Press "Enter" to skip to content

Decydujące jest to jak patrzysz na oczy

Łk 6, 6 – 11.W synagodze byli: Jezus, apostołowie, uczeni w Piśmie i faryzeusze, oraz jak zwykle, byli ci co są najbardziej liczni, najważniejsi, ale jednocześnie najbardziej lekceważeni i często pogardzani, czyli  zwykli prości ludzie. Wszyscy byli Żydami, a więc wszyscy posługiwali się tym samym językiem, mieli wspólną tradycję religijną i tę samą żydowską kulturę.

Ewangelia zwraca jednak uwagę, że wszystkie te osoby różniły się sposobem patrzenia na siebie, na świat, na toczące się wydarzenia i na drugiego człowieka. Uczeni w Piśmie na przykład i faryzeusze – mówi o tym Ewangelia – „śledzili Jezusa”, czyli patrzyli na Niego, tak jak im to podpowiadała ich chora, zarażona wrogością do Niego dusza.

Śledzili Go”, gdyż już Go osądzili i potępili, bez robienia żadnego uczciwego dochodzenia w Jego sprawie. Szukali tylko pretekstu, by móc oficjalnie oskarżyć Go przed sądem. Zdecydowali, że będzie to zarzut lekceważenia ich Świętego Prawa, ponieważ „leczył” chorych w szabat. Taki człowiek nie może uchodzić za proroka, a jeżeli jest uznawany za takowego, to tym bardziej trzeba go za to potępić.

Jezusa spojrzenie było inne. Nie knuł On żadnych intryg i nie uciekał się do manipulacji. Jego dusza była czysta i szczera jak u małego dziecka. Był całkowicie oddany Bogu, swojemu Ojcu i misji którą od Niego otrzymał.

Jezus od razu dostrzegł w synagodze kalekiego człowieka, „który miał uschłą prawą rękę” i od razu chciał mu pomóc. Taki był właśnie stały, spontaniczny odruch Jego serca. Choć był miłosierny i dobry, nie był jednak naiwny. Dobrze wiedział, że mogą to wykorzystać Jego przeciwnicy, aby mieć pretekst do oskarżenia. Nie zrezygnował jednak ze swojej misji, pomimo całego wiszącego nad nim zagrożenia.  

Nie tylko nie uląkł się ich oskarżeń, ale głośno wyartykułował wobec wszystkich swoje przekonanie co do autentycznej wierności Bogu, pytając o to co jest ich zdaniem wolą Bożą : aby w szabat, tj dzień poświęcony Bogu : czynić dobro, czy zło? Czy chodzić powinno w nim o zabicie człowieka, czy raczej o to aby go uwolnić od śmierci?

Były to oczywiście pytania retoryczne, ale przez to tym bardziej drastyczny okazał się brak na nie odpowiedzi z ich strony; znak, że nie byli w stanie przejrzeć na oczy, gdyż zło zapuściło w ich duszach tak głębokie korzenie, że trudno im było teraz od niego się uwolnić. Nie zrozumieli podstawowej prawdy, że Prawo Boże powinno służyć człowiekowi, a nie bezdusznie uzależniać go od siebie.

Paradoksalnie okazało się, że potrzebowali oni znacznie bardziej pomocy, aniżeli mężczyzna ze sparaliżowaną ręką, który umiał swoją ułomność zawierzyć Chrystusowi.

o. Zygmunt Kwiatkowski SJ

Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.