Press "Enter" to skip to content

Z miejskiego notatnika (9): O Januszu co ma kłopot i Uśmiechniętej Ani

Ale się porobiło! Radni dyskutowali zawzięcie na sesji o promocji miasta a tu wystarczył jeden mecenas i załatwił sprawę za wszystkich speców. Były prezydent Janusz Gromek zaistniał medialnie na całą Polskę, jako ten, który przyjął łapówkę i nie podzielił się nią ze swoimi kolegami partyjnymi. Brzydko to wygląda, a i pachnie niezbyt przyjemnie. Nic dziwnego, że w mieście, na podwórkach i salonach robione są zakłady: wziął czy nie wziął. – Gromek oddaj moje własne, prywatne pieniądze! – grzmiał ,z emocją w głosie, przed radnymi mecenas Marek Śmierzyński reprezentujący inwestora, który chciał budować w Kołobrzegu Pałac Zdrojowy. Czekam na dalsze ruchy Janusza Gromka, mam argumenty i dowody w ręku, procesów się nie boję. Zawsze podczas takich rozmów ktoś nam towarzyszył i nie sądzę, żeby prezydent odważył się podważyć moje słowa. Szczególnie w czasach, gdy tak modne są nagrania i zdjęcia– przyznał pan mecenas. Czyżby miały wyjść niebawem na światło dzienne jakieś nagrania i zdjęcia, które pogrążą byłego prezydenta i rzucą cień na kołobrzeską Platformę? Może tak się stać, bo ewidentnie to sugeruje pan mecenas. Ale nie wydawajmy wyroków już teraz, każdy ma bowiem prawo do obrony i do sprawiedliwego osądu swojej sprawy.

Obserwując miejską politykę z jej wszystkimi odcieniami, można śmiało stwierdzić, że w dziedzinie jakości uprawiania tejże polityki w grodzie nad Parsętą, nic się nie zmieniło. Rządzący miastem zadawalają się od lat tymi samymi schematami traktowania kołobrzeżan a jakąkolwiek etykę mają schowaną w swoich moralnych szufladach.

Pamiętacie Państwo, jak w swoim pierwszym felietonie napisałem, że jest taki skecz mojego ulubionego Monty Pythona, nazywa się Ministerstwo Głupich Kroków, kto widział ten wie, kto nie widział temu polecam. Z zadęciem godnym wyższych angielskich sfer cały resort testuje i wprowadza w życie różne, najgłupsze nawet style chodzenia. W skeczu powstają szkody w postaci potłuczonych filiżanek. Dlaczego o tym dzisiaj wspominam? Dlatego, że w Kołobrzegu, nie dość, że powstało takie ministerstwo, to jeszcze jego działalność rozwija się i przynosi – niestety – coraz gorsze efekty. Wpadka wizerunkowa odnośnie niedawnej wizyty Prezydenta RP w Zieleniewie woła o pomstę do nieba. Wielu pukało się w czoło ( i chyba nadal się puka, bo słychać to za oknem), próbując zrozumieć postawę Uśmiechniętej Ani i jej sztabowców z Wysokiego Zamku. Mieć radochę, że się obroniło Kołobrzeg przed najazdem Pana Prezydenta RP, skazując go na spotkanie z Polakami w Zieleniewie, to takie małostkowe i żenujące. Można to wszystko było inaczej rozegrać, gdyby Uśmiechnięta Ania umiała wznieść się ponad swoje uprzedzenia i nienawiść do PiSu i przestała w tej kwestii się upodobniać do prezydentki Dulkiewicz z Gdańska. Ministerstwo Głupich Kroków przy Ratuszowej ma się zatem wyśmienicie.

Jako kronikarz przypominam (bezpłatnie) pracownikom Ministerstwa Głupich Kroków i Uśmiechniętej Ani, że w przyszłym roku obchodzić będziemy 75 lecie bitwy o Kołobrzeg w marcu 1945 roku. Warto sztabowe makówki napełnić zagłobowym oleum i wykorzystać szansę na naprawę wpadki z Andrzejem Dudą w Zieleniewie zapraszając Pana Prezydenta RP na rocznicowe obchody. Podkreślenie polskości Kołobrzegu przez Pierwszą Osobę w Państwie będzie miało fundamentalne znaczenie na przyszłość.

Kronikarz Trąbka

Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.