Press "Enter" to skip to content

„Uśmiechnij się do Boga a On uśmiechnie się do Ciebie”

Franciszkanin ojciec Bogdan Romaniuk (na zdjęciu w środku), wspominany jest przez kołobrzeżan jako człowiek pełen radości życia, zakochany w morzu i naszym mieście. Z powagą brał przesłania zawarte w często powtarzających się słowach Biblii „cieszcie się i radujcie…”. Jego interpretacja pewnych zdarzeń tej księgi zapadła szczególnie w mojej pamięci.

Trąby jerychońskie

Jest taka metoda badania Pisma Świętego, że się nie bierze pod uwagę warunków ówczesnych czasów i miejsca takich jak: warunki społeczne, geograficzne zwyczaje, bierze się natomiast pod lupę jeden wyraz i analizuje się pod kątem: co autor chciał przez to powiedzieć?
Wszyscy wiemy o wydarzeniu zniszczenia murów Jerycha graniem na trąbach. Żydzi chodzili dookoła murów, grali na trąbach i mury runęły. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że zostały zdemolowane. Badacze i naukowcy przez wieki analizowali, w jakiej tonacji grały trąby, że nastąpiło to, co nastąpiło. Według ojca Bogdana odpowiedź jest prosta skoro nastąpiła „demolka” budowli to musieli grać w tonacji d-mol.

Trabant samochód duchownych

Ojciec Bogdan dziwi się, że niektórzy duchowni jeżdżą luksusowymi samochodami. Wszak Jezus powiedział, jakimi pojazdami powinni się przemieszczać. „Sprawcie sobie skarby, których ani mól nie je, ani rdza nie niszczy, ani złodzieje nie kradną”. W ówczesnych czasach inaczej nie mógł opisać Trabanta.

Niebezpieczna konkurencja

Para młodych w Kanie Galilejskiej zaprosiła gości na swoje wesele. Upał. Spiekota. Uniwersalnym napojem w tamtym klimacie, zastępującym nasze trunki i godnym weselnego stołu było w owych czasach wino. Z Chrystusem na wesele przybyło chłopów dwunastu, którzy w takim upale żłopią niemało. Sąsiedzi, właściciele winnic, zacierają ręce. Będzie biznes! Oni znają zapasy gospodarzy wesela. Wkrótce zabraknie. Zgłoszą się do nich po zakup wina. Zapłacą każdą cenę, by nie stracić honoru u gości. (Czy się zbytnio zmieniło od tego czasu?) Czekają. Jeden dzień. Drugi. Trzeci. Nagle zamiast posłańców po zakup wina dotarła wieść. Wodę w wino zamienił! Przerażenie. Zbankrutujemy. Kto kupi teraz wino, gdy będzie z wody? Może jeszcze w studniach wodę w wino zamieni? Kto to zrobił? Jezus? Niebezpieczna konkurencja. Trzeba poszukać „mafii”, która go zlikwiduje.

Sąsiedzi Łazarza

Łazarz mieszkał z dwoma siostrami pod Jerozolimą. Maria półprzytomna rozmodlona i Marta, na której głowie było całe gospodarstwo domowe. Łazarz był pracowitym i dobrym gospodarzem. Ogrody jego były zadbane i wyróżniały się w okolicy. Budziło to zazdrość niektórych sąsiadów (skąd my to znamy?) Zmarł nagle. Na biedną głowę Marty spadły obowiązki należące zwyczajowo u Żydów do mężczyzn. Przygotowania obrzędu pogrzebowego. Zmarły był osobą znaną w Jerozolimie. Więc na pogrzeb przybyło Żydów, co niemiara; rabinów, kapłanów i znajomych. W tym zamieszaniu jeden sąsiad „pożyczył” taczkę z ogrodu, inny zadbane narzędzia, jeszcze inny dzban na wino. Znane nam są z literatury współczesnej sceny jak znikają dobra z domu zmarłego, tak było i dwadzieścia wieków temu. Powiedzenie „wyciągnęli poduszkę spod głowy konającego” nie jest wymysłem współczesności.
Aż tu nagle jak piorun gruchnęła wieść. „Łazarz został wskrzeszony.”
-Sąsiad! Ta taczka jest moja. O ta łopata musi wrócić na swoje miejsce. Kto Ci dał te moje konwie na wino? A te dwadzieścia talentów, które Ci pożyczyłem to jednak musisz mi oddać.
Wstyd i hańba. Sąsiedzi zawstydzeni i wściekli. Kto to uczynił? Jezus? Co będzie, gdy zacznie wskrzeszać tych, którym niektórzy z nich pomogli w opuszczeniu tego świata? Trzeba poszukać „mafii”, która go zlikwiduje.

Wieża Babel – socjalistyczna organizacja pracy

Wszystkim nam jest znane wydarzenie z „pomieszaniem” języków na wieży Babel. Według ojca Bogdana wytłumaczenie jest proste. Ówczesny władca, niczym współczesny władca totalitarny, zarządził budowlę wieży, która swa potęgą miała górować nad światem. Problem w tym, że zastosował socjalistyczną organizację pracy. Niedopracowany system łączności. Dla przykładu: Robotnik pracujący wysoko wołał do pomocnika –Dostarcz cegły. W dudniącej wysokiej wieży głos się zniekształcał i docierało całkiem inne polecenie. Po za tym materiały pierwszego gatunku szły do „żyda”. Następowało ogólne pomieszanie z poplątaniem w projektach i wykonaniu i oczywiście budowla musiała runąć.

Atrybuty wyznań

Grześ i Ola mieszkali w tym samym domu. Rodzina Grzesia była wyznania rzymskokatolickiego a rodzina Oli grekokatolickiego. W każdą niedzielę Grześ z rodzicami udawał się do kościoła na ul. Jedności Narodowej, a Ola do cerkwi na ulicy Szpitalnej. Dla czterolatków bawiących się razem w piaskownicy trudno było zrozumieć, czym się różnią ich wyznania. Tej zimy obydwoje zachorowali na grypę. Zmartwiona mama Grzesia udała się z nim do miejscowego lekarza rodzinnego. Wchodząc do gabinetu. Zastali mamę Oli i ubierającą się Olę. Grześ spojrzał na rozebraną koleżankę i odkrywczo stwierdził. –Teraz ja wiem, czym się różni rzymski katolik od greko katolika!

Do jakiego piekła?

Dwie grzeszne dusze stają przed trybunałem świętego Piotra. Wyrok jest jeden. Piekło. Lecz św. Piotr zadaje pytanie. –Ponieważ wasze życie ziemskie trwało w okresie socjalizmu i kapitalizmu macie prawo wyboru. Piekło socjalistyczne czy piekło kapitalistyczne? Pierwsza duszyczka skwapliwie woła –Kapitalistyczne! Druga zastanowiła się i odpowiedziała. –Socjalistyczne! Diabły porwały nieszczęsne dusze i wleką w piekielne czeluście.
-Czemuś wybrał piekło socjalistyczne – pyta pierwsza duszyczka.
-Ze względu na system organizacji i zarządzania. Gdy dostarczą opał pod kotły to brakuje smoły. Gdy jest smoła to opał sprzedano na ”lewo” a gdy jest opał i smoła to trwa latami remont kapitalny kotłów. Gdy się zdarzy, że wszystko jest to diabły leczą kaca, lub mają akademię pierwszomajową. Tym sposobem nigdy nie poniosę zasłużonej kary, smażenia się w smole. Ty w piekle kapitalistycznym dostaniesz za swoje.

Finał finałów

–  Święty Piotr. Może byśmy zorganizowali mecz piłkarski między reprezentacjami nieba i piekła? – pyta Lucyfer.
– Lucyferze, na co ty się porywasz. Przecież wiesz, że u mnie są prawie wszyscy najlepsi piłkarze.
– Tak. Ale ja mam wszystkich sędziów piłkarskich.

Edward Bernatowicz

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.