Press "Enter" to skip to content

Gdyby nie te dzikie zwierzęta

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali (Mk 1, 12-13).

Skąpy opis św. Marka

Czytając dzisiejszą Ewangelię, możemy czuć się zawiedzeni. W porównaniu z relacjami innych Ewangelistów, Markowy opis pobytu Jezusa na pustyni jest niezwykle skąpy, pozbawiony barwnych szczegółów i wartkiej akcji. Musimy ciągle pamiętać o tym, że Ewangelie nie są dokładnymi relacjami wydarzeń, ale kompozycjami złożonymi z faktów oraz ich teologicznej interpretacji. Naukowa precyzja i dokładność ustępują miejsca głębi przesłania i duchowi, który przenika biblijne historie. Dlatego wszyscy Ewangeliści szukają odniesień i związków w Starym Testamencie, aby w ich świetle zrozumieć Jezusa Chrystusa.

W gruncie rzeczy, w trzech krótkich zdaniach Marek ukrywa istną skarbnicę znaczeń, licząc na to, że czytelnicy znają Stary Testament. Wówczas nie było jeszcze Nowego Testamentu. Pismo Święte przypomina bombonierkę z wybornymi pralinami. Na pierwszy rzut oka poza kształtem nie widać wielkiej różnicy między poszczególnymi czekoladkami. Dopiero po ich skosztowaniu, odkrywamy jak różne i wspaniałe smaki są w nich ukryte. Innym porównaniem może być rozgwieżdżone niebo, które laikowi przedstawia się jako monotonny zbiór migoczących „gwiazdek” lub niewyraźnych plamek. Pod koniec XVIII wieku, Charles Messier, zaobserwował, że wśród miriad świecących kropek można zidentyfikować aż 103 różne obiekty. Do dzisiaj do tej listy dodano tylko 7 ciał niebieskich.

Do czegoś podobnego zapraszają nas autorzy biblijni. Nie zatrzymujmy się tylko na zewnętrzności, chociaż nas pociąga, ale pozostawia znudzonymi. Wejdźmy w głąb. Przekonajmy się, jak wiele można powiedzieć, używając niewielu słów.

Obecność zwierząt na pustyni…

Przez lata, czytając Markowy fragment o pobycie Jezusa na pustyni, w ogóle nie zwracałem uwagi na dzikie zwierzęta, wtrącone jakby mimochodem. Ot, myślałem, małoznaczący i przypadkowy dodatek. Tym razem „zwierzęta” mnie zaintrygowały. Nie wspominają o nich pozostali Ewangeliści, więc o co chodzi? Jaka jest ich rola?

Istnieją co najmniej dwie interpretacje. Według pierwszej z nich Marek sięga wstecz do sceny z rajskiego ogrodu, w którym Adam żył w zgodzie ze wszystkimi zwierzętami, dopóki nie została ona zakłócona przez grzeszny upadek i wypędzenie z raju. Zakłada się przy tym, że istniejąca w obecnym świecie wrogość zwierząt jest wynikiem ludzkiego grzechu. Podobnie uważa prorok Izajasz, kreśląc wizję mesjańskiego królestwa, w którym „niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii” (Iz 11,8). Jezus jest nowym Adamem, który mocą Ducha Świętego przywraca zachwianą harmonię i usuwa nieprzyjaźń między człowiekiem i stworzeniem.

Druga interpretacja jest dokładnie przeciwna. Symbolika czterdziestu dni przywołuje na myśl przejście Izraelitów z Egiptu do Ziemi Obiecanej, „przez pustynię wielką i straszną, pełną wężów jadowitych i skorpionów, przez ziemię suchą, bez wody „(Pwt 8, 15). Dzikie zwierzęta to siły sprzymierzone z szatanem, dodatkowo utrudniające czas próby. Natomiast usługujący aniołowie, wyraźnie związani z Duchem Świętym, są obrazem Bożej opieki. Karmią Izraelitów manną lub podtrzymują Eliasza, ukrywającego się 40 dni na pustyni (1 Krl 19, 5-8). W tradycji biblijnej Izrael wielokrotnie nazywany jest synem Boga (np. Wj 4, 22). Droga, którą przechodzi Jezus, reprezentuje los całego Izraela. Jego kuszenie jest ostatecznym i jedynym zwycięstwem nad szatanem w „mocy Ducha”, które będzie się ujawniać szczególnie podczas gromienia złych duchów.

Mimo rozbieżności obie wykładnie wzajemnie się uzupełniają. Jezus – Syn Boży, mając boskie pochodzenie, jest mocen odnowić utraconą harmonię. Ale ten proces dokonuje się przez bezpośrednią konfrontację z siłami wrogimi Bogu i człowiekowi, co potwierdza cała publiczna działalność Jezusa.

W tym kontekście znamienna jest inna scena z księgi Liczb, w której Izrael umęczony wędrówką, zaczyna narzekać i szemrać, wzdychając za Egiptem. Bóg zsyła wówczas jadowite węże, które kąsają ludzi, powodując ich śmierć. Mojżesz interweniuje i prosi o miłosierdzie. W odpowiedzi Bóg nie eliminuje zagrożenia, lecz daje lekarstwo w postaci miedzianego węża. Jadowite bestie nadal nękają ludzi,. „Jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu” (Lb 21, 10). Tradycja Kościoła widzi w miedzianym wężu zapowiedź Jezusa Chrystusa, który, co ciekawe, przez swoje przyjście nie usunął wszelkiego cierpienia, biedy i chorób, ale uzdolnił nas do tego, abyśmy nie ulegli ich zgubnemu wpływowi.

Czym są „dzikie zwierzęta” w naszym życiu?

Naszym przeznaczeniem jest osiągnięcie harmonii, integracji i jedności. O intensywności i sile tego pragnienia, możemy się przekonać w chwilach wewnętrznego rozbicia, w doświadczeniu sprzecznych dążeń, które nami targają, czy w tych momentach, w których nasze oczekiwania rozmijają się z rzeczywistością. Tęsknimy za pokojem, który uciszy nasz zamęt. Harmonię przywraca Bóg, przechodząc pośrodku naszych doświadczeń pustyni, kuszenia i zagrożenia ze strony dzikich zwierząt. W tych sytuacjach nigdy nie jesteśmy sami, chociaż często tak myślimy. Są z nami aniołowie, Duch Święty oraz moc płynąca z definitywnego zwycięstwa Chrystusa, w którym mamy udział. Pozostaje jeszcze pytanie, czym są „dzikie zwierzęta” w naszym życiu?

W wielu Psalmach lew, rogi bawołów, czatujący niedźwiedź, rój pszczół, sfora psów, żmija lub skorpion, są metaforą zewnętrznych wrogów lub wewnętrznych trudności. Prorok Ezechiel zapowiada, że Bóg sam zatroszczy się o swoje owce, które „służyły za żer wszelkiemu dzikiemu zwierzęciu, bo nie było pasterza” (Ez 34,8). Drapieżnicy zagrażają jedności stada, odbierają życie, wykorzystują owce, atakując zazwyczaj wówczas, gdy pozbawione są ochrony. Dzikie zwierzęta to siły destrukcyjne, pojawiające się znienacka, rozbijające wspólnotę, odcinające nas od innych. W tym sensie nawet kiepski humor czy niewłaściwy dżem, który kupiła żona, może ludzi poróżnić między sobą.

Św. Jan Chryzostom, komentując pobyt Jezusa na pustyni, twierdzi, że diabeł „dręczy nas zwłaszcza wtedy, kiedy jesteśmy opuszczeni i zdani na samych siebie”. Nie ma pasterza ani powiernika. Dzikie zwierzęta wyłaniają się z nas w chwilach osamotnienia w postaci różnorakich pokus, jak ukazuje to Salvador Dali na słynnym obrazie „Kuszenie św. Antoniego”. Dlatego wielu świętych tak bardzo podkreślało rolę towarzyszenia duchowego, aby nie być wydanym na pastwę destrukcyjnych sił.

Chętnie chcielibyśmy uniknąć wpływu dzikich zwierząt, czyli pokus i walki oraz przejść ponad nimi do porządku dziennego. Ale Markowa Ewangelia sugeruje, że zbawienie, czyli powrót do jedności, dokonuje się wówczas, kiedy we wspólnocie z Bogiem i przy Jego pomocy, stawiamy czoła temu, co nas nęka, co nam przeszkadza, co sprawia, że czujemy się osaczeni. I choćbyśmy nie wiem jak długo myśleli i łamali sobie głowę, nie znajdziemy odpowiedzi, dlaczego Bóg tak postanowił. Musimy wziąć to za dobrą monetę.

Ks. Dariusz Piórkowski SJ

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »