Press "Enter" to skip to content

Biedni my są. Oj biedni

Wszyscy lubimy jak ktoś mówi nam wprost, o co mu chodzi, co do nas ma, a nie strzela fochami, unikami, wznoszeniem oczu ku górze. Niedomówienia, nieporozumienia, niedoinformowania zawsze lepiej czyścić od razu, zanim zasieją się w nas jakimś zapiekłym, wyhodowanym naszym osobistym masochistycznym umartwiającym nas – żalem.
A z ziarenka własnej interpretacji życiodajnej pszenicy może urosnąć nawet pożerająca potwornymi czeluściami Czomolungma.
A jednak, sami też, często uciekamy sobie w tą alienację z rozżaleniem i przeświadczeniem, że ktoś nas skrzywdził. Robimy to jakbyśmy lubili się nad sobą użalać. Wciągamy w to czasem innych, nieco dobarwiając wizję skrzywdzenia, które nas dopadło.
Sami źli ludzie wokół… Nikt nie rozumie, nie uszanuje naszych zakopanych i tylko nam, dostępnych wrażliwości. Nikt nie potrafi samodzielnie poruszać się po krętych serpentynach naszych myśli, wspomnień i skojarzeń. Nikt się nie domyśli….Biedni my są. Oj biedni…
Barbara Konarska

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.