanie pojawiła się jednak przeszkoda na ich drodze. Natknęli się na zwodziciela, który udawał, że chce im pomóc, ale w rzeczywistości, zazdrościł im szczęścia do którego zostali powołani, tego że było ono wyrazem miłości Boga do nich. Dlatego znienawidził Boga i postanowił zniszczyć człowieka.

Znając ich pragnienie jedności, zaproponował im „cenną przysługę” skrócenia oczekiwania na spełnienie się tego pragnienia, twierdząc przeciwnie aniżeli Bog o tym mówił, że miłość wcale nie musi dojrzewać. Miłość to pragnienie, a pragnienie domaga się jego spełnienia i basta. Tak brzmi ostateczna prawda o człowieku i tej prawdzie powinni być wierni. Mogą zatem machnąć ręką na Boże przestrogi i skrócić sobie drogę do pełnego sfinalizowania ich miłości.

W ten sposób, koncentrując ich uwagę na tym aby akt miłosny uniezależnić od Boga, jednocześnie zasiał w ich duszy podejrzenie, że Bóg nie jest w pełni Bogiem, bo posiada moralną skazę, gdyż zazdrości im szczęścia, dlatego trzeba się kierować w tej kwestii zawsze i tylko ich własnym uznaniem.

Ukrył w ten sposób szatan to co stanowi istotę kuszenia, a co ujawniło się zaraz po popełnieniu grzechu przez Adama i Ewę,że ich decyzje w swym rdzeniu najgłębszym była wyborem szatana – kłamcy i podstępnego wroga za ich przyjaciela i odrzuceniem zbawczej przyjaźni Boga, który jest absolutnym fundamentem każdej prawdziwej miłości i każdego prawdziwego szczęścia.

Szatan pewnie wydał się im wiarygodny również dlatego, że wcale nie żądał od nich deklarowania wrogości wobec Boga. Wystarczyło mu, że „dla ich dobra” poszli na pewien „drobny” kompromis: zamiast wierności temu co Bóg mówił, dali posłuch szatanowi i jego pokusie. W ten sposób zmienił się cała optyka ich życia, odstąpili bowiem od Boskiej, pierworodnej integralności przykazania Miłości.

Szatan chciał zyskać jeszcze więcej. Chciał w ten sposób zawładnąć rajem. Stało się to jednak niemożliwe, ponieważ Adam i Ewa zostali z niego usunięci i dzięki temu szatanowi nie udało się zamienić raju w piekło, tak jak to zrobił z rajskim drzewem, które wykorzystał do ukrzyżowania Chrystusa, ale to była właśnie jego klęska największa – sam wpadł tutaj we własne sidła.

Krzyż jest symbolem zwycięstwa życia nad śmiercią i miłości nad grzechem. W Nim jest nasze zbawienie, to znaczy w Ukrzyżowanym Zbawicielu, który dla nas umarł, dla nas zmartwychwstał i żyje. On jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym Człowiekiem. Przed nami jest teraz wybór, taki sam jak przed Adamem i Ewą i albo wybierzemy Zbawienie, albo znów damy posłuch „dobrym radom” szatana, który nęci nieustannie człowieka całą listą życiowych ułatwień i usprawnień. Jego zdaniem są to całkowicie niewinne i zupełnie naturalne kompromisy, bo Bógnie jest tak dobry jak nam się to naiwnie wydaje i wcale tak nie dba o nasze dobro, żeby nie było lepszym dla nas rozwiązaniem zmodyfikować trochę Jego słowo, udając się za szatanem na skróty.

o. Zygmunt Kwiatkowski SJ

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.